Pat w Hongkongu

Rozmowy między lokalnym rządem i protestującymi – którzy od siedmiu tygodni sprzeciwiają się ograniczaniu autonomii miasta przez Pekin (patrz „TP” nr 41) – tkwią w martwym punkcie.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Vincent Yu / AP / EAST NEWS
/ Fot. Vincent Yu / AP / EAST NEWS

Część centrum miasta-enklawy, należącej do Chin, jest nadal blokowana przez młodych ludzi i ich „miasteczko namiotowe” (na zdjęciu), ale maleje poparcie mieszkańców dla „parasolkowej rewolucji” (jak nazwano protesty, gdyż młodzi ludzie zasłaniali się parasolami przed gazem łzawiącym). Pekin i rząd lokalny grają na czas: widać, że rozmowy były metodą na przeczekanie. Po stronie protestujących zauważalne jest zmęczenie – także brakiem pomysłów, co dalej, skoro zawiodły i nacisk ulicy, i próby rozmów. W minionym tygodniu władze nie zezwoliły trzem przywódcom protestów na wyjazd do Pekinu: chcieli oni polecieć do stolicy, by podjąć próbę spotkania z kimś z rządu Chin; na lotnisku oświadczono im, że mają nieważne dokumenty. Ale władze są za słabe, by siłą zlikwidować „miasteczko”: jak dotąd za każdym razem studenci, wsparci przez ludność, bronili skutecznie przed policją swych barykad. Pat trwa.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2014