Ocalone domki

Konflikt wokół domków fińskich na warszawskim Jazdowie pęczniał od dawna.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Tomasz Gzell
/ Fot. Tomasz Gzell

Ustawiono je w 1945 r., były darem Stalina (wyszarpanym od Finlandii w ramach wojennych kontrybucji) dla odbudowującej się Warszawy. Zamieszkali tu architekci, inżynierowie, robotnicy i urzędnicy. Miały stać pięć lat, przetrwały siedem dekad. Zajęły teren między Sejmem a Zamkiem Ujazdowskim, w samym sercu dzielnicy ambasad i innych reprezentacyjnych gmachów. Wyglądały jak architektoniczna aberracja, przestrzenna pomyłka, błąd w kodzie. Dla mieszkańców ich trwanie oznaczało jednak coś zupełnie innego: mieszkanie w cichej enklawie w samym sercu prestiżowej dzielnicy. I trudno nie było odnieść wrażenia, że pierwsze protesty w obronie drewnianych, tymczasowych baraków (bo tym de facto są) były obroną uprzywilejowanej pozycji, w jakiej na skutek dziejowych uwarunkowań znaleźli się ich mieszkańcy.

Na szczęście wszystko, co wydarzyło się później, to pierwsze wrażenie zatarło. Mieszkańcy się zorganizowali, do przestrzeni dopisali jej historię (i legendę) – dzięki ich działaniom domki stały się częścią tożsamości odbudowanej Warszawy. W kwietniu zakończyły się konsultacje społeczne dotyczące przyszłości tego terenu. Domki przetrwają, ale zmieni się ich funkcja – staną się przestrzenią dla inicjatyw edukacyjnych, kulturalnych i społecznych. Część z nich działa tu już od jakiegoś czasu. I to jedyne racjonalne uzasadnienie ich trwania w tym miejscu. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2015