O czymś innym

Aktualności polityczne zdominowały nasze media do tego stopnia, że obronną reakcją wydaje się już tylko demonstracyjne odwrócenie się w rejony od wszystkich tych sensacji jak najdalsze. A nie jest to akurat trudne ani sztuczne, bo tuż przed ostatnimi awanturami otrzymaliśmy wiadomość wręcz sensacyjną (choć wcale jako taka przedstawioną nie została). Z dawna zapowiadany, ale mimo to z zaskoczeniem i podnieceniem przyjęty, nadszedł z Watykanu list papieski zezwalający wszystkim chętnym na odprawianie przedsoborowej liturgii Mszy Świętej w tzw. rycie trydenckim. Usłyszeliśmy więc o powrocie łaciny do liturgii Mszy i o powrocie ołtarza, przy którym celebrans znów stoi tyłem do wiernych, dialogując tylko z ministrantem. Powiedziano również i napisano, że nie będzie to oznaczało "żadnego rozłamu wśród wiernych" (vide ks. Grzegorz Ryś w ), a nawet przeciwnie, wreszcie zobaczymy "katolicką tradycję w całej jej złożoności" (tamże, o. Tomasz Kwiecień). Co jednak najbardziej uderzyło, to ogromna radość wielu wiernych (od razu występujących pod szyldem "tradycjonalistów"). Dość trudno by ją rozumieć, gdyby jej powodem był tylko powrót do piękna łaciny (ostatecznie coraz mniej przecie znanej) i do postaw czy gestów celebransa, naprawdę mniej czytelnych, bo przecież zwyczajnie trudniejszych do obserwowania. O wiele lepiej tłumaczy się głos jednego z uradowanych, dostojnego europosła z Poznania: "To tryumf dobrej sprawy. Stara Msza najlepiej w formach liturgicznych oddaje istotę uobecnienia Męki Pana Jezusa" (ib.). Ten głos radości pozwala oczekiwać, że w sferze liturgii Kościoła katolickiego decyzja Benedykta XVI wywoła skutki bardzo dalekosiężne, i to na wielu polach.
Czyta się kilka minut

Ufam, że nie odwrócimy się od refleksji nad nimi. Nie w formalnej tylko sferze aktów liturgicznych, lecz w całej naszej religijności i duchowości. Już teraz wolno oczekiwać listów pasterzy diecezji na ten temat. Co mamy odnaleźć w przywróconej łacinie? Co w przywróconych gestach i znakach? Czym ma się kierować pasterz diecezji albo proboszcz, akceptując tworzenie się stałych ośrodków dawnej liturgii (padło tu już określenie "nowe parafie"...). Skąd wzięło się (obecne w głosach komentatorów) oczekiwanie dawnego rytu chrztów i ślubów, skoro list papieża mówi tylko o Mszy? Jak zapobiec poczuciu większej wartości tradycyjnej formy liturgii (zwolennicy już mówią np. o "dyscyplinowaniu pseudoliturgii Mszy posoborowej"!)? I przede wszystkim, kto zatroszczy się o to, co od razu wzbudziło prawdziwy niepokój: o uporządkowanie sprawy akcentów nieekumenicznych w dawnych tekstach liturgicznych? Tu potrzebna jest odpowiedź bardzo szybka i jednoznaczna.

Sama cieszę się na powrót łaciny do kościoła, bo to język, którym w kościele nawet myślę. Cieszę się, że znowu usłyszę psalm radości na rozpoczęcie Mszy odmawiany jeszcze u stopni ołtarza, czego mi dotąd brakuje. Ale równocześnie pamiętam, z jaką wdzięcznością przyjęliśmy po Soborze Watykańskim II choćby tylko te dwa znaki: "Ojcze nasz" wreszcie wspólnie z celebransem odmawiane i znak pokoju wymieniany ze stojącymi obok, już nie obojętnymi indywiduami, lecz wspólnotą. Dlatego nie mogę się pogodzić ze spokojem, z jakim Kościół zdaje się teraz rozstawać z obu tymi momentami Mszy. Więcej: pozwala niektórym je utracić. Bez żalu. Po co?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2007