Reklama

Oscary trafione i chybione

Oscary trafione i chybione

23.02.2015
Czyta się kilka minut
Najciekawszy film tegorocznej edycji Oscarów okazał się filmem najbardziej przez Akademię skrzywdzonym.
Gala wręczenia Oscarów. Foto: Robyn Beck/AFP/EAST NEWS
„Boyhood” Richarda Linklatera to kino najdalsze od efekciarstwa i ekstremalnie cierpliwe.
 
Jeden z polskich kandydatów do Oscara porównał niedawno oscarową ceremonię do Disneylandu i targu końskiego. Takie złośliwości przypominają trochę bajkę o lisie i kwaśnych winogronach. Bo choć nikt nie ma złudzeń, że gala w Teatrze Dolby jest jedną wielką medialną szopką, grą interesów i pokazem mody, to jednak zwycięzcy płaczą ze szczęścia najprawdziwszymi łzami.

Czy tego chcemy, czy nie, od prawie 90 lat Oscary rządzą. W tym roku, dzięki zwycięstwu „Idy”, złota statuetka nabrała dla nas nowego blasku, a cały ten zgiełk, blichtr i gigantyczny oscarowy show wydawały się trochę mniej uciążliwe niż zazwyczaj. 

Wygrani

Bank został rozbity w tym roku przez film, który na upartego...

8368

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To jaki by miał być, by nie być zachowawczy? Taki pro islamski i pro arabski w czambuł krytykujący amerykańską interwencję?

komentując nagrodę dla "Idy" zamiast za najlepszy film anglojęzyczny powiedział za najlepszy polskojęzyczny. I trzeba byłoby Profesorowi oddać rację. Bo dlaczegóż by nie?Powodów znajduję kilka. Pierwszy z nich najbardziej mnie oburza. Otóż przyznać nagrodę filmową posługującym się w mowie i piśmie innym językiem, niźli dominujący to rzeczywiście krok na przód. Uznanie wielkie. Proszę wybaczyć, że trochę pozwalam sobie na kpiny. Ale czy tak nie jest? Bez tegoż wyróżnienia i tak jest cudem, że powstał. I w ogóle, chyba, rodzi się nowa moda na obcojęzyczne, w tonacji czarno-białej tudzież inną awangardę , jak to w sztuce bywa;)

Winno być: ...za najlepszy film nieanglojęzyczny. Przepraszam. Istotnie można się przejęzyczyć. Pozdrawiam;))

Nie ma potrzeby tworzenia nowego postu dla korekty, wystarczy wejść w "edytuj" i tam się zmienia to w czym się pomyliło.

mają swój urok. Nie biorą się znikąd. Film polskojęzyczny to dobry przymiotnik, ponieważ oddaje kulturowe, historyczne uwarunkowania...Jeżeli 'język' pojmujemy jako relacje międzyosobowe mamy jak najbardziej polskojęzyczny film/fabułę. Coś jednak tutaj zgrzyta, mimo wszystko. Anglojęzyczne jakby zdały się odcinać od nieanglojęzycznych. Dziwna konstrukcja, łamaniec. Nagroda ma tez inna stronę medalu, ale o tym wielu wołałoby milczeć.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]