Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Obywatele i polityka bezwstydu

Obywatele i polityka bezwstydu

31.07.2017
Czyta się kilka minut
Wstyd stał się dzisiaj obywatelskim obowiązkiem i powinnością, instrumentem moralnego nacisku na władze - pisał Tadeusz Sławek w lipcu 2017 r. W grudniu tego samego roku, po decyzjach parlamentu i prezydenta, tekst jest wciąż aktualny.
Pod Sejmem, Warszawa, 18 lipca 2017 r. ADAM CHEŁSTOWSKI / FORUM
W

Władza udała się na wakacje, ­trudno nam będzie jednak o niej zapomnieć. Pożegnała nas dwoma orędziami – rzecz bez precedensu. Prezydent Andrzej Duda uznał niekonstytucyjność dwóch przedstawionych ustaw, wspomniał o trybie wypracowywania kolejnych projektów, stwarzając nadzieję, że nie będzie to gorszący proces gorączkowego pośpiechu i jawnego lekceważenia wszystkich poza samymi autorami owych legislacyjnych potworków. Mowa premier Beaty Szydło była obietnicą dalszego podsycania wzajemnej niechęci, dzielenia społeczeństwa jako sposobu uprawiania polityki i sprawowania władzy.

Rządzący znów jasno rozdzielili role: po jednej stronie są „Polacy”, po drugiej „ulica i zagranica”. Ów niewyszukany trop poetycki jest szczególnie cenny dla obecnej władzy, gdyż pozwala na zrymowanie wielotysięcznych tłumów gromadzących się co wieczór w 150 dużych i małych miastach polskich z ludźmi „niewiadomego pochodzenia” i „wrażego obywatelstwa”.

Ponieważ trzeba traktować zapowiedzi pani premier poważnie, należy przyjąć, że „nie cofnie się” ona, zdania nie zmieni i do końca swoich dni będzie dzieliła z rządzącą partią przekonanie, że Polska to kraj zamieszkały w znacznym procencie przez nie-Polaków, przed którymi trzeba strzec tych, którzy są Polakami „prawdziwymi”, czyli popierającymi prezesa.

Premier nie wyciągnęła żadnej lekcji z ostatnich wydarzeń, ale trudno, aby było inaczej, gdyż przedstawiciele obecnej władzy nie są od uczenia się, lecz od pouczania innych. Dlatego z taką łatwością przychodzą im wszelkie inwektywy, te bowiem nie wymagają myślenia, a jedynie sprawnego operowania podsuniętymi przez ­piarowców obraźliwymi formułami. Co bywa śmieszne, ale jest niezmiennie groźne dla bytu narodu i wspólnoty politycznej.

Pisowska ziemia obiecana

Gdyby zapytać, w jakiej stawia to sytuacji nas, obywateli, trzeba by powiedzieć, że nie ustały powody, dla których moglibyśmy zrezygnować z poczucia wstydu za rządzących. Myślę bowiem, że to właśnie wstyd stanowił głębsze podglebie owych protestów gromadzących co wieczór coraz większe rzesze coraz młodszych ludzi. Wobec bezwstydu władzy bezceremonialnie zagarniającej wyłącznie dla siebie i swoich urojeń scenę polityczną, obywatelowi pozostaje narastające poczucie wstydu jako moralnego wyrzutu wobec arogancji i bezprawia partyjnej autokracji.

Więcej: wstyd staje się obowiązkiem i powinnością, instrumentem moralnego nacisku, jak się okazało – wcale nie nieskutecznego w krótkiej perspektywie i stanowiącego zaczyn dalszych działań. Pozwala on bowiem na jasne wypowiedzenie powodów niezgody na obmyśliwany przez władzę stan rzeczy.

Nasz wstyd wiedzie do kontestowania polityki bezwstydnej, to znaczy takiej, w której władza postępuje, jak postępuje, tylko dlatego, że może tak postępować („mamy mandat”, „nasza większość” i „suweren” odmieniany przez wszystkie przypadki, choć bez zrozumienia). Bezwstyd w polityce polega właśnie na aroganckim czynieniu wszystkiego, co mogę, bez zadania sobie trudu zapytania, czy muszę tak działać.

Ta kwestia jest fundamentalnej wagi, bowiem zmusza do rozważenia publicznych konsekwencji podejmowanych działań. Pytanie „Czy muszę?” uwzględnia to, że oprócz mnie istnieje ktoś o innych poglądach, i to w najbliższym otoczeniu. Otwiera przestrzeń, w której możliwa jest poważna dyskusja przynosząca kompromis, stanowiący wspólny sukces obydwu stron dyskusji.

Kiedy premier polskiego rządu, wbrew wetu prezydenta i protestom obywateli, zapewnia „nie cofniemy się”, jasno deklaruje podstawową zasadę polityki bezwstydu. Obecna władza całkowicie eliminuje sferę wahania i namysłu, odmawia więc porozumienia z kimkolwiek, kto nie reprezentuje jej samej. Przeciwnie – będzie dążyć do maksymalnie głębokiego i trwałego skłócania wspólnoty.

Konfliktowanie należy do zasadniczego instrumentu bezwstydu, gdyż wynika z przekonania o jedynej i niekwestionowanej słuszności własnych poglądów. Bezwstyd władzy musi dążyć do kreowania przeciwników (czyli tych, którzy racji nie mają z założenia) oraz podtrzymywania opowieści o własnej unikalnej odrębności, której niezmącona słuszność przeciw­stawia się wszelkim napierającym z zewnątrz błędom. Dlatego jakikolwiek komentarz ze strony instytucji unijnych czy innych państw spotyka się z histeryczną reakcją, gdyż polityka bezwstydna potwierdza swoje racje, minimalizując istnienie świata poza ziemią obiecaną pisowskiej polityki.

Bezwstyd krzyczy: wstańcie z kolan, bądźcie dumni, bo jesteście jedynie słuszni w swojej racji, a kto nie z nami, ten przeciwko nam. Wstyd odpowiada: trzeba dać posłuchanie różnym sądom i opiniom, a wstanie z kolan może łatwo okazać się dwuznacznym gestem bezbożnej zarozumiałości oraz pogardy dla tych, którzy nie należą do „nas”. Wstyd jest gotowością do cofnięcia się; bezwstyd nie weźmie pod uwagę takiej możliwości.

Bezwstyd nie wzdraga się także przed kreowaniem rzeczywistości alternatywnej; przeciwnie, to w niej czuje się najlepiej – wszak w niej nie ponosi się żadnych konsekwencji za swoje czyny. Jak wtedy, gdy telewizja publiczna bezwstydnie zaprzeczała wypowiedziom rządu Stanów Zjednoczonych na temat zagrożeń dla niezawisłości sądów w Polsce. I tak co wieczór, o 19.30.

Morda ludzka

Wstyd jest zatem instrumentem, jakim dysponuje obywatel wobec bezwstydnej władzy.

Powodów do wstydu jest wiele. Najpierw za to, że ustawami próbuje się podeptać konstytucję i zapisaną w niej zasadę trójpodziału władzy. Dalej za to, że w majestacie urzędu wmawia się nam, iż migrujący ze świata biedy i wojny ludzie są nosicielami zarazków i groźnych bakterii. Za to, że premier rządu posługuje się tragedią obozu Auschwitz, by reklamować słuszność swojej separatystycznej i krótkowzrocznej polityki, mającej rzekomo gwarantować bezpieczeństwo obywateli. Wstyd nam także, że premier rządu z całkowitą obojętnością traktuje fakt, iż jej ministrowie oficjalnie próbują przeforsować projekty jaskrawo niekonstytucyjnych praw. Nie oznacza to nic innego jak złowróżbną zapowiedź, że tego rodzaju zachowania będą trwały nadal.

Wstyd nam także za to, że polityka obecnej władzy, skąpana w retoryce chrześcijaństwa, jest w istocie zaprzeczeniem wszelkiej chrześcijańskiej idei miłosierdzia. „Zdradzieckie mordy”, „kanalie”, „ubeckie wdowy”, „obywatele drugiego sortu”, „ulica” sprzysiężona z „zagranicą” – oto retoryczne sposoby zamieniania swoich w „obcych”, współobywateli w obcy i wrogi element, rodaków w „uchodźców”, a wobec tych – jak nam chcą wmówić – nie praktykuje się miłosierdzia. To, że stwierdzenia takie padają w Sejmie i Senacie Rzeczypospolitej, jasno wskazuje, iż rządzący nie poczuwają się do żadnych zahamowań i można spodziewać się jedynie eskalacji tego rodzaju języka.

Wstydźmy się też my, katolicy, że Episkopat Kościoła katolickiego milczał w tak istotnej sprawie jak jawna brutalizacja życia publicznego, narastająca przemoc wobec „obcych” i zanik podstawowego szacunku do człowieka, będącego przecież, jak wierzymy, dziełem bożym.

Śmierciodajne versus życiodajne

To, że politycy partii rządzącej nie mają najmniejszej chęci uczenia się i wyciągania wniosków z reakcji społecznych, nie oznacza, że ich polityka jest „bezmyślna”, lecz że stosuje szczególną formę myślenia. Partyjne organizowanie świata i, niestety, naszego życia należy do porządku obmyślania. Okazuje się ono szybko nie więcej niż planowaniem taktycznych ruchów tak, by pominąć, obejść wszelkie opinie powątpiewające w legalność zakładanych celów. Dobro wspólne istnieje tu tylko o tyle, o ile jest tożsame z interesem i ambicjami partii.

Myślenie polityczne natomiast jest strategią polegającą na rozpoznaniu wielości zdań i poglądów, a następnie na podjęciu wysiłku do ich racjonalnego uzgodnienia. W ten sposób sprzyja rozszerzaniu strefy dobra wspólnego. Jego stawką nie jest wyłącznie władza, lecz życie; nie planowanie i zarządzanie, lecz kultywowanie postawy, dzięki której można żywić nadzieję. Zapewne polityka nie może istnieć bez jakiejś formy obmyślania, ale polityka pozbawiona myślenia jako przestrzeni dialogu staje się groźna dla każdej wspólnoty.

Obmyślanie najlepiej czuje się zaś wtedy, gdy może komuś zagrozić, ustawić w opozycji do kogoś innego, pozbawić zaufania. Wcześniej czy później prowadzi do tego, że dajemy posłuch wezwaniu do unicestwienia, pognębienia, zniszczenia drugiego, który jawi się coraz bardziej wyraziście jako przeciwnik. W tym sensie jest ostatecznie „śmierciodajne”. Nam jednak chodzi przecież o to, żeby myślenie i polityka były życiodajne – miały zdolność do łączenia.

Wstyd jest postawą dającą nam siłę do radzenia sobie w sytuacji, w której „tkwimy w rozdarciu nieuleczalnym, nie do pokonania, między utopijnymi marzeniami, pragnieniem braterstwa, bliskości innych, doskonałości społecznych form, choć ta nigdy nie była nam dana, a toczącym je nurtem złośliwości, nienawiści, tragicznych wojen, zła” (Barbara Skarga „Kwartet ­metafizyczny”).©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Literaturoznawca, eseista, poeta, tłumacz. Były rektor Uniwersytetu Śląskiego. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Członek Komitetu Nauk o Literaturze PAN, Prezydium Komitetu „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mi też jest wstyd!

Mi też jest wstyd!

Tekst strasznie zideologizowany. Pełen oceniających insynuacji: „jawnego lekceważenia”, „legislacyjnych potworków”, „obietnica dalszego podsycania wzajemnej niechęci, dzielenia społeczeństwa” itd. A przecież to nie tajemnica poliszynela, iż podsycanie wciąż wojny polsko-polskiej leży właśnie w żywotnym interesie obecnej opozycji – bo jak wiadomo żadnego alternatywnego programu dla polskich obywateli (poza tym co było) póki co nie mają. I raczej mieć nie będą :) Dopiero jak spojrzałem do sieciowego CV redaktora, mnie olśniło. Odczytałem, iż autor był doradcą Komorowskiego.

gratuluję, proszę się nie przejmować - to minie

To miał autor pecha. Gdyby był doradcą Kaczyńskiego albo Szyszki, tekst w Pana ocenie, byłby śliczny.

Kolejny mędrzec, któremu nie chce się przyjrzeć jak funkcjonuje system prawny u naszych sąsiadów za Odrą. Taki model, który mamy obecnie w Polsce ( sędziowie sami siebie wybierają i sami siebie kontrolują ) jest modelem oryginalnym, rzadko spotykanym w świecie, kuriozalnym i ANTYDEMOKRATYCZNYM, ponieważ utwierdza obywateli w przeświadczeniu, że mają do czynienia z kastą wobec której są bezsilni.

zastąpić obecny niedemokratyczny mechanizm jakże demokratycznym mechanizmem, w którym minister partii mającej 38% poparcia w wyborach jest jednocześnie arcyprokuratorem i arcysędzią. Gdyby chodziło o uczynienie władzy sądowniczej bardziej demokratyczną, wybór sędziów zostałby oddany społeczeństwu. Ale przecież nie o to chodzi...

Po latach marazmu nastąpiło przyspieszenie. Ustawy dot. reformy sądownictwa zostały przygotowane źle, fatalnie przeprowadzone i w dodatku są firmowane przez ministra, który budzi sporo negatywnych emocji. Efekt końcowy ciągu zdarzeń związanych z tą reformą, któremu początek dał jak zwykle prezes narodu może być jednak korzystny dla obywateli naszego kraju. Teraz to już nawet elity prawnicze obok opozycji wzięły się do roboty aby przygotować reformę sądownictwa. I znowu obędzie się bez rozlewu krwi co irytuje - tego się obawiam - licznych obywateli RP. No bo co to za krwawy reżim skoro krew się nie leje. To prawda, że Polacy jeszcze nie oswoili się w pełni z demokracją. Dwa lata temu nastąpiła zmiana ekipy rządzącej czyli normalka w krajach demokratycznych, a u nas przyjęto to dość powszechnie jako armagedon. Tak jakby demokracja polegała na tym, że zawsze rządzą nasi ulubieńcy. Powtórzę się: PiS wygra ponownie właśnie dzięki temu co ma a czego zabrakło Platformie. A ma stale nad sobą silną krytykę elit, która to krytyka wbrew temu co niektórzy sądzą trafia do ludzi prezesa i jest w sporym stopniu uwzględniana i przetrawiana na potrzeby polityczne ekipy rządowej w przyszłości. Platforma została przez elity zagłaskana na śmierć.

Kiedy zaczyna się rządzenie od złamania konstytucji (kwestia sędziów Trybunału) to rzeczywiście, od razu przyjmowane jest to powszechnie jako armagedon i nowa władza traci z miejsca wszelki ograniczony kredyt zaufania. W życiu nie sądziłem, że zagłosuję jeszcze kiedyś na PO, ale tak się stanie, jeśli zjednoczy się z innymi w jednym wspólnym anty-pisowskim bloku. I to tyle na temat uwzględniania krytyki przez prezesa. Ale cóż, pańskie prawo odgrywać na tym szacownym forum funkcję pożytecznego idioty...

ale kilka dni temu Naczelny Sąd Administracyjny podobno wydał wyrok, że nie było żadnych sędziów dublerów. Sejm skutecznie zmienił swoją decyzję. Nie czytałem tego wyroku, ale jeśli takowy jest to pana wpis ma się nijak do rzeczywistości:))

wyroku NSA nie było, owszem było dementi NSA w tej sprawie, dublerzy byli i są - i wystarczy resztka oleju w głowie plus choć odrobina dobrej woli, by bez sądów łatwo pojąć, o co w sprawie TK poszło. Wątpię jednak, czy nawet tak skromne kryteria Sz. P. kwalifikują?...

Gdyż to sam zainteresowany uznał że sędzią Trybunału Konstytucyjnego nie jest.

też zajęcie

To debil..

..ale nie chciałem Pana urazić. Z Panem Bogiem.

to sobie Panem Bogiem ust nie wycieraj. Już cię przecież raz prosiłem. Przyswajasz cokolwiek?

Szanowny Panie, proszę spróbować snickersa, potem lewatywa - pomaga w stanach wzdęcia emocjonalnego. Pozdrawiam, ep.

Gratuluję, Sz. P. przeskoczył Kaczyńskiego. Po kolacji nervosol, paciorek i lulu pa. Może noc przyniesie ukojenie.

no proszę... Sz. P. całkowicie utracił/a samokontrolę moim zdaniem

I popisywać się jakie to znasz fajne powiedzonka? Czy może zaczniesz coś myśleć- jeśli ten skomplikowany proces w ogóle u ciebie zachodzi - zanim coś napiszesz?

swoją twórczością

To poczekajmy jeszcze, aż wszyscy sędziowie wszystkich sądów zostaną zastraszeni albo wręcz wyłonieni prze Ziobrę i wydadzą podobne wyroki - wtedy mój wpis będzie się miał do "rzeczywistości" jeszcze bardziej nijak. Krótko mówiąc - żarty na bok.

sobie odpowiedział.

Szanowy panie, co do zbyt małego rozlewu krwi, pragnę przypomnieć, iż to związany z PiS, można powiedzieć, nadworny poeta i pisarz, po wielokroć chwalony i wynagradzany J.M. Rymkiewicz. Wysnuł teorię, iż rok 1989 nie był żadnym rokiem przełomu. Brakowało mu krwi i szubienic. proszę więc nie zawłaszczać teorii od bardziej uhonorowanego.

Mnie najbardziej porusza kwestia pogłębiających się podziałòw wśród nas katolików dokonywana przez polityków. Najpierw bp Gądecki dziękuje prezydentowi Dudzie , chwilę potem w katolickiej (a nie publicznej, jakie znamienne!) telewizji prezentowany jest wywiad, w którym piętnuje się błędy głowy państwa. Kto tu kogo rozgrywa?

nazwijmy to rozgrywaniem. Jednak opisywanie rydzykowej tv jako 'katolickiej' jest już dużym nieporozumieniem. No obrazą dla katolików i katolicyzmu w ogóle, powiedziałbym. Pierwsze określenie jakie mi przychodzi do głowy na hasło Rydzyk to 'dzieło Szatana".

Uważam, że PiS podejmuje sprawy istotne dla Polski. Trójwładza jest iluzoryczna, podobnie jak równość wobec prawa, gdy władza rządzi arbitralnie.Opozycja słusznie, choć w zbyt ograniczonym zakresie wytka dziś władzy arbitralość. Sądzę, że jest szansa, ze konflikt polityczny przyniesie korzyści polityczne społeczeństwu, jeśli obie strony zechcą zamanifestować, że ono jest w tym kraju podmiotem, a nie przedmiotem.

Patrzę na takie postacie jak Prezydent Francji lub Premier Kanady. Ludzie piękni, wykształceni, otwarci na świat i innych ludzi. Wielbiący świat. I przypominam sobie na poły niedołężnego starca drapiącego się na drabinkę, żeby wypluć kolejną porcję nienawiści. I wtedy jest mi wstyd za nas, Polaków. Jak mogliśmy do tego dopuścić? Jak możemy pozwolić na to, żeby nasz kraj stanął na obrzeżach Europy. Żeby nic nie znaczył dla reszt świata?

Macron, Trudeau - jasne, super - nasz Maliniak wyrównuje bilans, to takie prawo natury - a że trafiło akurat na nas, Polaków - no cóż, Bozia widać za cóś pokarała - ja myślę, że może za księdza dra redemptorystę Tadeusza Rydzyka?

Dziękuję za ten tekst Panie Profesorze...Myślę ,że wyraża nie tylko moje ,ale i wielu cichych czytelników refleksje...Wciąż jestem zadziwiona, że tyle lat po odzyskaniu niepodległości żyłam wśród bliskich osób, chrześcijan,którzy musieli być bardzo nieszczęśliwi,skoro z takim oddaniem zaufali obecnej władzy ją popierają...I jestem przerażona tym,jak mój Kościół zgrabnie głosi na ambonach banały, a niekiedy wręcz wchodzi w narrację władzy podsycając wzajemną nienawiść.Nie ma już wśród nas JP II,nie ma Mędrca,który jednoczył...Czy my Polacy znów mamy być mądrzy po szkodzie? No cóż,każdy z nas ma swoje sumienie i kiedyś każdy z nas odpowie za swoje wybory...

@Kandrzejw Też tak uważam. Dlatego wkurza mnie, iż po 8 latach nic nierobienia, teraz (dawne) elity (dziś podupadłe?) ocknęły się i raptem wszystko widzą w czarnych kolorach. Pozbawiając od początku nową władzę (partię Kaczyńskiego) jakiegokolwiek kredytu zaufania. Najpierw histeria, teraz furia (bo w obozie opozycji obowiązuje już retoryka wojenna). A co potem?

Aż dziw jak to nic nie robione państwo trwało przez 8 lat. Na dodatek rozwijało się. Polska w ruinie po prostu. Jarosław Polskę zbaw. Tylko na miłość boską zwracaj VAT przedsiębiorcom. Nie rób z niego medialnej nadwyżki budżetowej. Z położenia stępki pod medialny Narodowy Prom w Szczecinie też nie, udawaj, że jest na ten prom projekt. No i za mordy chwyć tych z ulicy. Zwłaszcza młodzież. A te podwyżki opłat za energię elektryczną za wodę to zwal na UE. Będzie jeszcze bardziej obrzydliwa. Wzrost cen za jedzenie też. O strzelaniu do chuliganów mieniących się patriotami to już w ogóle nie wspominaj. Przecież PO do naszej soli ziemi - górników strzelała. Medialny koszmar wyjdzie z tego.

Polecam: http://gosc.pl/doc/4009532.Raport-o-panstwie-teoretycznym

To świetnie napisany tekst. I bardzo śmiały. Niedy nie wątpiłem o zdolnościach, wiedzy i umiejętnościach Tygodnika Powszechnego. Ale ten tekst mnie zmartwił. Czy Państwo pomyśleli, że prawi i sprawiedliwi mogą w końcu powiedzieć "dość" i zlikwidować Pismo ? A przecież Ono jest nam wszystkim bardzo potrzebne ...

Owszem, 'Ono' potrzebne - ale jedynie z takimi jak ten 'świetnie napisanymi' i 'bardzo śmiałymi' tekstami. p.s. Jeśliby ktoś miał 'powiedzieć dość', to nawet nie 'prawi i sprawiedliwi' z Nowogrodzkiej, ale pyszni i chciwi obłudnicy z Franciszkańskiej.

Przed chwilą przeczytałem część komentarzy. Czemu one służą ? Przestałem czytać inne.

Bezwstyd politycznych notabli ma zniwelować wstyd obywateli? Czego obywatele mają się wstydzić skoro to oni są oszukiwani i protestują przeciwko działaniom mogącym doprowadzić do powrotu totalitaryzmu? Zakrywanie nagości i czasem naiwności zapisanymi liśćmi z drzewa poznania dobrego i złego (czyli takiego wokół którego poluje duch na naiwnych i z którego pochodzą węże - pełzający przed Stwórcą kapłani bazujący na słowach polujących duchów). Obywatele którzy rozumieją sens korzystania z owoców doświadczeń w sadzie życia, niewątpliwie dostrzegają konsekwencje działań współpracującego z rzymską hydrą rządu. I nie muszą się wstydzić obaw przed końcem raju swobód obywatelskich gdy dewoci wychodzą na ulice a policja przestaje pełnić funkcje publiczne dla ochrony wszystkich obywateli na rzecz uniżonej podległości pewnej opcji politycznej. Bądźmy bezwstydni. Wstyd pozwala na manipulację. Szantaż. Wykorzystanie. Wszystkie metody które były i są znane z państw totalitarnych do których dąży PiS. Pozwólmy sobie na nagość poglądów i otwartość działań. Czego się mamy wstydzić? Siebie? Swoich poglądów dotyczących wolności? Nie. Może będą się śmiać. Pogardzać. Uważać się za "lepszy sort". Ale pozostańmy bezwstydni.

Nie tylko, że jesteście bezwstydni ( chamskie zachowanie, wyzywanie kobiet itp ) ale też jesteście skorumpowani i zepsuci ( Kijowski i wielu innych podobnych mu "obrońców demokracji" ). Jesteście też bezmyślni, histeryczni i agresywni ( to nie policja atakuje was ale to wy atakujecie policję i - jak już wspomniałem - dziennikarzy ). Trochę się obawiam, że nowy rok przyniesie kolejne prowokacje z waszej strony, kolejne donosy do Brukseli i gdzie tylko się da. Taką już macie "demokratyczną" naturę, która wam nie pozwala uczciwie pracować aby wygrać demokratyczne wybory. Wygrywanie wyborów to na dzień dzisiejszy zadanie ponad wasze siły. Wesołych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia życzę ! ( podobno niektórzy z Was obchodzą katolickie święta ).

Źle lekcja odrobiona proszę Szanownego. Przekaz dnia, co widać i słychać, mówi, że to z winy PO KE nas sekuje. Bez donosów. PO zawiniło. Czytać sms-y ze zrozumieniem poproszę. A Szanowny będzie mógł , już w niedługim czasie, jęki swe w Moskwie wylewać odpowiednim czynownikom.

A kto donosi do ONZ i Departamentu Stanu USA? Znowu jakieś wrogie PiS-owi dusze?

I Tobie też panie Melchior życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia i dużo dużo zdrowia i pogody ducha od ucha do ucha !
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]