Pies stróżujący i ojciec dyrektor

Prawnicy Watchdoga, domagając się informacji na temat dotacji publicznych dla Fundacji Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka, poruszyli delikatną strunę. Stąd gwałtowna reakcja mediów o. Rydzyka – i ...

Reklama

Pies stróżujący i ojciec dyrektor

Pies stróżujący i ojciec dyrektor

24.05.2021
Czyta się kilka minut
Prawnicy Watchdoga, domagając się informacji na temat dotacji publicznych dla Fundacji Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka, poruszyli delikatną strunę. Stąd gwałtowna reakcja mediów o. Rydzyka – i przedstawicieli władzy.
XXVII Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Częstochowa, lipiec 2018 r. KAROL PORWICH / EAST NEWS
C

Chciałbym wyrazić słowa solidarności z ojcem dyrektorem i całą rodziną Radia Maryja” – powiedział 30 kwietnia na antenie radiostacji należącej do o. Tadeusza Rydzyka Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Słowa te padły w dniu, w którym o. Rydzyk został wezwany do sądu na rozprawę dotyczącą zarządzanej przez niego Fundacji Lux Veritatis (Światło Prawdy) oraz dostępu do informacji na temat dotacji publicznych dla Fundacji, o który wystąpiło Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska.


To my powinniśmy podać do sądu Watchdoga, że nas prześladuje. To jest prześladowanie chrześcijan. / O. RYDZYK na antenie Radia Maryja, 3 maja.


Sam proces miał się rozpocząć na początku kwietnia, ale Sąd Rejonowy Warszawa-Wola otrzymał liczne wnioski formalne od obrońców Fundacji oraz – co nietypowe – od samej prokuratury. Sąd nie może rozpocząć procesu, dopóki nie rozpatrzy takich wniosków.

Pomimo to Zbigniew Ziobro już rozstrzygnął, że „w sposób oczywisty, jasny widać, że jest to sprawa naciągana” i określił ją jako „nękanie”, „prześladowanie”, „inwigilację”. „To są metody rodem wzięte z reżimu i realiów, w jakich działa reżim Łukaszenki” – stwierdził w Radiu Maryja.

Poza porównaniem do białoruskiego przywódcy jest to powtórka narracji obowiązującej w mediach należących do o. Rydzyka, które w ostatnich dniach poświęcają sprawie Watchdoga najlepszy czas antenowy oraz obszerne artykuły na pierwszych stronach „Naszego Dziennika”. Według tej narracji sam o. Rydzyk jest ofiarą: nie tylko polskiego NGOsa, ale również bliżej nieokreślonych sił wrogich mediom Rydzyka, Kościołowi i Polsce.


Za atakami na Radio Maryja stoją organizacje niesprzyjające Kościołowi, a nawet antyewangelizacyjne. One nie tylko nas nękają, wręcz dążą do zamknięcia nam ust. / O. RYDZYK na antenie Radia Maryja, 28 kwietnia.


Choć cała sprawa nabrała tempa i medialnego rozgłosu w ostatnich dniach, to zaczęła się w połowie 2016 r., kiedy Sieć Obywatelska Watchdog Polska przesłała do Lux Veritatis wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Pytania dotyczyły działań Fundacji, finansowanych ze środków publicznych (chodziło wówczas o dotacje otrzymane w latach ­2008–2016 oraz zestawienie wydatków z nich poczynionych w 2016 r.).

– Chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda przepływ funduszy publicznych w fundacjach związanych z Tadeuszem Rydzykiem – Lux Veritatis i Nasza Przyszłość – po zwycięstwie wyborczym PiS – tłumaczy Szymon Osowski, prezes stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Po sześciu miesiącach nieskutecznych zabiegów o udostępnienie informacji, pod koniec stycznia 2017 r. przedstawiciele Watchdoga złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Kolejne 5 miesięcy zajęło Fundacji Lux Veritatis udzielenie częściowej odpowiedzi na wniosek. W przesłanej informacji wymieniono listę dotacji ze środków publicznych, ale nie udzielono pełnej odpowiedzi.Co istotne, przekazanie tego pisma zbiegło się w czasie z utrzymaniem przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli postanowienia prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa (24 maja 2017 r.). Prokuratura uzasadniała odmowę tym, że brakowało wyroku sądu administracyjnego.

Wyrok ten pojawił się dopiero pół roku później. Potwierdzono w nim, że dane, o które wnioskował Watchdog, „są informacją publiczną”. Lux Veritatis złożyło skargę kasacyjną, ale 30 listopada 2018 r. oddalił ją Naczelny Sąd Administracyjny.Tylko w tym okresie Fundacja i media o. Tadeusza Rydzyka otrzymały od organów państwa niemal 100 milionów złotych.


Od początku odbiera się nam dobre imię przez kłamstwa, oszczerstwa itp., bo tak się robi, jeżeli chce się kogoś zniszczyć. Tak robił Hitler, tak robił Stalin, tak robili w Hiszpanii, w Meksyku. Tak było z ks. Jerzym Popiełuszką. / O. RYDZYK na antenie TV Trwam, 27 kwietnia.


Fundacja Lux Veritatis funkcjonuje od 1998 r. Jej twórcą i prezesem jest o. Tadeusz Rydzyk. W zarządzie Fundacji znajdziemy najbliższych współpracowników zakonnika: o. Jana Króla (również redemptorystę, właściciela i prezesa spółki Bonum, członka komisji rewizyjnej Fundacji Nasza Przyszłość oraz – co najistotniejsze z perspektywy dotacji rządowych w ostatnich latach – prezesa spółki Geotermia Toruń) i Lidię Kochanowicz-Mańk (także zasiadającą w ścisłych władzach Geotermii Toruń, Fundacji Nasza Przyszłość oraz Bonum).

Fundacja Lux Veritatis jest najważniejszym podmiotem założonym i prowadzonym przez o. Rydzyka. To ona otrzymała koncesję na nadawanie telewizji Trwam oraz odpowiada za rozpoczętą w 2012 r. budowę świątyni pod wezwaniem Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. To do Fundacji wreszcie należy spółka Geotermia Toruń, która otrzymała wielomilionowe dotacje od rządu PiS na budowę ciepłowni geotermalnej. Przychody Lux Veritatis zaczęły systematycznie rosnąć od 2015 r., osiągając kwoty ok. 50 mln złotych rocznie.

Dosyć dużą część tych przychodów stanowią dotacje z różnych resortów. Te z Ministerstwa Sprawiedliwości, o których wiadomo, wyniosły ok. 4 mln złotych w 2017 r., z czego największą część stanowią zamówione przez resort „Szkolenia kompetencji medialnych dla pracowników sądów i prokuratury” (niemal 3 mln zł), finansowane w 84 proc. ze środków unijnych (Program Operacyjny „Wiedza Edukacja Rozwój”). Niestety Fundacja nie publikuje dokładnych rozliczeń – dlatego Watchdog się nią zainteresował.

Głosy mediów oraz interwencje najwyższych władz państwa wskazują, że prawnicy Watchdoga poruszyli delikatną strunę. Nic dziwnego, majątek o. Tadeusza Rydzyka, redemptorysty, założyciela Radia Maryja, TV Trwam i „Naszego Dziennika”, od lat jest przedmiotem powszechnego zainteresowania i regularnie wraca jako temat medialnych „jedynek”.


Myślę, ze powinien odezwać się Trybunał Konstytucyjny, bo ta sprawa wygląda na działania wbrew Konstytucji RP, podjęte wobec dużej społeczności Radia Maryja i Telewizji Trwam. / O. RYDZYK na antenie TV Trwam, 27 kwietnia.


Politycy PiS oraz koalicyjnej Solidarnej Polski mogą zawsze liczyć na ciepłe przyjęcie przez o. Rydzyka. Ma to swoją cenę. Z wyliczeń Blanki Mikołajewskiej z Oko.press wynika, że w ciągu niemal 6 lat rządów PiS toruńskie media oraz Fundacja Lux Veritatis otrzymały łącznie co najmniej 335 milionów złotych. Co istotne, w zestawieniu dotacji od różnych resortów (tutaj wyróżnia się Piotr Gliński, którego Ministerstwo przekazało blisko 185 milionów złotych, czyli ponad ­połowę ujawnionych dotacji) brakuje informacji o dotacjach z Ministerstwa Sprawiedliwości, choć informacje o „współfinansowaniu” projektów przez ten resort pojawiają się np. na planszach w TV Trwam. Nic dziwnego więc, że o. Rydzyk zaczął poświęcać tak wiele uwagi działaniom Watchdoga i tak się stara, by sprawa w sądzie nie ruszyła.

Zaczął mobilizować zwolenników – z jednej strony krytykując działania Watchdoga, a z drugiej przedstawiając siebie jako ofiarę: „Być ciąganym po sądach, doświadczać kłamstwa, oszczerstw szerzonych nie tylko w Polsce, ale i w świecie; (...) to szansa na to, by choć trochę być podobnym do Pana Jezusa, który za bezgraniczną miłość był odrzucony, sądzony, strasznie znieważany, katowany, ukrzyżowany przez tych, których darzył i darzy bezgraniczną miłością” – pisał w artykule „Brońmy naszych mediów!” opublikowanym 5 maja na stronie internetowej Radia Maryja.

O. Rydzyk wskazuje też, że ofiarą działań Stowarzyszenia padają osoby korzystające z jego mediów: „Chcą nam odebrać możliwość wolnego nadawania przez radio i telewizję takiej ewangelizacji. Pytajcie, czy to jest konstytucyjne. Może to jest zapowiedź końca Polski? Oddawanie wszystkiego w ręce niepolskie. Czy nie są to polecenia spoza Polski? Czy to nie jest zorganizowane? To, co dzieje się z Telewizją Trwam i Radiem Maryja, jest zorganizowane. Mamy na to dowody” – pisał na łamach „Naszego Dziennika”. Zaapelował do czytelników, by ci pisali do najwyższych władz polskich nie tylko w obronie Lux Veritatis, ale też wolności i niezależności Polski.

Do chóru zwolenników, oprócz Zbigniewa Ziobry, przyłączyli się czołowi politycy PiS (choć na razie sam prezes Jarosław Kaczyński czy prezydent Andrzej Duda nie zabrali głosu). „­WSPIERAM Fundację LUX VERITATIS i NIE ŻYCZĘ sobie udostępniania informacji na ten temat lewackiej, antychrześcijańskiej sieci WATCHDOG Polska nękającej sądownie tę katolicką Fundację” – napisała Krystyna Pawłowicz, pełniąca aktualnie funkcję sędzi w Trybunale Konstytucyjnym.

Jak dotychczas, inne media kościelne nie wypowiedziały się w sprawie Watchdoga i Lux Veritatis. Narrację katolicką zdominowały media o. Tadeusza.


Trzeba się modlić za Polskę, za nas wszystkich, aby nie było w kimkolwiek z nas nienawiści, pragnienia odwetu, nienawiści do drugiego, nie było złego słowa. Do tego kusi szatan. Nienawiścią człowiek buduje jego królestwo. / O. RYDZYK na łamach „Naszego Dziennika”, 5 maja.


Dlaczego dopiero teraz media związane z Fundacją Lux Veritatis zaczęły tak intensywnie interesować się sprawą? Ponieważ kiedy okazało się, że prokuratura się nią nie zajmie, Watchdog Polska w czerwcu 2020 r. wniósł subsydiarny akt oskarżenia. Od 9 kwietnia wyznaczane są rozprawy w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli.

Jednak 29 kwietnia tego roku, kiedy miało się odbyć przesłuchanie o. ­Rydzyka, jego obrońcy złożyli wniosek o zawieszenie sprawy do momentu, gdy Trybunał Konstytucyjny orzeknie o zgodności art. 23 ustawy o ­dostępie do informacji publicznej z Konstytucją. Artykuł ten stwierdza: „Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie ­udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Co dalej? Istnieje obawa, że Trybunał Konstytucyjny – w którym dziś zasiada m.in. Krystyna Pawłowicz, była posłanka PiS znana jako gorąca zwolenniczka mediów Tadeusza Rydzyka – może doprowadzić do zamknięcia sprawy przed wyrokiem sądu.

„Cała sprawa pokazuje, jak wielki wpływ ma Tadeusz Rydzyk, prezes Fundacji Lux Veritatis, na większość rządzącą” – pisze na stronie Watchdoga Katarzyna Batko-Tołuć.

„Rydzyk wam nie musi pokazywać, na co wydaje wasze pieniądze, które mu dałem – tak należy czytać wypowiedź Ziobry” – pisze dla „Rzeczpospolitej” Katarzyna Sadło. „Po sześciu latach obserwowania »ziobryzacji« wymiaru sprawiedliwości czuję coś na kształt ulgi, że w tej akurat sprawie Zbigniew Ziobro się zapomniał i zrobił to publicznie. Obserwując pozbawionego hamulców ministra można sobie lepiej wyobrazić, do czego jest się w stanie posunąć, gdy nikt nie widzi” – dodaje.

Na robieniu z siebie ofiary oraz wyrazach solidarności ze strony rządzących się jednak nie kończy.


Są opłacani spoza Polski, m.in. przez Sorosa, amerykańskiego finansistę i węgierskiego Żyda. (...) w Polsce jest ponad tysiąc organizacji, które promują ducha antychrześcijańskiego. / O. RYDZYK antenie Radia Maryja, 29 kwietnia.


W ostatnich tygodniach media Tadeusza Rydzyka, ale również rozmaite platformy związane ze środowiskami nacjonalistycznymi, zaczęły atakować i obrażać członków Watchdoga. Aleksander Nalaskowski na antenie Radia Maryja określił ich jako „zarazę”. Na jednym z portali pojawił się artykuł mający demaskować prawdziwe oblicze Adama Kuczyńskiego, prowadzącego sprawę Lux Veritatis ze strony Stowarzyszenia.

– Razem z pracownikami Watchdoga, z których część jest po czterdziestce, cieszymy się, że nadal uznaje się nas za młodych buntowników – żartuje Kuczyński, radca prawny współpracujący z Watchdogiem od 2017 r., pełnomocnik Stowarzyszenia w sprawie karnej z Fundacją Lux Veritatis. – A tak na serio, nie chciałbym komentować artykułów znajdujących się w mediach związanych z oskarżonymi. Nie chcę rozmawiać z oskarżonymi poprzez media, ale na sali sądowej – dodaje Kuczyński.

Watchdog Polska otrzymuje w ostatnich dniach liczne wiadomości i telefony od osób niezadowolonych, że atakuje Fundację Lux Veritatis.

– Wysłuchiwanie, że jesteśmy jak mordercy księdza Jerzego Popiełuszki, może być bardzo nieprzyjemne szczególnie dla pracowników Stowarzyszenia, którzy są głęboko wierzący – mówi Kuczyński. – Ci ludzie nie rozumieją też, że jako Watchdog, pies stróżujący, gryziemy wszystkich równo. Niebawem – pod koniec maja – ruszają nasze procesy wytoczone Ewie Kopacz, Grzegorzowi Schetynie, Jarosławowi Kaczyńskiemu czy Wiośnie Biedronia. Nasze działania nie są wymierzone w konkretnego zakonnika czy daną grupę religijną lub polityczną – tłumaczy.

Prawo do informacji publicznej wynika z art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Dlaczego jest tak ważne? – Bo wiedza to władza – stwierdza Kuczyński. – Jeśli ukrywa się przed nami informacje, jeśli nie wiemy, jakimi motywacjami kierują się politycy, to nie jesteśmy w stanie rzetelnie ich ocenić. Zamknięty dostęp do informacji nie pozwala nam w pełni uczestniczyć w życiu publicznym, kontrolować władzy i wpływać na nią, a tym samym – funkcjonować lepiej w codzienności i budować sprawniej działającego państwa – tłumaczy.

Dostęp do informacji publicznej można rozumieć wyłącznie jako kontrolę wydatków, ale zdaniem pełnomocnika Watchdoga nie jest to trafne. Informacja publiczna może też dotyczyć np. umowy koalicyjnej między rządzącymi partiami. – Przecież powinniśmy wiedzieć o ustaleniach rządzących, najważniejszych osób w kraju. To nie jest umowa między kumplami z piaskownicy, ale coś, co realnie dotyczy życia każdego i każdej z nas – mówi Kuczyński.

Jakie mogą być konsekwencje ukrycia informacji dotyczących Lux Veritatis? „Największe zagrożenia wiążą się z tym, że w wyniku zawłaszczenia Trybunału Konstytucyjnego, nieostrożnego słowa ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego lub nieprzejrzystego sposobu przydzielania sędziów do spraw, w ogóle nie dojdzie do rozpatrywania sprawy” – tłumaczy Batko-Tołuć.

Kuczyński wskazuje, że jej zamknięcie może doprowadzić do tego, iż władza coraz częściej będzie się chować przed obywatelami. Największą jego obawą jest jednak to, że środki polityczne, a nie karne, zostaną użyte do tego, by sprawę zakończyć – np. prezydent ułaskawi sprawcę, zanim zostanie podjęty proces. Proces Watchdog–Fundacja Lux Veritatis może być jego zdaniem kolejną cegiełką do budowy w Polsce państwa niedemokratycznego. Równocześnie Kuczyński deklaruje, że gdyby otrzymali informację publiczną, o którą wnioskowano, Watchdog wycofałby się ze sprawy karnej. – Interesuje nas informacja publiczna, nie spory ideologiczne czy ciąganie Tadeusza Rydzyka po sądach – mówi Kuczyński.

Jak skończy się ten konflikt? – Jako prawnikowi bardzo trudno mi to określić. Bo nie jest to tylko sprawa między oskarżycielem a oskarżonym, ale znajduje się ona w orbicie zainteresowań polityków. Dotyka ich żywotnych interesów. A zaangażowanie polityków w proces sądowy to nie jest normalna sytuacja w demokratycznym państwie prawa, o ile przyjmujemy, że jeszcze w takim żyjemy. Chciałbym wierzyć, że ten proces pójdzie sprawnie, a sędziowie wykażą się niezawisłością i niezależnością – mówi Kuczyński. – Ale patrząc na to z boku, trudno mi utrzymać tę wiarę. ©

Fundacja Lux Veritatis nie odpowiedziała na maile oraz prośbę o udzielenie komentarza w opisywanej sprawie. Nie odbiera też telefonów.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]