Prince, „3121"

Niewielu wierzyło, że Księciu uda się wrócić na szczyt. Odkąd w 1996 r. rozstał się z Warner Bros., skończyły się komercyjne sukcesy: wydawane własnym sumptem albumy były przeznaczone tylko dla najbardziej zagorzałych fanów. O wielkim powrocie zaczęto mówić w roku 2004, wraz z premierą "Musicology - albumu nierównego, ale pokazującego, że Prince wciąż potrafi pisać dobre, przebojowe utwory. Podobnie rzecz się ma z płytą "3121.
Czyta się kilka minut
 /
/

Rozpoczynający album tytułowy utwór jest dużym zaskoczeniem - dziwne, zniekształcone dźwięki gitary, przetworzony wokal - Prince powraca po latach do eksperymentalnych brzmień. To, niestety, jedyna taka piosenka na płycie. Dalej otrzymujemy zbiór przebojowych kompozycji na wysokim poziomie. Jak zwykle nie można narzekać na monotonię: mamy soul, latynoską balladę, R&B... Najlepsze są jednak żywsze kompozycje. "Lolita" to potraktowany z przymrużeniem oka pop, z charakterystycznym dla lat 80. brzmieniem syntezatorów. Singlowy "Black Sweat", oparty na minimalistycznym, intrygującym podkładzie i zaśpiewany falsetem, przywodzi na myśl stary przebój "Kiss". Najlepszym momentem płyty jest "Fury" - pełna energii, rockowa piosenka z gitarowymi zagrywkami kojarzącymi się z Hendrixem. Wart wspomnienia jest też zamykający album radosny funk "Get on the Boat", z partią saksofonu w wykonaniu Maceo Parkera. Płyta ma jednak i słabsze momenty...

Można narzekać, że mało tu eksperymentów, że Prince zbyt mocno ogląda się na obowiązujące w dzisiejszej muzyce trendy. Ciężko jednak wymagać od niemal pięćdziesięcioletniego artysty, żeby wciąż wytyczał nowe szlaki. Entuzjastyczne przyjęcie płyty przez fanów pokazuje, że właśnie takiej muzyki oczekują od Księcia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2006