Reklama

Pięćset złotych w dobre ręce

Pięćset złotych w dobre ręce

07.12.2015
Czyta się kilka minut
Opinie na temat sztandarowego pomysłu partii Jarosława Kaczyńskiego są różne. Jedni wskazują, że podobne rozwiązania istnieją w wielu krajach europejskich, służąc poprawie dzietności. Inni, że rozdawanie wszystkim pieniędzy to marnotrawstwo.
Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
J

Jeśli tego nie zrobią, skompromitują się” – powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski w Radiu Zet o najbogatszych Polakach, którzy nie zrezygnują z obiecanych przez nową ekipę rządzącą 500 zł na dziecko.

Te słowa kompromitują samego marszałka – trochę mniej, jeśli ich po prostu nie przemyślał, trochę bardziej, jeśli jednak poprzedził je refleksją (wtedy oznaczają, że prominentny polityk PiS-u uważa pomysł własnego ugrupowania, by 500 zł na drugie i kolejne dziecko dawać wszystkim Polakom – za niestosowny).

Opinie na temat sztandarowego pomysłu partii Jarosława Kaczyńskiego są różne. Jedni wskazują, że podobne rozwiązania istnieją w wielu krajach europejskich, służąc poprawie dzietności. Inni, że rozdawanie wszystkim pieniędzy to marnotrawstwo: również dlatego, że akurat transfery pieniężne są najgorszym narzędziem poprawiania wskaźników demograficznych. Wskazuje na to choćby raport Instytutu Spraw Publicznych z końca 2014 r.: skuteczniejsza w zachęcaniu do rodzenia dzieci jest polityka równościowa czy budowanie żłobków i przedszkoli (jedno z drugim ma zresztą związek).

Jedno jest pewne: w Polsce tysiące ludzi zarabia wystarczająco dużo, by 500 zł nie zrobiło im różnicy. W tym sensie wypowiedź marszałka Karczewskiego mogłaby mieć związek z rzeczywistością. A nawet, inaczej sformułowana – np. jako pozytywny apel do bogatych – mogłaby mieć sens (gdyby oczywiście nie została wyartykułowana przez członka partii, która jest autorem projektu).

Wypowiedź polityka PiS-u może stać się inspiracją dla jakiejś ciekawej akcji obywatelskiej, np. inicjatywy, by bogaci ustawili się jednak w kolejce po przysługujące im 500 zł, a następnie przekazywali je na dobrze zorganizowany i kierowany przez wiarygodną organizację pozarządową fundusz. Stypendia dla pochodzących z biednych rodzin dzieci? Albo – zgodnie z duchem badań dotyczących wspierania dzietności – sieć darmowych żłobków i przedszkoli (pod przewrotnym patronatem Jarosława Kaczyńskiego?).

Pofantazjujmy. Gdyby do inicjatywy „500 złotych w dobre ręce” przystąpiło tylko 10 tys. Polaków, oddając swoje 6 tys. zł rocznie – fundusz w ciągu jednego roku zebrałby 60 mln (przy 100 tys. chętnych byłoby to już ponad pół miliarda).

Mamy obywatelskie projekty ustaw, obywatelskie protesty, akty obywatelskiego nieposłuszeństwa – obywatelskiej, drugoobiegowej korekty istniejącego już prawa jeszcze chyba nie było. Wygraliby na niej wszyscy: dający, biorący, a nawet sam marszałek Karczewski, którego wypowiedź można by uznać za początek pięknej inicjatywy.©℗

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]