O. Bogusław Paleczny: Kapłan opuszczonych

Bronię bezdomnych przed beznadzieją, przed czarnymi perspektywami" - mawiał o. Bogusław, kamilianin. Bronił ich w walce. Gdy miasto nie przyznało dotacji na remont dachu budynku, który miał być szpitalem dla jego podopiecznych, przyszedł z nimi na sesję rady, zrobił awanturę. Gdy władze Warszawy postanowiły wyrzucić bezdomnych z Dworca Centralnego, podniósł taki krzyk, że zostawiono ich w spokoju.
Czyta się kilka minut

Żeby mieć za co utrzymywać założony przez siebie w Ursusie pensjonat socjalny dla bezdomnych mężczyzn "Św. Łazarz", brał gitarę, śpiewał religijne pieśni, nagrywał i sprzedawał płyty. Szczupły, w okularach, o twarzy urzędnika bankowego, pewnie niełatwo zdobywał zaufanie "popaprańców". Jeszcze jako kleryk wojskowym uazem z demobilu zawoził na Centralny zupę. Jako ksiądz zorganizował punkt pomocy medycznej, gdzie bezdomni mogą za darmo leczyć rany i zęby, bo jak wzywał do nich pogotowie, to lekarze często nie chcieli interweniować. Żeby nie chodzili głodni, założył bar charytatywny "Św. Marta". Kiedyś przyznał: "Człowiek może wyjść z bezdomności, ale bezdomność z niego już nie wychodzi do końca życia". Do przenikania do świata domów przygotowywał ich w "Łazarzu"; to było jego oczko w głowie: czyściutko, w każdym pokoju telewizor, na podłogach wykładzina. Jest internet i jacuzzi. Dziesiątkom tych ludzi załatwił pracę. Był z tego dumny. Wymyślił, że popłynie z bezdomnymi w rejs dookoła świata. Pieczołowicie remontowali stary jacht. Zabierał głos w sprawach dzielących opinię publiczną: krytykował posłów opowiadających się za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej, występował przeciw integracji Polski z Unią Europejską. Radykalny, jak zawsze.

W maju skończył 50 lat. We wtorek, 2 czerwca, był w domu prowincjalnym w Tarnowskich Górach, gdzie przygotowywał się do nagrania kolejnej płyty. Rano umył się, ubrał, wypił herbatę. Zmarł nagle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2009