Reklama

Obawiam się, że mam złe wieści

07.08.2012
Czyta się kilka minut
Kiedy moja mama, na początku lat 90., po miesiącach bólów brzucha została zdiagnozowana i okazało się, że jest to rak jelita grubego – byłem na IV roku medycyny. O stopniu zaawansowania jej choroby nie miałem pojęcia.
O

Owszem, wiedziałem, że sprawy mają się nie najlepiej; nie wyobrażałem sobie jednak, że w momencie diagnozy guz zajmował już większą część miednicy, że mama mogła umrzeć w każdej chwili, bez ostrzeżenia, że jej prognoza była fatalna i możliwe było tylko leczenie paliatywne. Nikt z lekarzy nie rozmawiał ze mną na ten temat, a ja nie zadawałem dodatkowych pytań.

Dziś taka postawa nie mieści mi się w głowie. Jak mogłem być tak krótkowzroczny?

CZY UCHRONILIŚMY?

Tata wychodził z założenia, że moje zaangażowanie w podejmowanie decyzji nie było potrzebne. Jestem prawie pewny, że z mamą również na ten temat niewiele rozmawiał, być może taka była jej wola. Tata komunikował się z lekarzami i decyzje podejmował sam, co w jego rozumieniu powinien był robić jako głowa rodziny: chronić najbliższe mu osoby. Czy jednak na pewno? Wszyscy żyliśmy przez miesiące...

10919

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp roczny
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]