Niemiecki zjazd katolików

Prawie 1200 wydarzeń w 92 miejscach pięknej średniowiecznej Ratyzbony. Około 30 tysięcy uczestników. Cztery dni modlitw, dyskusji, wystaw, koncertów, pielgrzymek, prezentacji organizacji i inicjatyw katolickich.
Czyta się kilka minut

Czytając ponadsześciusetstronicowy program Katholikentagu, można dostać zawrotu głowy od różnorodności tematów.

Katholikentag to możliwość doświadczenia bogactwa niemieckiego katolicyzmu. Ileż tam ludzi, którzy śpiewają w amatorskich okołokościelnych chórach i zespołach! Ileż osób poświęcających swój wolny czas na zbieranie funduszy i bezpośrednią pomoc biednym na innych kontynentach! Ileż inicjatyw ekumenicznych i z zakresu dialogu międzyreligijnego! Jak wielka jest potrzeba głębokiej duchowości (tablice z napisem „sala przepełniona” pojawiały się m.in. przed miejscami, w których odbywały się medytacje biblijne).

Niemieckie zjazdy katolików – tak chyba najlepiej wyrazić można w języku polskim Katholikentag – odbywają się od roku 1848. Organizowane są zasadniczo co dwa lata, na zmianę z ewangelickim Kirchentagiem, choć ostatnio już dwukrotnie udało się zorganizować także ekumeniczne Kirchentagi. Głównym organizatorem zjazdów katolików jest Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK), organizacja reprezentująca niemieckich świeckich katolików, ich stowarzyszenia i związki. Każdorazowo Katholikentag odbywa się w innym miejscu, na zaproszenie biskupa danej diecezji.

Zjazd w Ratyzbonie (28 maja – 1 czerwca 2014 r.) nosił numer 99. Odnoszę wrażenie, że w porównaniu z takimi samymi spotkaniami sprzed kilkunastu lat nastąpiło wyraźne poszerzenie bazy organizacji, które współtworzą Katholikentag. ZdK nie chce już być postrzegany jako głos świeckich przeciwstawiany hierarchii. Chce mówić głosem własnym, odrębnym, ale nie chce być liberalnym skrzydłem Kościoła. W bawarskim mieście nie było teologicznych dysydentów, którzy jakiś czas temu tworzyli wizerunek takich spotkań. Znalazło się za to miejsce na organizacje i osoby o nastawieniu wyraźnie konserwatywnym.

W Ratyzbonie udział Polaków był śladowy. To źle świadczy o relacjach między niemieckimi a polskimi katolikami. Za dwa lata odbędzie się jubileuszowy setny Katholikentag, tym razem bliżej polskiej granicy, bo w Lipsku. Powinniśmy zdecydowanie zatroszczyć się o silniejszą, partnerską polską obecność w tym wydarzeniu. Mogłoby to być istotnym zadaniem zwłaszcza dla polskich diecezji przygranicznych, które wszak najlepiej powinny rozumieć sąsiadów zza Odry.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2014