Odszedł świadek epoki

20 września 2005 r. zmarł w Wiedniu Szymon Wiesenthal. Pochowany został - zgodnie ze swą wolą - w Izraelu. Znałem go przez 40 lat, a od 25 lat uważaliśmy się za przyjaciół.
Czyta się kilka minut
Buczacz, 1923: Szymon Wiesenthal (w środku) z grupą harcerzy. Tylko jeden z tych chłopców przeżył Holokaust /
Buczacz, 1923: Szymon Wiesenthal (w środku) z grupą harcerzy. Tylko jeden z tych chłopców przeżył Holokaust /

Wiesenthal urodził się w Buczaczu, którego ludność składała się z Żydów, Polaków i Ukraińców. W 1918 r. stał się obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej. Nauką i pracą zawodową mocno związany był ze Lwowem, jednym z głównych wówczas centrów życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego Rzeczypospolitej.

Życiorys Wiesenthala, dotkliwa droga przez miejsca pracy przymusowej i hitlerowskie obozy koncentracyjne od lata 1941 r. we Lwowie do wiosny 1945 r. i dnia wyzwolenia Mauthausen, na terenie Górnej Austrii, jest w pewnym sensie typowym losem, jaki zgotował okupant polskim Żydom i Żydom w ogóle. Tragiczne są, obok cierpień fizycznych i psychicznych, także straty, jakich doznał; utrata niemal wszystkich członków rodziny, poza żoną.

Powstałe z jego inicjatywy i dzięki jego chwalebnemu uporowi Centrum Dokumentacji w Linzu, a następnie w Wiedniu stało się jednym z najważniejszych ośrodków dokumentujących i badających masowe zbrodnie popełnione w latach II wojny światowej na Żydach, ale także na innych ofiarach hitleryzmu, w tym przede wszystkim na Polakach. W swej działalności badawczej i publikacjach reprezentował konsekwentnie zasadę poszanowania prawa i godności każdego człowieka, dochodzenia prawdy i niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Nigdy zemsty czy odpowiedzialności zbiorowej. Podnosił głos w obronie pamięci także milionów nieżydowskich ofiar. Miał odwagę cywilną, w latach, gdy nie było to w świecie popularne.

Towarzyszyłem Wiesenthalowi w jego pierwszej po pół wieku wizycie w Polsce. W październiku 1994 r. przyjechał do Warszawy, Krakowa i Oświęcimia na zaproszenie prezydenta Lecha Wałęsy. Został udekorowany w Warszawie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i wyróżniony przez Uniwersytet Jagielloński doktoratem honoris causa. Jego podróż była okazją do zaakcentowania szacunku, którym obdarzamy takich jak on. Odważnych i prawych, służących dobrej sprawie solidarności wszystkich ludzi, dobrej woli w walce ze złem i z zagrożeniem nienawiścią narodową i wyznaniową. Które także i dziś dostrzegamy w Europie i świecie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2005