Reklama

Ośrodki pomocy: bierność i rutyna

Ośrodki pomocy: bierność i rutyna

13.10.2015
Czyta się kilka minut
Raport na temat OPS-ów nie jest może miażdżący, ale ujawnia znane od lat słabości pomocy społecznej. Dominuje bierność i rutyna.
Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
G

Gdyby o ogłoszonym w ubiegłym tygodniu monitoringu Najwyższej Izby Kontroli chcieć opowiedzieć inaczej, niż robi się to zwykle – bez zbitek typu „miażdżący raport NIK” – można by wspomnieć o mieście Sieradz. Tamtejszy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej – samorządowa instytucja odpowiedzialna za pomoc ludziom w sytuacjach kryzysowych – robił to, co doń należało.

 Zaprosił do współpracy organizacje pozarządowe, lokalnych liderów i mieszkańców miasta; w jej wyniku np. 37 osobom udzielono schronienia, dla ponad 60 niepełnosprawnych zorganizowano turnusy wypoczynkowe, dla 50 dzieci przygotowano paczki, a ponad 30 mającym trudności z przystosowaniem do życia po wyjściu z więzień – udzielono pomocy. Wedle kontroli NIK, OPS w Sieradzu – co najistotniejsze – nie czekał, aż potrzebujący sami zapukają po pomoc, ale zbierał informacje na temat mieszkańców w kryzysie (np. występując w tej sprawie do innych instytucji).

Gdyby chcieć wrócić do tradycyjnej opowieści o Polsce portretowanej w monitoringach NIK, można by powiedzieć tak: raport na temat OPS-ów nie jest może miażdżący, ale ujawnia znane od lat słabości pomocy społecznej. Dominuje bierność i rutyna: OPS-y, owszem, reagują na zgłoszenia, ale nie wykorzystują wszystkich możliwości, by dotrzeć do potrzebujących, nie współpracują z organizacjami ­pozarządowymi, nie dokonują rzetelnych analiz występujących lokalnie problemów. Z kolei pracownicy socjalni – których aktywność NIK również ocenia jako tylko rutynową – w rozmowach z kontrolerami skarżyli się na „wypalenie zawodowe, brak specjalistycznych szkoleń, zbyt dużą liczbę podopiecznych i związany z tym nadmiar obowiązków”.

Raport NIK to dobra lekcja na czas przed wyborami: przypomina, że problemy ludzi potrzebujących – biednych, bezrobotnych, mających problemy z wychowaniem dzieci, niepełnosprawnych itd. – wykraczają daleko poza sprawy zasiłków i ulg, których podniesienie czy wprowadzenie obiecują w tym czasie politycy.©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]