Odkrycia i wskazówki

Niestety – a mówimy to zimno, ale też szczerze i z troską – wiele wskazuje, że rząd polski jest przeciwnikiem wszystkiego i wszystko jest przeciwnikiem rządu polskiego.
Czyta się kilka minut

Pochyliwszy się nad tym znakomitym zdaniem, uznaliśmy, że wreszcie udało się nam dokonać syntezy na miarę owej sławnej syntezy termojądrowej. Nie ma dziś nikogo, kto byłby w stanie dzisiejszość opisać mocniej i trafniej.

Tak. Spostrzeżenie, że nie ma w świecie przyrody ożywionej, ale i nieożywionej – od wirusa po czarną dziurę – żadnego elementu stworzenia szczerze przyjaznego polskiemu rządowi, najszerzej otwiera drzwi do dyskusji, ale też do wszystkich czynności umysłowych, których uruchomienie wydawało się już niemożliwe. Niemożliwe, bo optymistycznie zmyleni, kiedyś tam, uznaliśmy za pewnik, że jednak są w świecie przyrody ożywionej bądź nieożywionej jakieś elementy, zjawiska, istoty bądź stworzenia rządowi polskiemu przychylne. Węgrzy, dajmy na to – biorąc skojarzenie pierwsze z brzegu. Otóż sto razy się już okazało, że nie są. Albo – weźmy – Trump. Też nie jest, choć wydaje się, że jest. Można tu dopowiedzieć, że zapewne on, Trump, chciałby z całego serca rządowi polskiemu przychylić nieba, ale niestety nie do końca kuma, o co biega. Wypada przeprosić Czytelników za porzucenie standardów polszczyzny i za użycie mowy tak szalenie potocznej, ale są chwile, kiedy tylko mowa potoczna jest w stanie oddać to, co pomyśli głowa. Otóż Trump nie kuma, choć wszędy jest reklamowany jako ten, co kuma aż nadto, o czym świadczy choćby liczba nieruchomości, które sobie kupił bądź zbudował. To pokazuje skalę jego niekumania spraw polskich.

Lornetując horyzont, zarówno stojąc na Kasprowym, na brzegu Odry, na pustej dziś plaży w Łebie, w zimnym, nadbużańskim trzcinowisku – nie widzimy nikogo, kto by stamtąd, z dalsza, z zewsząd, do nas machał z przyjaźnią. Kto by wołał – dla przykładu – zdrastwujtie! Hej! Serdecznie pozdrówcie komisarza bezpieczeństwa narodowego Jarosława Kaczyńskiego! Albo: guten Morgen! Niech żyje Gowin, przekażcie mu pozdrowienia z zagranicy! albo: prezydent Duda to geniusz! Halo, przekażcie same serdeczności Joachimowi Brudzińskiemu i ukłony dla Beaty Szydło! Koniecznie pozdrówcie Sasina! Nie, nikt tak nie woła, nie pisze, nikt tak nie myśli. Jak świat szeroki – nikt. Naokoło nas jest pustka i cisza, przerywana słabymi chrząknięciami dzików chorych na afrykański pomór świń, próbujących wtargnąć nielegalnie na terytorium III RP, by zjeść nam ziemniaki i wygnieść oziminę.

To wszystko oczywiście tylko potwierdza nasze tradycyjne osamotnienie w świecie, poczucie opuszczenia, niezrozumienia i uruchamia zawsze w nas drzemiące poczucie tzw. wiecznej krzywdy przenoszonej w Polsce drogą płciową. Nikt nas nie kocha, a rządu polskiego szczególnie. Ktoś teraz powie, żebyśmy wreszcie przestali, wyczerpał się bowiem już zapas chusteczek. Jak długo – do stu tysięcy beczek zjełczałego, polskiego leku na COVID-19 – można smarkać w rękaw? Byśmy wreszcie, jak Wildstein – któremu brakuje już chyba tylko dyplomu zasługi dla hutnictwa bądź pszczelarstwa – napisali coś do śmiechu. Słusznie. I tu się zgadzamy, że nie tylko Jarosławowi Kaczyńskiemu zdarza się pójść retorycznie na łatwiznę, nam też. Wszyscy bowiem, wbrew pozorom, jesteśmy ludźmi i mamy słabsze momenty w twórczości, zwłaszcza gdy nie staje węchu ani smaku.

No więc, by w tych osobliwych, ale przecież ciężkich chwilach wskazać Czytelnikom kogoś dającego solidną dawkę rozrywki, zalecamy uważną obserwację szefa tutejszej służby sanitarnej, niejakiego Jarosława Pinkasa. Nikt Was tak nie rozbawi i równocześnie nie strwoży, nie wybije z rutyny mierzenia temperatury. Nie zrozumiecie polskości, nie pojmiecie opatrzności, nie pojmiecie, w czyich rękach jesteście, Wy i Wasze dzieci, z wnukami. Nie odczytacie prawidłowo swej przyszłości bez patrzenia na tego pana, i bez słuchania cóż to ma on do powiedzenia, dajmy na to, o przyrodzie. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2020