Olga Tokarczuk zdefiniowała niegdyś nagrodzonych Bookerem „Biegunów” jako powieść konstelacyjną. Termin stanowił próbę uchwycenia nowoczesnej prozy sylwicznej, odbiegającej od klasycznej narracji powieściowej, w której akcja rozwija się linearnie: przygoda za przygodą. „Bieguni” są rodzajem dziennika przeplatanego esejem i opowiadają o złożoności świata oglądanego w bezustannej podróży.
Zeszłoroczna laureatka Nagrody Bookera, angielska pisarka Samantha Harvey, bez wątpienia tradycję powieści konstelacyjnej kontynuuje. Nie tylko dlatego, że akcja jej najnowszej książki rozgrywa się na okołoziemskiej orbicie, w krążącej wokół Ziemi „puszce”. Mimo usytuowania w przestrzeni statku kosmicznego, nie jest to science fiction, do jakiego przywykliśmy, lecz rodzaj prozatorskiej konstelacji, w której znajdziemy rozważania nad istotą ciszy, czasu czy cielesności (w próżni i stanie nieważkości wybrzmiewa to wszystko nieco inaczej).
Sześcioro astronautów opisanych przez Harvey – trochę jak podróżnicy słynnego komiksowego Snowpiercera, pociągu nieustannie okrążającego zamarzniętą ziemię – robi po godzinach pracy listy rzeczy krzepiących, na których istotne miejsce zajmują drzewa oraz – uwaga – sprawy pozbawione głębszego znaczenia. „Wiecie, czego najbardziej nie mogę się doczekać po powrocie?” – pyta Włoch Pietro. „Rzeczy, których nie potrzebuję”. Niebiańska próżnia zbyt mocno domaga się logiki.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















