Nigerii trzeba pomóc

O militarnej pomocy dla Nigerii w jej walce z Boko Haram mowa była w Europie i USA już na początku 2012 r.
Czyta się kilka minut

Wtedy ta radykalna, zbrodnicza organizacja islamska dokonała serii zamachów na nigeryjskie kościoły chrześcijańskie. Ale na mówieniu się skończyło. Choć wiadomo było, że skorumpowana – jak wszystko w Nigerii – armia i nieudolna administracja nie poradzą sobie z tymi terrorystami. Że ludzie nadal będą ginąć.

Przez cały ten czas Boko Haram zabijało. Nie tylko chrześcijan – również muzułmanów. Co ciekawe, w wielu częściach świata takie grupy odwołujące się do islamskiego fundamentalizmu zabijają także – a w niektórych miejscach głównie – muzułmanów. Ale co tam, zawsze można powiedzieć, że byli „nieprawdziwymi muzułmanami”, bo np. posłali do szkoły swoje córki. A więc można je oblać kwasem czy zastrzelić (jak robią to pakistańscy i afgańscy talibowie) albo porwać – jak w Nigerii, gdzie Boko Haram uprowadziło około dwustu dziewcząt z prowincjonalnej szkoły.

To nie pierwsze takie porwanie przez Boko Haram, ale największe i najgłośniejsze. Nikt nie wie, gdzie są porwane uczennice (chrześcijanki i muzułmanki). Niektórzy twierdzą, że już za granicą. Ale nikt nie ma wątpliwości, że czeka je los przymusowych „żon”, rozdawanych w nagrodę „oficerom” jak przedmioty. Operacja ich odbijania idzie jak po grudzie i bez pomocy międzynarodowej pewnie się nie uda. Skuteczną pomoc w tej kwestii mogą dać USA czy Europa. Ale już widzę rzesze „obrońców wolności”, wrzeszczących o „neokolonializmie” i „imperializmie”. Już słyszę brednie o „bojownikach o wolność”, gdy bandyci zaczną ginąć, zamiast tylko zabijać. No i to oburzenie, gdy wyjdzie na jaw, że aby dowiedzieć się, gdzie są porwane dzieci i je uratować, zastosowano – być może – procedury przesłuchań niezgodne z kodeksem.

Zresztą nieważne, co usłyszymy. Interesuje mnie tylko jak najszybsze uratowanie porwanych dziewczynek. Dopóki choć jedna jest w niewoli, inne kwestie – w tym prawa człowieka w odniesieniu do porywaczy i ich pomocników – są dla mnie drugorzędne. Zapewne podobnie jak dla nich i ich rodziców. Bez względu na wyznanie.


AUTOR był policjantem, pracował dla organizacji międzynarodowych w wielu krajach Afryki. Stale współpracuje z „TP”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2014