Opozycjonista, historyk, urzędnik

Za życia tak zdemonizowany przez część mediów i polityków, że gdyby ktoś chciał wyrobić sobie jego obraz tylko na podstawie niektórych gazet, wyszłaby karykatura: człowieka, historyka i urzędnika państwowego.
Czyta się kilka minut

Gdy zginął, jego przyjaciel Wojciech Frazik powiedział, że choć urodzony w 1960 r., był „jakby z tamtej, przedwojennej gliny”. Chciał być miediewistą, ale to nie badanie średniowiecza stało się istotą jego pracy – i życia. Na studiach w opozycji (NZS UJ), potem w latach 80. w niezależnej oświacie i Solidarności (w Instytucie Historii PAN) – koniec końców miał się zająć dziejami najnowszymi. A pracował nie tylko „na papierach”, ale też z ludźmi: jako jeden z pierwszych zajął się, jak byśmy dziś powiedzieli, integrowaniem w przestrzeni publicznej wolnej Polski tych, którzy o tę wolność walczyli po 1945 r. (inaczej niż dziś, zaraz po 1989 r. nie było to oczywiste). Był współtwórcą i redaktorem naczelnym „Zeszytów Historycznych WiN-u”, dziś jednego z ważniejszych pism historycznych w Polsce.

Gdy 15 lat temu powstawał IPN, było naturalne, że to on zostanie szefem krakowskiego oddziału Instytutu. Ktoś, kto pracował z nim przez te pięć lat w Krakowie, wspomina, że jako szefowi udało mu się stworzyć zespół złączony wspólnym etosem i silną więzią wewnętrzną. Ktoś inny, nieco żartobliwie, że motywujący był widok szefa dźwigającego pudła – bo tak to na początku wyglądało: przejmując archiwa, często musieli je sami przenieść.

Nawet jego krytycy (a może zwłaszcza oni) przyznawali, że gdy w 2005 r. został prezesem IPN, nadał mu nową dynamikę i kierunek (on sam powiedział wtedy o sobie, że jest „ostatnim dzieckiem PO–PiS” – tej niedoszłej koalicji dwóch partii wywodzących się ze wspólnych korzeni, potem skłóconych w skali nieadekwatnej do faktycznych różnic). Jego współpracownik Antoni Dudek pisał później, że jako szef IPN-u przypominał „dowódcę oddziału partyzanckiego”. Co jedni mogli odebrać jako komplement, a inni – jako krytykę.

Frazik wspominał: „Był człowiekiem tytanicznej pracy, spędzającym godziny w archiwach lub nad fiszkami. Gdy z okazji imienin życzyłem mu, aby mógł odpocząć, z zaproponowanych form wybrał roczną pracę w klasztornym skryptorium”.

„Przypatrzmy się, jak sprawę pamięci traktują Żydzi: to niedościgniony wzór i przykład, jak pamiętać o swoich bohaterach i dramatycznych wydarzeniach z historii” – tak mówił w jednym ze swych ostatnich wywiadów. Ukazał się on w „Tygodniku”, w dodatku poświęconym 70. rocznicy Katynia. Kilka dni później Janusz Kurtyka zginął w katastrofie smoleńskiej.

Jakie miał poglądy w kwestiach, które rozgrzewały polskie debaty historyczno-polityczne? Jeśli ktoś chce poznać je u źródła, a nie odbite w różnych lustrach, ma okazję: właśnie ukazała się antologia tekstów i wywiadów Kurtyki z lat 2000–2010. Źródło, które przywraca proporcję i miarę. ©℗


„Rzeczpospolita wolnych ludzi. Janusz Kurtyka w mediach” – wybór wywiadów, artykułów, oświadczeń z lat 2000–2010 opracowali Andrzej Arseniuk i Filip Musiał, wyd. IPN 2015


15 LAT IPN: KONFERENCJA
„15 lat IPN i 25 lat europejskich doświadczeń w rozrachunku z dyktaturą komunistyczną: osiągnięcia i porażki” – to temat międzynarodowej konferencji, którą Instytut Pamięci Narodowej organizuje 15 czerwca w Warszawie, w swoim Centrum Edukacyjnym (ul. Marszałkowska 21/25).

Jaki jest bilans minionego ćwierćwiecza w Europie Środkowej i Wschodniej? Jak opowiadać w Europie o komunizmie? Co dało otwarcie archiwów tajnej policji? Czy lustracja spełniła swe zadanie? Jaki jest bilans ścigania zbrodni komunizmu? O tym będą dyskutować historycy z Polski, Niemiec, Czech, Słowacji, Węgier, państw bałtyckich i Bałkanów. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2015