Reklama

Order z Watykanu

Order z Watykanu

02.02.2015
Czyta się kilka minut
Teza, że człowiek wierzący nie jest w stanie bezstronnie interpretować zapisów konstytucji, to absurd.
Kard. Kazimierz Nycz wręcza papieskie odznaczenie Pro Ecclesia et Pontifice prof. Andrzejowi Rzeplińskiemu, Dom Arcybiskupów Warszawskich, 23 stycznia 2015 r./Foto: Tomasz Gołąb / FOTO GOŚĆ
W

Wysoki sądzie! Na czele Trybunału Konstytucyjnego stoi człowiek, który – o ile zachował resztki honoru – powinien bezzwłocznie podać się do dymisji. Poderwał zaufanie do państwa. Podeptał Konstytucję. Do tych haniebnych wydarzeń doszło przed południem, w piątek 23 stycznia: w Domu Arcybiskupów Warszawskich – w obecności licznych świadków – oskarżony Rzepliński odebrał watykański medal Pro Ecclesia et Pontifice. Dla Kościoła i Papieża. Te dwa słowa – wysoki sądzie – starczyłyby za cały akt oskarżenia, ale na tym nie koniec. Dalsze śledztwo wykazało, że oskarżony od lat pozostawał na usługach obcego państwa. Otóż w 1984 r. związał się z Archikonfraternią Literacką. Niech ta niewinna nazwa nikogo nie zwiedzie. To chrześcijańskie bractwo od ponad...

3533

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Marku, z żalem przeczytałem ten "odzew". Aby móc mówić o tym tekście jak o rzetelnym artykule dziennikarskim, musiałbym przeczytać Pańską prawną ocenę nie tego, że sędzia konstytucyjny otrzymuje odznaczenie od głowy państwa obcego lub od widzialnej głowy Kościoła Katolickiego - ale tego, że sędzia konstytucyjny jest nagradzany przez jakikolwiek "kościół lub związek wyznaniowy". Proszę zauważyć, że każda taka organizacja o uregulowanym statusie prawnym w RP może korzystać z prawa do inicjowania kontroli konstytucyjności prawa w TK (o ile sprawa dotyczy zakresu działania danego kościoła/związku wyznaniowego - art. 191 ust. 1 pkt 5 i ust. 2 Konstytucji). Zdziwienie części prawników byłoby takie samo, gdyby sędzia Rzepliński przyjął order od innych potencjalnych inicjatorów takiego postępowania, jak np. od NSZZ Solidarność, KPP Lewiatan, Krajowej Izby Radców Prawnych, czy Rady Miasta i Gminy Koziegłowy. Albo gdyby sędzia sądu powszechnego, rozstrzygający spór prawny np. między M. Zającem a jego pracodawcą, przyjął choćby niepieniężną nagrodę od tego drugiego lub sędzia Tuleya przyjął medal od CBA. To po prostu (tak: po prostu) budzi uzasadnione wątpliwości co do bezstronności sędziego. Nie gwarantuje stronniczości, ale budzi zewnętrzne wątpliwości. To wystarczy by wykształcony prawnik przestał ufać sędziemu. Bez gruntownej znajomości zasad zewnętrznej i wewnętrznej niezawisłości sędziego (także sędziego TK) nie można rzetelnie wypowiedzieć się na analizowany temat.

Co sobie Pana zdaniem może ( nie musi ale może ) pomyśleć taki zjadacz znad Wisły gdy przywódca jego kraju otrzymuje od sąsiedniego kraju ( potężnego i wpływowego ) order Karola Wielkiego oraz nagrodę Walthera Rathenaua, a potem polscy przewoźnicy muszą płacić przy przejeździe przez Niemcy narzucony przez ten kraj haracz ? Dodam, że przeciętny zjadacz nie wie nawet kto to jest Rzepliński, a premiera Tuska znają nawet Polacy-przedszkolacy.

Spójrz na fotografię. Kard. Kazimierz Nycz wręcza papieskie odznaczenie Pro Ecclesia et Pontifice prof. Andrzejowi Rzeplińskiemu w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Czy Profesor przybył tam służbowo w godzinach swego urzędowania? Czy takie oznaczenie powinno być przyjęte na innym forum? To nie jest kwestia li-tylko przyjmowania, czy nieprzyjmowania, ale również pewnej etykiety przyjętej w momencie zaprzysiężenia na konkretne stanowisko.

Kardynał powinien mieć tiarę szytą na miarę. Ta jakoś źle leży.

... nie wiem gdzie leży problem. Jeden przyzwoity człowiek wręcza nagrodę drugiemu przyzwoitemu człowiekowi za to, że jest przyzwoity właśnie. I to jest piękne. Jakże często nagrody dostają ludzie nieprzyzwoici za to, że są nieprzyzwoici. Gdyby pójść tropem Pana Konstytucjonalisty to podejrzana byłaby nawet nagroda przyznana przez Kościół sołtysowi w małej wsi. Przecież sołtysi mają dostęp do danych osobowych, mają też spore wpływy formalne i nieformalne z racji sprawowanej funkcji i to wszystko mogą wykorzystywać w interesie Kościoła. Pytanie: co to znaczy w interesie Kościoła ? W interesie Kościoła jest choćby to, że ktoś z narażeniem życia ratuje bliźniego. Czy sołtys, który ratuje bliźniego, a potem dostaje nagrodę od Kościoła powinien być pozbawiony możliwości sprawowania swojego urzędu ?

Bardzo proszę nie używać tego rodzaju argumentów. Są z gruntu chybione. Nie oceniamy stopnia przyzwoitości, ale zasadność działań. Proszę nie schodzić niżej, niż to możliwe. Na pewno sytuacja nie jest normalna, nie wiem czy właściwa nie tyle w świetle jupiterów, co prawa. Ale zamieszanie wokół niej właśnie teraz(patrz fala strajków i wyrzucanie ze stanowisk)może mieć swoje uzasadnienie.

Medalu lub nagrody dla sołtysa, za uratowanie życia człowieka a ufundowanej przez Kościół Rzymskokatolicki? Nie słyszałem, ale rad bym uzupełnić wiedzę o takie praktyki.

Sam jeden Jan Paweł II uznał za świętych parę tysięcy prostaczków za czyny heroiczne.

Nie widzę związku. Czy chcesz powiedzieć, iż 'prostaczkowie' powinni cieszyć się z takiego wyróżnienia? Oczywiście w zależności od tego, czyja władza stoi wyżej uznaniu nadaje wyższą rangę. na czym miałby tutaj polegać heroizm? Profesora na pogodzenie się z tym, iż będą na nim 'wieszać psy'?

Nie tylko, że powinni się cieszyć. Oni się bardzo cieszą. A Pan profesor, jak się przy okazji wręczenia nagrody okazało, jest człowiekiem szlachetnym, zasłużonym dla polskiej demokracji, wykazującym się prawdziwą odwagą w czasach gdy większość bała się powiedzieć głośno to co myśli. Cieszy mnie, że Kościół docenia takich ludzi.

Pytałem o sołtysów nagradzanych przez KK za ratowanie życia ludzkiego których to pan sam przywołał, a w odpowiedzi dostaję kolejny pusty slogan. Idąc tym tropem to powiem, że absolutnie nikt z konstytucjonalistów by nie protestował gdyby pan profesor Rzepliński (jak najdłuższego życia i zdrowia mu życzę) został uhonorowany pośmiertnie. Zatem proszę takich demagogi nie uskuteczniać i nie odwracać kota ogonem.

Nie znam też listy osób nagrodzonych przez Watykan. Sorry.

pan listę mieć powinien, a nie być gołosłownym.

Znalazłem dla Pana jakąś listę laureatów nagrody Pro Ecclesia et Pontifice, niestety niepełną ( chyba nie uwzględnia sołtysów ). Pana żądanie jest nieuprawnione. Ja rozważałem przypadek teoretyczny czyli co by było gdyby było. Prawo powinno uwzględniać także przytoczony przeze mnie przypadek, nawet jeśli do tej pory jeszcze nie zaistniał, czego zresztą nie mogę wykluczyć. Prawo nie może przecież działać jak tabletka "dzień po". http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Odznaczeni_Medalem_Pro_Ecclesia_et_Pontifice

Takich wieści i u mnie dostatek, ale i tego posta przyjmuję jako wróżbę, że kiedyś wreszcie Polska racja stanu raczy zwyciężać, nad zewnętrzne dojące nas na potęgę wpływy :P

Trójmiasto musi być dojone przez Watykan na maksa, skoro na liście nagrodzonych Pro Ecclesia ... są prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni.

ale to równie dobrze może oznaczać przygotowywanie gruntu pod dojenie, a wiadomo z bogatego stołu łatwiej co uszczknąć by nikt się nie połapał.

... i korumpuje polityków związanych z PO w jego mateczniku. To jest żart oczywiście. Ale przyszła mi do głowy pewna smutna refleksja. W Gdańsku mieszka pół miliona ludzi, a nagrodę z Watykanu otrzymuje prezydent miasta. W Sopocie mieszka pewnie z 80 tysięcy, a nagrodę dostaje prezydent miasta. W Gdyni mieszka ze 300 tysięcy, a nagrodę dostaje prezydent miasta. Wygląda na to, że mamy do czynienia raczej z nagrodą dla VIPów, a nie dla ludzi, którzy realnie i z poświeceniem pracują dla Kościoła.

Jak widzimy Watykan nie daje medali tak jak pan to górnolotnie zakreślił za ratowanie konkretnego życia, daje medale za poszerzanie swojej strefy wpływów i takiego medalu sołtys też nie powinien przyjmować, gdyż może mieć wpływ np. na zwolnienie od podatku psów od proboszcza, a innych tym podatkiem pogrążać będzie i to z odsetkami. Gdyby jednak był medal, taki na modłę "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata", powiedzmy za ratowanie życia katolikom, to absolutnie taki medal mógłby bez ryzyka przyjąć każdy urzędnik, bo on nie określałby powinności moralnych honorowanego (nawet pośrednio), a tylko potwierdzał fakt uratowania czyjegoś życia.

Sołtys nie bierze udziału w wydawaniu wyroków których skutki mogą dotyczyć milionów.

A od kiedy to jedna patologia ma stanowić uzasadnienie dla drugiej?

Ale czy np. niektórych zapisów konkordatu i ich zgodności z Konstytucją? Lub też ubój rytualny? Chociaż to może nie najlepszy przykład bo jako "religijny" inaczej, w tym przypadku mógłby być "ponad", co byłoby ze wszech miar pożądane. Uważam, że konflikt interesów mógł lub może, w przypadku prof. Rzeplińskiego zaistnieć.

"Teza, że człowiek wierzący nie jest w stanie bezstronnie interpretować zapisów konstytucji, to absurd. " Powiem tak, Panie Marku jako skromna urzędniczka nawet mam taki obowiązek nie naginać prawa do swoich upodobań jakichkolwiek. Jednakże będąc urzędnikiem wyższego szczebla w służbie społeczeństwu, chyba, nie przyjęłabym żadnego wynagrodzenia w jakiejkolwiek postaci, które mogłoby sugerować ze działam w imieniu innej instytucji niźli ta której służę. Nie byłabym spokojna, choć czysta, bez winy i działając w dobrej wierze.

Trudno jest by ktokolwiek był bez poglądów, czy bez przekonań na tematy religijne. Pan prof. Rzepliński nie stał się innym człowiekiem, czy specjalistą po przyjęciu medalu "Pro Ecclesia et Pontifice" niż był nim wcześniej. Zatem skąd ten konflikt teraz? Bo nikt nie ma śmiałości wypomnieć sytuacji winowajcy prawdziwemu. Czyli Watykanowi. Pan profesor zrobił co należy, wystosował zapytanie do Prezydenta RP. Prezydentowi nie wypadało odmówić zgody i co się okazuje? że Polska jest po części na sznureczku Watykanu, że Watykan na ludzi którzy wierzą w Boga w systemie rzymskokatolickim wywiera presję lojalności. To nadanie medalu to próba Watykanu na zwasalizowanie polskiego sądownictwa! Polski sędzia jest tu przedmiotem manipulacji i intrygi, jest ofiarą, a nie winnym. Dziwi taki brak wyczucia ze strony watykańskiej administracji. Ciekawe jak zareagowałby USA gdyby ich sędziom Sądu Najwyższego jakieś koła wyznaniowe np. islamskie zaczęły nadawać ordery?

A prof. Andrzej Rzepliński ma teraz ciężki orzech do zgryzienia cała Polska, a zwłaszcza politycy z przeciwnego obozu będą patrzeć mu na ręce. Każdy ruch będzie surowo 'komentowany'. O co chodzi? - pewnie nie tylko Profesor zadaje sobie takie pytanie. Hmmm...zwrócenie uwagi na te dwie postaci na fotografii jest wymowne, ale może posłużyć innej sprawie. Zmianie stanowiska? Coś się szykuje?

Kościół katolicki szuka sojuszników wszędzie: i wśród Greków i wśród Żydów, a nawet wśród ateistów. Wszędzie tam gdzie są ludzie przyzwoici są oni niestety narażeni na wdzięczność i poparcie Kościoła.

Masakre...leżę na łopatkach . Nie sadzę, aby Watykan tak daleko sięgał, raczej to nasza sprawa wewnętrzna, która nie musiała przybierać aż tak drastycznej, oficjalnej i publicznej formy w stylu; Ogłaszamy wszem i wobec, że pan taki i taki...Pytam tylko, czy było to w interesie naszego lokalnego Kościoła, czy może lwiej lewicy...albo nowej prawicy...Dziś nie wiadomo kto jest kim i gdzie, jedną nóżką jeszcze tu a drugą już roczek ku nowym wyzwaniom.

Nie samym Franciszkiem Watykan żyje.

Kroczek, zamiast roczek

Prof. Rzepliński, aby nie narażać się na zarzut uległości wobec Watykanu, mógł poczekać z odbiorem odznaczenia do zakończenia swojej kadencji w Trybunale Konstytucyjnym.

Według mnie zrobił swoje. To trudne dylematy. W coś wierzysz, ale jesteś fachowcem w dziedzinie czasem kolidującej z tym w co wierzysz. Pracujesz sumiennie i wierzysz w Zbawienie i określone warunki tego zbawienia i oto gdy większość życia za tobą dostajesz nagrodę, taką że serce zachwyt ściska, nagrodę z dziedziny religii, twojej drogi życia w tym kierunku. Piękne, cieszysz się, ale wiesz, że jest to nie do końca w porządku z twoją pracą, co czynisz? gdyż wiesz, że twoje postrzeganie jest zmącone przez zachwyt? Zwracasz się do kogoś z zewnątrz, do kogoś niejako choćby pośrednio nadzorującego twoją pracę i on też się zgadza, no to co? Przyjmujesz nagrodę. Ktoś na kogoś zastawił pułapkę i nikt go nie ochronił,a przy okazji i nam może się oberwać. To jakby wygrać konkurs o literaturze rosyjskiej i dostać za to stypendium od Putina i darmową osobistą ochronę ze strony "zielonych ludzików". Prezydent RP powinien jak na mój gust wystąpić do Watykanu by raczył poczekać z takimi medalami dla polskich urzędników państwowych do czasu zakończenia ich aktywności zawodowej, takie jest moje prywatne zdanie.

W jakim celu szuka się sojuszników? By poszerzać swoją strefę wpływów kosztem innych, lub by jej bronić przed wpływami innych. "Przyzwoitymi" swoich zwolenników nazywa każdy i Putin, i Obama, i Tusk, i Kaczyński, każdy bez wyjątku, i każdy bywa narażony na ich wdzięczność lub niewdzięczność. Polska jednak póki co nie jest państwem wyznaniowym i źle się dzieje jeśli ci którzy stanowią o prawie w tym państwie są zmuszani do kłaniania się i oznak lojalności(ups, miało być do przyjęcia oznak wdzięczności) ze strony zewnętrznych struktur społeczno-polityczno-religijnych. Zmuszani, bo ich wiara wmawia im, że polityczny twór istniejący na ziemi (tu Watykan) to zastępstwo Boga na ziemi względem którego mają być posłuszni. To jest sytuacja dyscyplinująca. Przypomnienie, że Bóg (Watykan) jest ponad jakimś tam prawem "jakiegoś tam kraiku". Człowiek który do tej pory godził w sobie zawodową fachowość z swoimi religijnymi przekonaniami został zdyscyplinowany i zachęcony, by był godny tego "religijnego" zaszczytu, dla mnie to perfidna manipulacja drugim już nie młodym człowiekiem, ale dla pana wszystko jest OK, bo to pana stronnictwo dokonuje próby aneksji i manipulacji.

Dopiero dziś dotarło do mnie "mistrzostwo świata", z jakim starasz się uzupełniać nasze zaplecze kadrowe. Przeczytałem raz jeszcze twój najnowszy felieton z nadwiślańskiego kraju. I oczom nie wierzę. Swój "Order z Watykanu" rozpocząłeś od tezy. A jakże, wszystko zgodnie ze schematem, jaki mamy na szkoleniach. Teza, oczywiście nie twoja. No bo jakże mogłaby być twoja, skoro absurdalna. I jak to, tam, było w tej tezie....niech że sobie przypomnę..... (lata lecą): człowiek wierzący nie jest w stanie bezstronnie interpretować zapisów konstytucji. Absurd, najczystszej wody. Bravissimo. Każdy najmniejszy zwolennik Nieprzyjaciela musi go widzieć. Ale, ale. Tu twój geniusz zaczyna robić swoje. Jak to się zwykło mawiać w nadwiślańskim kraju: Diabeł tkwi w szczegółach. Martwi mnie tylko, że inni szatani tam mogą być czynni i wysiłki całej naszej piekielnej braci mogą spełznąć na niczym..... A teraz serio: dobre pióro, niezły styl, ale przyjmij, Mój drogi Piołunie, radę Wuja. Bo wuj to wuj: Im bardziej krętaczysz, tym bardziej Ci to wchodzi w krew. Twój...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]