Niezrównana

Miarą wielkości polityka jest zduszenie w sobie lęku, a przynajmniej postępowanie tak, jakby go nie było. Benazir, w imię realizacji swojej misji, zapłaciła najwyższą cenę.
Czyta się kilka minut

Fotografie są dość niewyraźne. Zostały zrobione w 1989 r. w miejscowości Garhi Khuda Baksh, nieopodal miasta Larkana leżącego w prowincji Sindh, na południu Pakistanu. Wykonałem ich kilkanaście, wszystkie w miejscu - jak się miałem przekonać - bardzo dla Pakistańczyków symbolicznym. Nie tylko w sensie politycznym czy historycznym, ale w wymiarze, by tak rzec, psychologiczno-metafizycznym, który wówczas jeszcze niezbyt dobrze rozumiałem. Na pierwszym ujęciu widać grobowiec Zulfikara Alego Bhutto, ojca Benazir, przykryty flagami w kolorach zielonym, czerwonym i białym. Na kolejnym widoczny jest misternie ułożony dywan z kwiatów, przetykany dodatkowo kwietnymi girlandami, które sprawiają, że rodzinne mauzoleum przemienia się w jaskrawie kolorowy orientalny ogród. Na ścianie wisi duży (na gust europejski nieco jarmarczny) portret byłego premiera, nieco dalej zielone kotary z białymi napisami w języku urdu.

Dziedzictwo ojca

Grobowiec rodzinny państwa Bhutto to ilustracja najnowszej historii Pakistanu; historii niezwykle krwawej, a do tego pogmatwanej ideowo i politycznie, w której brutalna przemoc miesza się z żarliwymi słowami o demokracji, równości obywateli i czystości muzułmańskiego prawa. Najnowsze dzieje rodziny stały się po prostu znaczącymi fragmentami dziejów państwa. Zulfikar został w nich symbolem walki o wolność obywatelską i godność zwykłego człowieka, zaś jego życie i śmierć dość szybko obrosły legendą, w którą mocno pewnie wierzyła jego córka i miliony jej zwolenników.

Przez przeciwników przedstawiany był jako zwykły autokrata, wywodzący się z bogatej rodziny lokalnych feudałów z Sindhu, mający w pogardzie niewykształconych Pakistańczyków, ale zręcznie nimi manipulujący dzięki populistycznym hasłom. Ukrywał do tego swoje prawdziwe wyznanie - był jakoby szyitą (a nie sunnitą, jak większość muzułmanów), poza tym lubił doczesne rozrywki, alkoholu nie wyłączając. Dla swoich zwolenników był z kolei ikoną nowoczesności i umiarkowania - a przede wszystkim cywilem, co w historii państwa rządzonego często przez generałów miało niebagatelne znaczenie. Jego śmierć przez powieszenie, za którą stał generał Zia ul-Haq, została uznana za polityczne i obywatelskie męczeństwo - za symbol krwawej walki o demokrację w Pakistanie, która ma kolejne odsłony w każdej fazie historii.

Benazir Bhutto była ukochaną córką Zulfikara. Zabierał ją ze sobą na oficjalne spotkania międzynarodowe, zapewnił znakomite wykształcenie w Oksfordzie i na Harvardzie. A przede wszystkim dał jej imię Benazir (Niezrównana) i nazwisko, które stanowiło przepustkę do władzy, sławy, a wreszcie - jak się miało okazać - tragicznej śmierci. Benazir nie żyła długo w cieniu ojca. W wieku 26 lat musiała zdecydować się na wejście w politykę już całkowicie serio - sądowe zabójstwo jej ojca w 1979 r. wymagało stanowczości, odwagi, a także politycznej przebiegłości.

Legenda o wolności

Czasy nie były sprzyjające. Po agresji sowieckiej na Afganistan generał Zia, wtedy już prezydent, okazał się sojusznikiem Zachodu i człowiekiem islamu, prowadzącym mniej lub bardziej otwarcie antykomunistyczny dżihad. Początkowo poparcie w kraju i za granicą miał ogromne. Na nieszczęście, krwawa wojna w sąsiednim Afganistanie miała swoje przełożenie w Pakistanie, gdzie kultura przemocy jako skutecznej metody rozwiązywania konfliktów zaczęła zdobywać coraz większe uznanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2008