Reklama

Plan pięciomiesięczny

Plan pięciomiesięczny

30.03.2021
Czyta się kilka minut
Znaczne przyspieszenie akcji szczepień zapowiedział rząd na wtorkowej konferencji prasowej. Premier Mateusz Morawiecki chce, żeby tempo wzrosło do 10 mln dawek miesięcznie. Do końca wakacji – zadeklarował – będzie mógł zaszczepić się każdy chętny.
Adam Niedzielski, Mateusz Morawiecki i Michał Dworczyk podczas konferencji na temat Narodowego Programu Szczepień, 30 marzec 2021 r. / FOT. Krystian Maj/KPRM/CC BY-NC-ND 2.0
W

W kwietniu do Polski może trafić nawet 7 mln dawek szczepionki. W tym niedawno dopuszczony do użytku w Unii preparat firmy Johnson & Johnson. Jest on jednodawkowy, co może zapewnić akcji dodatkowy booster, wzmocnienie.

Przyspieszenie wiąże się z rewolucją w Narodowym Programie Szczepień. Ten obecny (dodajmy: nieprzejrzysty i niesprawiedliwy) zostaje odesłany do lamusa. Rząd rezygnuje z II i III etapu na rzecz szczepień populacyjnych. W kwietniu będą mogły zapisać się roczniki 1962-73, a minister Dworczyk nie wykluczył, że „uwolnienie szczepień dla wszystkich chętnych nastąpi w maju”. Uproszczona będzie kwalifikacja, zwiększy się liczba punktów i szczepiących (odpowiednie szkolenia kończą m.in. farmaceuci i ratownicy). Wyzwaniem pozostaje to, o czym na konferencji mowy nie było w ogóle, czyli logistyka. Dawki są przechowywane w jednym, centralnym magazynie. Decentralizacja tego systemu wydaje się warunkiem sine qua non wypełnienia planu „10 mln w miesiąc”.

Premier i ministrowie przedstawili zwiększenie transportu szczepionek jako swój sukces („nie ma dnia, by Polska nie ponaglała instytucji unijnych w kwestii zakupu szczepionek”). Bliżej prawdy będzie stwierdzenie, że po tym, jak producenci nie zdołali wywiązać się w pierwszym kwartale z kontraktów zawartych z Komisją Europejską, wraca po prostu na właściwe tory mechanizm zakupu i rozdziału szczepionek do krajów członkowskich. Unia chce zaszczepić do końca lata 70 proc. populacji.


CZYTAJ WIĘCEJ: AKTUALIZOWANY SERWIS SPECJALNY O KORONAWIRUSIE I COVID-19 >>>


„Obiecaliśmy na początku roku, że wykonamy 6 mln szczepień do końca pierwszego kwartału. To 6-milionowe szczepienie właśnie dziś zostało wykonane” – powiedział z dumą Morawiecki. Władze chętnie posługują się liczbą wstrzyknięć, ale trzeba pamiętać, że 6 mln dawek to nie 6 mln zaszczepionych Polaków. Dotychczas w Polsce przynajmniej 1 dawkę przyjęło 10,3 proc. populacji, obie – 5,3 proc. Takie wskaźniki (nieco poniżej średniej unijnej) nie stanowią niestety zapory dla koronawirusa, co widać po wysokości wciąż wzbierającej u nas trzeciej fali. 

Pełna pompatycznych zdań konferencja miała zapewne służyć przynajmniej chwilowemu odwróceniu uwagi opinii publicznej od faktu, że w wojnie z koronawirusem rząd znajduje się, eufemistycznie rzecz ujmując, w defensywie. Personel szpitali jest na skraju wytrzymałości, przed izbami przyjęć stoją kolejki karetek, a pogotowie nie jest w stanie przyjechać do wszystkich potrzebujących pomocy.

Nabierająca tempa akcja szczepień to jedyna nadzieja, żeby te obrazy już więcej nie wróciły.


CZYTAJ TAKŻE

DAWKA NADZIEI: Szczepionki trzech producentów: Pfizera, Moderny i AstraZeneca, podawane są w Europie milionom osób. Co dziś o nich wiemy? >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, zajmujący się również tematami historycznymi oraz dotyczącymi zdrowia. Z  „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Studiował historię na Uniwersytecie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że to katolicki nierząd. W Poznaniu, który od tygodni jest na 1-2 miejscu wśród dużych miast pod względem szerzenia się epidemii z 70% ludzi na ulicach tak naprawdę nie używa maseczek: albo wcale, albo na brodzie, albo pod nosem, albo pali, albo je, albo udaje że pali, albo udaje je. A policji nie ma, bo pewnie ważniejsze jest pilnowanie "dobra narodowego" z Żoliborza. Durnie rządzący Polską wybrali podział na województwa, który ma kiepskie zastosowanie w walce z epidemią. Poznań z powiatem poznańskim (z 900 tys. populacją) przez tygodnie miał gorsze wskaźniki niż województwo warmińsko-mazurskie, ale ze względu na liczne powiaty rolnicze całe województwo wielkopolskie miało niższe wskaźniki. Trzeba również podkreślić jak na rozwój epidemii wpłynęła polityka PiS w zakresie dzielenia społeczeństwa, niszczenia społeczeństwa obywatelskiego. O wszystkim decyduje wyrocznia z Żoliborza, wszystko jest zasługą PiS (poza miesiącami przedwyborczymi, kiedy wszystkie osiągnięcia i "osiągnięcia" z 5 lat były zasługą Dudy), jedynie mądrzy i prawi są katolicy z PiS, a inni są durniami, pieniądze, którymi szasta rząd są pieniędzmi PiS lub rządu. To sprawia, że sprawa pokonania epidemii to dla bardzo wielu sprawa rządu, a nie nas wszystkich.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]