Pearl Jam, „Pearl Jam". Red Hot Chili Peppers, „Stadium Arcadium"

W 1991 r. ukazały się "Blood Sugar Sex Magik Red Hot Chili Peppers i "Ten Pearl Jam, dwie przełomowe płyty, uważane powszechnie za najlepsze w ich dorobkach. Po 15 latach oba zespoły wciąż cieszą się wielką popularnością. Właśnie pojawiły się ich najnowsze, długo oczekiwane albumy.
Czyta się kilka minut
 /
/

O najnowszej płycie Pearl Jamu, nazywającej się tak samo jak zespół, stało się głośno głównie ze względu na zaangażowane teksty utworów skierowane przeciwko administracji Busha. Krzywdzące jest jednak pomijanie przez wielu krytyków kwestii muzycznych. Większość albumów Pearl Jam rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Tym razem na początek otrzymujemy całą serię piosenek wykonanych z energią i wściekłością, jakiej nie było w nagraniach zespołu od czasów "Yeld". "Life Wasted" i "World Wide Suicide" to przesterowane gitary i pełen frustracji śpiew Eddiego Veddera. Najwięcej agresji kryje się w niemal punkowym, wykrzyczanym "Comatose". Dopiero szósty utwór na płycie to ballada. "Parachutes" ma w sobie coś z ducha nagrań Beatlesów - i od tego momentu album staje się bardziej różnorodny. Warta wspomnienia jest minutowej długości wariacja na temat pierwszego utworu - "Wasted Reprise" to pełen emocji śpiew Veddera z organami w tle.

W zasadzie trudno powiedzieć, na czym polega sukces płyty. Żadnego utworu rozpatrywanego z osobna nie postawiłbym w jednym szeregu z najlepszymi piosenkami zespołu. Brak tu też eksperymentów, Pearl Jam obracają się w dobrze sobie znanych muzycznych rejonach. Pomimo to album można uznać za jeden z najlepszych w dorobku grupy. Piosenki, pomimo zróżnicowania, układają się w koherentną całość, a w muzyce słychać mnóstwo emocji.

Muzycy Red Hot Chili Peppers posiadają łatwość komponowania przebojów. Ich najnowszy, dwupłytowy album "Stadium Arcadium" to 28 potencjalnych hitów. Poprzednia płyta, "By The Way" mocno podzieliła fanów. Zawierała głównie melodyjne ballady, a nawet żywsze kawałki nijak miały się do tego, co zespół tworzył na początku lat 90. Nagrywając "Stadium Arcadium", RHCP postawili sobie za cel zadowolić zarówno fanów ostatniego albumu, jak i miłośników funkowych brzmień z "Blood Sugar Sex Magik". Próbą fuzji dwóch diametralnie różnych stylów są piosenki "Charlie" i "Tell Me Baby". Popowy refren z harmoniami wokalnymi jak u Beach Boys i funkowe zwrotki nie tworzą jednak spójnej kompozycji. Dużo lepiej prezentują się czysto funkowe utwory - "Warlocks", "Storm In A Teacup" i wzbogacony partią trąbki "Hump De Bump", kojarzący się z dokonaniami grupy z lat 80. Zaskakuje "Readymade" - hardrockowy utwór będący hołdem dla zespołu Mountain. Zdecydowanie gorzej prezentują się stanowiące połowę materiału ballady: dużo z nich opartych jest niestety na jednym schemacie, co widoczne jest zwłaszcza w przesłodzonych refrenach.

Nie sądzę, żeby jakikolwiek inny współczesny zespół był w stanie nagrać dwugodzinny album, na którym niemal każdy utwór to potencjalny hit. Zachodzi tu jednak odwrotna sytuacja niż w przypadku krążka Pearl Jam. Nowe dzieło kalifornijskiej formacji nie stanowi spójnej całości, słucha się je bardziej jak składankę "Best Of" niż przemyślany album. Szkoda.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2006