Nietypowe miejsca

Wszystkie strefy czasowe Ziemi obiegła informacja o tym, że niejaki Ewangelos ­Odiseas Papatanasiu (nieco szerzej i znacznie bardziej banalnie znany jako Vangelis) na miejsce premiery swej najnowszej płyty wybrał obserwatorium w Greenwich.
Czyta się kilka minut

Album nosi tytuł „Nocturne”, tematyka jest oczywiście oniryczno-kosmiczna, więc wszystko się teoretycznie zgadza. Ewangelos Odiseas (że się tak sfraternizuję) jest niewątpliwym wizjonerem i pionierem muzycznych podróży, ale oczywiście szkoda, że w Greenwich nastąpił zaledwie pierwszy odsłuch, że nie nagrał muzyki w Obserwatorium Jej Królewskiej Mości, że nie tam nastąpił akt twórczy... może nie miał czasu. Przeważnie artyści nagrywają tam, gdzie im wygodnie. Teraz głównie w sypialni, kiedyś w studiu, najlepiej położonym w miłym miejscu. Taki jest standard lokacyjny, ale istnieją frapujące wyjątki.

Jutrzenka polskiego black metalu, czyli grupa Furia, nagrała płytę „Guido” 320 metrów pod ziemią, w Zabrzu, w kopalni... zgadli Państwo: Guido. Walijski artysta o wdzięcznym pseudonimie Lustmord również eksploruje kopalnie, a oprócz tego groty, katakumby, bunkry, schrony i inne fascynujące dźwiękowo miejsca. Czasem artystów troszkę ponosi w poszukiwaniu natchnienia: Jimmy Page nabył szkocką willę Aleistera Crowleya, w której różne dziwne a wielce nieprzyjemne rzeczy miały miejsce, i nawet nie zdążył tam nic nagrać, przestraszył się i sprzedał. Nazwisko oraz pseudonim artysty, który wpadł na pomysł zakupienia domu-świadka mordu dokonanego przez bandę Mansona, pozwolę sobie litościwie przemilczeć. Poszukiwanie inspiracji lokalizacyjnych niejedno ma imię, czasem wystarczy, że miejsce jest „na widoku”, jak w przypadku Polly Jean Harvey, która kilka lat temu w centrum Londynu stworzyła przechodniom możliwość obserwowania procesu twórczego przez weneckie lustro. Ona nagrywała wraz z muzykami, a flaneurzy patrzyli, chwytali chwilę, która później zostanie utrwalona (albo i nie) na płycie.

Oczywiście, nawet w przypadku Somerset House byłoby przesadą powiedzenie, że w historii nagrań muzycznych liczą się trzy rzeczy: lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja. Jednak czasami warto wyjść poza strefę komfortu, nawet jeśli nasza arktyczna wyprawa jest całkiem zmyślona (płyta „Eskimo” grupy The Residents). A z czego można zrobić płytę instrumentalną? Opcji jest mnóstwo, nie samym fortepianem żyje człowiek: rozdzierane karty Biblii, cięte, pocierane i miksowane warzywa czy odgłosy operacji plastycznych... Ale to temat na kiedy indziej. Dzisiaj było: gdzie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2019