Niewolnicza pobożność

Czyta się kilka minut

Główny bohater ewangelicznej przypowieści o talentach przed wyruszeniem w drogę przekazuje swój ogromny majątek w ręce sług. Zna ich dobrze, wie, kogo na co stać. Dlatego urzędnik najbardziej uzdolniony otrzymuje sumę, na którą musiałby pracować sto lat. Najwyraźniej pan darzy swoich ludzi dużym zaufaniem, gdyż nie określa, jak mają pieniędzmi dysponować. Liczy na ich przedsiębiorczość. Po powrocie okaże się, że owszem, dwaj słudzy spisali się na medal, trzeci jednak zadaniu nie sprostał. Wiemy, że pod postacią bogatego pana ukrywa się inny Pan, ale kierujący się podobnymi zasadami. Bóg Ojciec jest głównym bohaterem tego opowiadania, a Jego majątkiem jest wszystko, cokolwiek istnieje.

Z tego Bożego bogactwa przypadł nam w udziale ten skrawek kosmosu, jakim jest Ziemia i najbliższa okolica. Natomiast cała reszta wciąż jest nieznana i z trudem poznawana. Wszystko, co wiemy o świecie, to z jednej strony bardzo mało, ale z drugiej strony ta skąpa wiedza pozwala zasadnie podejrzewać, że nasza rzeczywistość, powiedzmy: widzialna, dostępna naszym zmysłom i umysłowi, nie jest rzeczywiście jedyną i być może istnieje wiele innych światów ze sobą sprzęgniętych. Nie stawiajmy więc granic Bożej wszechmocy, czyli miłości.

Ewangeliczny bogaty człowiek, rozdając majątek sługom, liczył na ich twórczą aktywność, wierzył, że sami z siebie, w wolności, będą podejmowali decyzje, które doprowadzą do pomnożenia majątku. Bóg postępuje podobnie, nie chce przecież, jak mówi Jezus, mieć nas za niewolników, ale za dzieci, za domowników. Papież Franciszek mówi, że „życie moralne i religijne nie może ograniczać się do lękliwego i wymuszonego posłuszeństwa”. Są jednak ludzie, którzy starają się spełniać przykazania właśnie w taki sposób – Jezus zaś daje do zrozumienia, że nasze postępowanie nie może bazować na takiej formie strachliwej dyscypliny, ale jego regułą musi być miłość.

Musi ona zmierzać równocześnie i nierozłącznie ku Bogu oraz ku bliźniemu, i to jest druga zasada. To jedna z głównych nowości w nauczaniu Jezusa, która uzmysławia nam, że nie jest prawdziwą miłością Boga to, co nie wyraża się w miłowaniu bliźniego; i podobnie nie jest prawdziwą miłością bliźniego to, co nie czerpie z relacji z Bogiem. To znaczy, że przed Bogiem liczy się wierność, a mniej zysk. Dwaj słudzy otrzymują tę samą nagrodę bez względu na wielkość zysku, jaki zdobyli. Chodzi nie tylko o zachowanie przykazań, o przynoszenie owoców, ale przede wszystkim o postawę wobec otrzymanego kapitału. Dla Boga nie jesteśmy siłą roboczą, ani tylko zaufanymi współpracownikami, ale „współstwórcami” Wszechświata, wspólnego domu, gdzie Bóg będzie „wszystkim we wszystkich”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2020