Piotr Sikora: Środowiska kontemplacyjne z całej Polski spotkały się w ostatnią sobotę w Warszawie. Po co?
Marcin Gajda: Do tej pory te środowiska działały osobno, teraz zaczęły współpracować, poznawać się, nawiązywać bliższe relacje. Ale spotkanie było otwarte także dla ludzi dotąd niezaangażowanych. Przyjechało ponad czterysta osób, które uczestniczyły w Eucharystii, modlitwie w ciszy, konferencjach i indywidualnych rozmowach. Można było zobaczyć różnorodność wspólnot i praktyk...
Można siedzieć w modlitewnej ciszy na różny sposób?
Tak, istnieją pewne różnice. Choć na tym spotkaniu bardziej widoczne były podobieństwa. Myślę jednak, że w dzisiejszym tak podzielonym świecie doświadczenie jedności i wzajemnej otwartości ludzi pochodzących z różnych środowisk jest bezcenne.
Kim byli uczestnicy?
Wielu to ludzie już od pewnego czasu zainteresowani i praktykujący jakąś formę modlitwy kontemplacyjnej. Ale były też osoby, które dopiero przy tej okazji dowiedziały się, że istnieje taki nurt duchowości w chrześcijaństwie.
Czy to wydarzenie może mieć szersze znaczenie dla Kościoła w Polsce?
Jeśli popatrzeć na chrześcijaństwo z perspektywy takich wielkich postaci jak np. św. Jan od Krzyża, to widać, że Kościół w Polsce utknął w sferze intelektu i koncentruje się na sprawach formalnych i organizacyjnych.
Są przecież grupy ewangelizacyjne i charyzmatyczne...
Według Jana od Krzyża duchowość tam praktykowana to zaledwie początkowe ścieżki. Zjednoczenie z Bogiem – o co powinno chodzić w chrześcijaństwie – następuje na etapie kontemplacyjnym. Tak więc pokazanie, że istnieje w naszej tradycji perspektywa duchowa, która często nie jest w ogóle znana – że można wyjść poza modlitwę dyskursywną, ku kontemplacyjnej ciszy, jest bardzo ważne.
Czy w czasach sekularyzacji nie powinniśmy się jednak skoncentrować na tych początkowych etapach duchowości? Czy jest sens proponować praktykę kontemplacyjną ludziom, którzy zadają sobie pytanie, czy w ogóle są wierzący?
Nie neguję potrzeby aktywności charyzmatyczno-ewangelizacyjnej. Ale właśnie dlatego, że kryzys Kościoła jest w dużej mierze kryzysem duchowości, spłycenia naszych praktyk, warto proponować ludziom, także tym odchodzącym i poszukującym, ścieżki duchowe jednocześnie głębokie i pomagające mierzyć się z konkretnymi wyzwaniami egzystencjalnymi. Inaczej za moment w ogóle nas nie będzie.
Jak modlitwa w ciszy może być pomocna w takich konkretnych problemach życiowych?
Nawet na poziomie biologicznym i psychologicznym uspokojenie umysłu ma bardzo pozytywny wpływ na jakość życia i zdrowie psychiczne. A jednocześnie jest to postawa, w której przyjmujemy udzielanie się nam Boga, którego nie jesteśmy w stanie pojąć. Kontemplacyjne zjednoczenie z Bogiem przekłada się zaś na konkretną miłość do ludzi.

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















