Nowa Szkoła Rycerska?

Naprawdę nie wszyscy odzywać się muszą w tych dniach po to, by dorzucić swój punkt widzenia i temperaturę reakcji na wydarzenie, o którym myśli i mówi cała Polska. Owszem, grono milczących powinno stać się tak liczne, by narzucić atmosferę opanowania i powagi, bo podniecenia mamy naprawdę w nadmiarze, a jeszcze nie koniec przecież. Dlatego i ten kącik na osobistą refleksję poświęcony będzie innemu zupełnie tematowi niż ten z pierwszych stron i miejsc we wszystkich mediach. Chodzi mi o rozpoczętą właśnie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego akcję billboardową pt. "Patriotyzm jutra". "Plakaty uczą patriotyzmu" - ujmuje sens zamierzenia jedna z gazet. Plakaty to zaledwie zapowiedź, ale też tyle wiemy na razie. Będą dwa, z dwoma twarzami - jedna należy do przedstawiciela lub przedstawicielki pokolenia powstańców warszawskich i konspiratorów powojennych - druga do pokolenia najmłodszych.
Czyta się kilka minut

Poznaliśmy ich oboje: on dziewiętnastolatek, zwycięzca olimpiady informatycznej, ona - gimnazjalistka, opiekunka zabytkowych kapliczek na Pradze warszawskiej. Patrioci? Potwierdzają to sami. On - nie wyjedzie z kraju mimo ofert na studia w USA i Kanadzie ("nie zapewnią mi lepszej edukacji, niż mogę zdobyć w kraju, który kocham"). Ona znów nie ma złudzeń co do rówieśników ("mają świadomość tego, że są Polakami, ale nic ponadto"). Za to sama, "nauczona przez rodziców i dziadków, gdyby mój kraj znalazł się w niebezpieczeństwie, bez zastanowienia stanęłabym na barykadzie. Z różańcem w ręku i strachem w oczach, ale jednak"...

Przykro mi, ale nie potrafię jakoś odnaleźć nadmiernych nadziei ani w tych deklaracjach, ani w samym pomyśle ministerialnym. Młodzi z plakatów to po prostu dzieci: i maturzysta zarzekający się, że nie wykorzysta (dla dobra kraju przecież) szansy innej niż polska uczelnia, i dziewczynka, zafascynowana swoją przyszłą heroiczną, a całkowicie baśniową sytuacją. Mówią o tym, czego nie sprawdzili, więc może poczekam z podziwem dla nich. Zaś samo zawołanie "patriotyzmu jutra" w owym dydaktycznym programie resortu też wydaje mi się zawodne. Nie tylko dlatego, że wspiera się jedną tylko postawą z przeszłości: heroizmem walki, który akurat na jutro może się zupełnie nie przydać (co daj Boże zresztą). Pozwalam też sobie nie ufać samemu wołaniu o patriotyzm jako wywieszce dodającej splendoru. Wszyscy oddani Polsce, których znałam, płacący za to każdą cenę, byli ludźmi nie używającymi w stosunku do siebie żadnego szumnego frazesu. Powiedzieć o sobie, że się jest patriotą? Tego się po prostu nie mówiło. Tak jak samemu sobie nie przyznawało się orderów. I tyle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2007