O wolność słowa

Janusz Krupski
Czyta się kilka minut

W dobie "późnego Gierka", w 1977 r., założył w Lublinie z przyjaciółmi wydawany poza cenzurą periodyk "Spotkania", co było jednym z pierwszych takich przedsięwzięć w PRL. Dziś trudno ogarnąć doniosłość tego wydarzenia. Ale trzeba spróbować, żeby zrozumieć, kim był.

Ambicją władzy komunistycznej było wytworzenie w społeczeństwie przekonania o bezalternatywności ustroju i ideologii; temu służył m.in. monopol informacyjny. Dlatego najmniejszy wyłom w murze oficjalnego kłamstwa miał znaczenie. Był to czas, gdy zapisane niewyraźną czcionką wydawnictwa podziemne miały posmak owocu zakazanego. Wyrażały wolę niesubordynacji wobec władzy i jako takie tę niesubordynację budowały.

"Spotkania" ("Niezależne pismo młodych katolików" - głosił podtytuł) były pismem redagowanym przez studentów i absolwentów KUL-u, z udziałem ich przyjaciół w Krakowie i Warszawie. W Krakowie "Spotkania" ocierały się o "Tygodnik" przez osobę Tadeusza Konopki, a na ich łamach można było czasem przeczytać teksty zdjęte z "Tygodnika" przez cenzurę. Ukazywały się one w "Spotkaniach" w formule "bez wiedzy i zgody autora", co nie zawsze było prawdą. Zwykle autorzy wiedzieli o tym i się godzili, co budowało wspólnotę czy może pomost między tym, co legalne, a tym, co nielegalne. "Spotkania" były pismem katolickim w duchu "tygodnikowo-więziowo-

-znakowym", ale stawiającym sprawy wtedy niecenzuralne (jak historia) w sposób otwarty. I więcej: w "Spotkaniach" wprost stawiano niepodległość jako cel. Pisano też, że nie będzie niepodległości Polski bez niepodległości narodów pobratymczych na Wschodzie. I tak jak cały niezależny ruch wydawniczy odegrał pewną rolę w ośmielaniu pisarzy i dziennikarzy, tak "Spotkania" odegrały analogiczną rolę w ośmielaniu koncesjonowanych środowisk katolickich.

Potem Krupski, rocznik 1951, zaangażował się w Solidarność, był członkiem zarządu regionu gdańskiego. W stanie wojennym ukrywał się, a później został internowany. W 1982 r. SB zaproponowała internowanym i ukrywającym się redaktorom "Spotkań" układ: wolność w zamian za ujawnienie się. Gdyby Krupski z kolegami poszli na to, mogliby wydawać legalnie czasopismo, ale w zamian podlegaliby cenzurze i innym środkom kontroli. "Spotkania" odrzuciły tę ofertę, zostając w podziemiu. Już w latach 70. pismo miało także edycję paryską, z czasem - po stanie wojennym - edycja paryska stała się oryginalną, natomiast jej egzemplarze przerzucano do kraju.

W 1983 r. Krupski został porwany przez grupę funkcjonariuszy SB, którą dowodził Grzegorz Piotrowski (późniejszy morderca ks. Popiełuszki), wywieziony do lasu pod Warszawą, oblany żrącą substancją i porzucony. Doznał poparzeń I oraz II stopnia.

Po odzyskaniu niepodległości był dyrektorem Editions Spotkania, ale wydawany przez tę spółkę tygodnik szybko splajtował. Był ekspertem dwóch ważnych komisji sejmowych na początku lat 90.: komisji do zbadania skutków stanu wojennego i komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, badającej legalność stanu wojennego. W latach 2000-2006 był wiceprezesem IPN. W 2006 r., po wygraniu konkursu, został powołany na stanowisko Kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. W tym charakterze towarzyszył prezydentowi w jego podróży do Katynia w 70. rocznicę zbrodni NKWD.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2010