Obietnica Pana

„Zaprawdę, zaprawdę, mówię wam: Jeśli ktoś zachowa moje Słowo, nie ujrzy śmierci na wieki” – tę obietnicę Jezusa dane nam było usłyszeć w liturgii minionego tygodnia (zob. J 8, 51).
Czyta się kilka minut

To obietnica niesłychana – idąca dalej niż ta, którą żył starzec Symeon, a mianowicie, że „nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego” (Łk 2, 29). Symeon miał więc – zgodnie z obietnicą – „zobaczyć śmierć”, ale – po wcześniejszym ujrzeniu Mesjasza – mógł na nią patrzeć bez lęku.

Nam Jezus obiecuje więcej: „nie ujrzycie śmierci!”.

W pierwszej chwili reagujemy zapewne niezrozumieniem – jak Jego ówcześni słuchacze: „Abraham umarł”, „i Prorocy”. To, co spotkało ich – czeka każdego i każdą z nas: każdy zobaczy śmierć. Każdy musi spojrzeć jej w oczy. To prawo nie dopuszcza wyjątków.

A jednak. Obietnica jest prawdziwa. Potwierdza ją wydarzenie zapisane przez św. Łukasza w Dziejach Apostolskich. Męczeństwo Szczepana. Umierający Szczepan nie „widzi” (pada tu to samo greckie słowo, co w przytoczonym na wstępie zdaniu Jezusa: theoréo) śmierci. Nie widzi otaczających go wykrzywionych nienawiścią twarzy. Nie widzi podniesionych, wygrażających mu pięści. Nie widzi nadlatujących w jego stronę kamieni.

Co widzi?

Sam o tym mówi: „Widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga” (Dz 7, 56).

Właśnie tak. Nie widzi śmierci. Widzi Jezusa, który otwarł mu niebo, i stoi przed Ojcem jako pełen wiernej miłości Orędownik.

Przypomina mi się wielki obraz Caravaggia – jeden z trzech składających się na cykl św. Mateusza, zachowany do dziś w rzymskim kościele św. Ludwika; męczeństwo św. Mateusza. Apostoł ginie od miecza, którym za moment przebije go półnagi zabójca. Mateusz wyciąga rękę w górę. Ktoś mógłby pomyśleć, że chce się bronić albo zasłonić przed ciosem...

Nic takiego. On wyciąga rękę po palmę zwycięstwa, podawaną mu z nieba przez nadlatującego w jego stronę anioła. Twarz Apostoła skąpana jest w świetle (to oczywiste u Caravaggia). Mateusz „nie widzi” morderców. Nie widzi miecza. Nie widzi śmierci. Widzi zwycięstwo.

Komu z nas nie marzy się taki wzrok? Kto z nas nie pragnie takiej Paschy? Kto z nas pozostanie obojętny wobec takiej obietnicy Jezusa? Zapewne nikt.

Tym bardziej nie przeoczmy bramy do owej obietnicy wskazanej nam przez Pana: „Jeśli kto zachowa moje Słowo...”.

Ostateczna i jedyna Pascha w naszym życiu zależy najwyraźniej od tego, co zadane nam jest i dostępne na co dzień – od relacji do Słowa Pana.

Chodzi nie tylko o to, by Je czytać; chodzi raczej o to, by je wypełniać. Ów szczególny wzrok wiary – paschalny wzrok – rodzi się w nas w codziennej relacji ze Słowem. Taka jest obietnica Jezusa.

A wszyscy odpowiedzieli: Amen. Alleluja! ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2019