Pedanteria

Ład i porządek w domu i zagrodzie lubią wszyscy, zwłaszcza jak nie muszą sami o to specjalnie dbać. Jednak od rozsądnego upodobania do porządku do pedanterii jest długa droga, w trakcie której - jak zwykle - natrafiamy na szarą strefę pogranicza upodobania do porządku i pedanterii. Jednak pedanta rozpoznajemy natychmiast i w radykalnej postaci pedanteria graniczy z chorobą umysłową, a co najmniej z manią natręctw.
Czyta się kilka minut

Każdy z nas spotkał pedanta, a na ogół mamy go w rodzinie lub wśród ludzi najbliższych. Ja znam kogoś takiego, kto moją szklankę po porannej kawie, która czeka na dolewkę, sprzątnie zanim zdążę się na tę dolewkę zdecydować. Widywałem też w sklepach osoby, które resztę wydaną w drobnych wkładają powoli i sumiennie do osobnych przegródek w portmonetce: na jeden grosz, dwa grosze, pięć groszy, dziesięć groszy i tak dalej. W tym przypadku producent portmonetek zadbał o zapotrzebowanie ze strony pedantów. Jeżeli wchodzimy do biura uczonego, lekarza czy prawnika i na biurku nie ma nic prócz kilku równo ułożonych różnokolorowych pisaków, to czujemy nieokreślony niepokój i odruchowy brak zaufania. Pedanteria bowiem nie tylko jest wadą, ale i zagrożeniem dla wszystkich tych, którzy pedantami nie są. Pedant jest z reguły złym pracownikiem, złym kochankiem, mężem czy ojcem, pedant ponadto rzadko ma przyjaciół, a raczej ich nie miewa. Pedanta w życiu codziennym nikt bowiem znieść nie może. Co ciekawe, rzadko który pedant wie, że jest pedantem z całym pejoratywnym bagażem znaczenia tego słowa. Uważa bowiem, że sobie i wszystkim wokół ułatwia życie, a nie zdaje sobie sprawy z tego, że je komplikuje.

Prawicowi myśliciele nie bez racji sądzą, że pedant jest produktem czasów Oświecenia czy też potem socjalizmu utopijnego, kiedy to Charles Fourier wyliczył, iż podstawowa komórka życia wspólnotowego, czyli falanster, powinna składać się dokładnie z 1620 osób. Innymi słowy, pedanteria to wada polegająca na tym, że nie tylko wszystko ma być na swoim miejscu, ale także na tym, że wszystko da się zaplanować i racjonalnie zorganizować. Lewicowi myśliciele zarzut pedanterii będą stawiali tym rządom autorytarnym i prawicowym, które działają pod sztandarami zawsze popularnych haseł "ładu i porządku" oraz w imię tych haseł gotowe są narzucać ludziom nie tylko rygorystyczne przepisy, nie tylko je surowo egzekwować, ale nawet więzić za nieporządek (czyli na przykład za skłonności do krytykowania władzy).

A zatem pedanteria nie ma ideowego oblicza, jest może kwestią temperamentu, ale u prawdziwego pedanta zawsze podlega racjonalizacji. Najczęściej nie jest to racjonalizacja lewicowa ani prawicowa, lecz odwołująca się do skuteczności działania. Jednak od pewnego czasu, po okresie obsesyjnego traktowania ekonomii jako prawdziwej nauki, wiemy, że nawet życie gospodarcze nie toczy się według z góry przepisanych reguł i że improwizacja bywa dla sukcesu w gospodarce równie cenna jak pedanteria.

Jednak o ile pedanteria w życiu codziennym jest uciążliwa i czasem nie do zniesienia, o tyle pedanteria w życiu umysłowym jest po prostu zabójcza dla pedanta. I tym razem nie chodzi naturalnie o to, że dobrze jest, kiedy ktoś pisze bałaganiarskie książki, ale pedant tak się wgryzie w przypisy, że nigdy poważniejszego dzieła nie ukończy. Tylko grafoman jest całkowicie zadowolony, kiedy widzi wydrukowaną własną książkę lub skończony już obraz. Prawdziwy intelektualista lub artysta natychmiast chciałby coś ulepszyć, coś zmienić, coś poprawić. Wie, że nigdy nie uda mu się zrobić nic doskonałego, a pedant w skrytości ducha wierzy w doskonałość. Przed ludźmi, którzy tak myślą, broń nas Panie!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2007