Niemcy w kryzysie wiary

Przed jesiennym Synodem Biskupów także w niemieckim Kościele katolickim polaryzują się stanowiska. Spór wywołały zwłaszcza postulaty jednej z organizacji katolików świeckich.

29.08.2015

Czyta się kilka minut

Wiele niemieckich parafii pomaga uchodźcom – na zdjęciu imigrant z Afganistanu w kościele w Hamburgu, 2013 r. / Fot. Axel Heimken / DPA / CORBIS
Wiele niemieckich parafii pomaga uchodźcom – na zdjęciu imigrant z Afganistanu w kościele w Hamburgu, 2013 r. / Fot. Axel Heimken / DPA / CORBIS

Dwieście osiemnaście tysięcy. Aż tylu Niemców, jak niedawno policzono, odeszło oficjalnie z Kościoła katolickiego w 2014 r. To nowy „rekord”. W Kościele ewangelickim liczba wystąpień z Kościoła jest jeszcze wyższa – szacunkowe dane mówią o 400 tys. wystąpień. Taki trend utrzymuje się w obu wielkich Kościołach chrześcijańskich Niemiec już od lat – i niewielką pociechą może być to, że mimo wszystko nadal są one liczne: do Kościoła katolickiego należą dziś 24 mln (to ok. 30 proc. ludności), a do ewangelickiego 23 mln; 4 mln obywateli to muzułmanie, a 30 mln – niewierzący. W minionym roku trend odwrotny, zwyżkowy, odnotowano jedynie w dwóch katolickich arcybiskupstwach, Berlina i Hamburga, a to za sprawą imigracji, w tym także z Polski.

Formalne wystąpienie z Kościoła to najczęściej ostatni krok: finał dłuższej fazy wyobcowania i braku kontaktu z kościelną wspólnotą. Pewną rolę w podjęciu tej ostatecznej decyzji odgrywa również konieczność płacenia przez wiernych podatku kościelnego (Kirchensteuer), który w Niemczech pobierany jest automatycznie od dochodu. Występując z Kościoła, przeciętnie zarabiający Niemiec, którego zarobki wynoszą równowartość 140 tys. zł rocznie, zaoszczędza w roku na podatku kościelnym równowartość 1500 zł, zaś lepiej zarabiający 4 tys. zł i więcej.

Spada również, jak wynika z badań, osobiste zaangażowanie wiernych. Tylko 11 proc. niemieckich katolików deklaruje, że uczestniczy regularnie w niedzielnej mszy – w 1990 r. było ich dwa razy więcej. Z kolei liczba zawieranych małżeństw spadła w minionej dekadzie o 11 proc. – ślub kościelny przestaje być oczywistością dla katolików. I jeszcze jeden wskaźnik: liczba aktywnych zawodowo księży spadła z 13 tys. w 2000 r. do 9 tys. (nie uwzględniając księży emerytów).

„Bóg jest tu martwy”

Trend ten pokazuje wyraźnie, że Kościoły chrześcijańskie w Niemczech utraciły w znacznym stopniu swoją siłę ewangelizacyjną. Kraj jest w religijnym kryzysie – kryzysie wiary i kryzysie instytucji Kościoła – a jego skalę przesłania jedynie fakt, że wpływy z Kirchensteuer są ciągle jeszcze wysokie.

Najbardziej dramatycznie kryzys ten wygląda we wschodniej części Niemiec, na terenie dawnej komunistycznej NRD. Tam, w niegdysiejszym „mateczniku” Reformacji, chrześcijanie obu wyznań stanowią dziś łącznie mniej niż 20 proc. ludności. Pewien pastor ewangelicki, który próbował rozwinąć tu działalność duszpasterską wśród młodzieży, zrezygnował ze słowami: „Bóg jest tutaj bardziej martwy, niż sądziłem”.

W takiej sytuacji zbliżający się rzymski Synod Biskupów o małżeństwie i rodzinie mógłby być w Niemczech dobrą okazją do refleksji nad tym, czy jest jakiś sposób, aby kryzys ten przezwyciężyć. I rzeczywiście, przed pierwszym spotkaniem synodalnym w Rzymie, które odbyło się jesienią 2014 r., wielu katolików, wiele parafii i organizacji katolickich poszło za głosem Watykanu i przesłało instytucjom kościelnym swoje doświadczenia, a także zastrzeżenia.
Uwidoczniła się przy tym coraz większa przepaść między nauczaniem Kościoła w kwestiach moralnych a różnymi stylami życia ludzi w nowoczesnym, pluralistycznym społeczeństwie; nie po raz pierwszy okazało się, że katolicki ideał to jedno, a życie – to drugie. W materiałach przekazywanych oddolnie mowa była też o wzmocnieniu małżeństwa i rodziny jako domowego Kościoła i pierwszego miejsca, gdzie wiara jest (powinna być) pielęgnowana i przekazywana dalej; w tym o wzmocnieniu duszpasterstwa w tej właśnie sferze. Tak czy inaczej, zaangażowanie oddolne było wtedy spore, materiały trafiały do biskupów i poprzez Episkopat zostały przekazane do Rzymu, także z elementami krytycznymi.

Teraz jednak, gdy na początku tego roku Rzym znów zaapelował o zbieranie stanowisk i opinii przed kolejnym spotkaniem Synodu, odzew był w Niemczech niewielki. Może dlatego, że pytania były skomplikowane i wymagały posiadania już pewnej wiedzy teologicznej. A może po prostu dlatego, że cała energia skumulowała się już podczas wcześniejszej dyskusji.

Spór o oświadczenie

Wśród tych, którzy teraz zabrali głos, wywołując zainteresowanie także poza samym Kościołem, był Centralny Komitet Niemieckich Katolików (ZdK). Do Komitetu, który istnieje już od połowy XIX w. (powstał on wówczas w celu organizowania wielkich spotkań katolików z całych Niemiec, tzw. Katholikentagów), należy 230 przedstawicieli katolickich organizacji i wspólnot świeckich z całego kraju. Komitet zwykł zajmować stanowisko w istotnych sprawach religijnych, ale także społecznych i politycznych. I uczynił to również teraz, przyjmując oświadczenie na temat jesiennego Synodu; w głosowaniu przyjęto je jednomyślnie.

Dokument okazał się bardzo radykalny – i spolaryzował Kościół. Wychodząc z założenia, że kościelne nauczanie w sprawach moralnych coraz bardziej oddala się od realiów życia katolików w Niemczech, Komitet zaproponował mianowicie, aby nauczanie dostosować do tychże realiów. Postulowano zatem „zdecydowane dowartościowanie” i wsparcie przez Kościół także dla innych modeli życia i rodziny, które nie odpowiadają katolickiemu ideałowi małżeństwa, a więc niemałżeńskich związków partnerskich czy kolejnych związków cywilnych zawartych przez osoby rozwiedzione. Komitet postulował też „zaakceptowanie [przez Kościół] bez zastrzeżeń życia w stałych partnerstwach jednopłciowych”, a także wprowadzenia nowych form liturgicznych udzielania błogosławieństwa zarówno parom homoseksualnym, jak też osobom rozwiedzionym, które zawierają kolejny związek. Postulowano wreszcie dopuszczenie do sakramentów osób rozwiedzionych, które zawarły nowy związek cywilny.

Nawet jeśli członkowie Komitetu zaznaczali, że chodzi im tu o „dalszy rozwój” kościelnego nauczania, to trudno nie zauważyć, że ich postulaty były w istocie sprzeczne z dotychczasową tradycją i nauką Kościoła, i że oznaczałyby sformułowanie na nowo tejże nauki. O tym, że nie jest to tak po prostu możliwe i że wymaga przynajmniej głębszej teologiczno-etycznej refleksji i uzasadnienia – przypomniał, komentując oświadczenie Komitetu, jego duchowy asystent, biskup Gebhard Fürst, ordynariusz diecezji Rottenburg-Stuttgart.

Papieski radykalizm

Nie jest to spór w Kościele nowy. Na gruncie teologiczno-etycznym prowadził go już papież Jan Paweł II, poświęcając mu encyklikę „Veritatis splendor” (z 1993 r.). Podobnie jak potem jego następca Benedykt XVI, wypowiedział się w niej zdecydowanie przeciw „relatywizmowi i arbitralności”, a za radykalizmem „miłości i odpowiedzialności”. Jako nie do pogodzenia z katolickim nauczaniem, Jan Paweł II odrzucił tendencje, które osłabiają lub kwestionują uzależnienie wolności od prawdy, a także koncepcje, które koniec końców sprowadzają się do założenia, iż konkretne zachowania czy style życia są w jakimś stopniu lub w ogóle bez znaczenia, o ile tylko występuje dobra wola. Papież stwierdzał, że dobre intencje są bowiem kwestionowane, jeśli człowiek, za sprawą świadomych decyzji, postępuje niezgodnie z chrześcijańskimi zasadami miłości i odpowiedzialności, niezgodnie z przykazaniami.

Encyklika określa obowiązujący wzorzec teologiczno-etyczny, z którym dokument był dalece sprzeczny. Może wydać się dziwne, że fakt ten nie był dla Komitetu problemem i że jego członkowie najwyraźniej założyli, iż nauka Kościoła może być poniekąd tematem negocjacji, w stylu politycznego oświadczenia.

Nie dziwi natomiast reakcja biskupów. Młody ordynariusz Passawy, Stefan Oster, w spontanicznym komentarzu na swoim profilu na Facebooku skrytykował oświadczenie ZdK, uznając je za „dramatyczną zmianę kursu”. Jego stanowisko poparli publicznie biskupi Augsburga, Eichstätt, Görlitz, Ratyzbony i Würzburga. Głos zabrał również przewodniczący niemieckiego Episkopatu, kardynał Reinhard Marx. Zdystansował się wyraźnie od dokumentu ZdK jako teologicznie nie do zaakceptowania – i dodał wszelako dyplomatycznie, że podjęte w nim tematy wymagają dalszego „teologicznego wyjaśnienia”, ale nie pochopnych „chwytliwych żądań”.

Jak wyjść z kryzysu

Nie kwestionując tego, że związki partnerskie, rozwody i ponowne związki, rodziny „patchworkowe” czy partnerstwa homoseksualne są problemem duszpasterskim i społecznym, można jednak zadać pytanie: czy w obliczu obecnego kryzysu wiary i kryzysu instytucji Kościoła w Niemczech są to akurat najważniejsze wyzwania i punkty zapalne, których rozwiązanie doprowadzi do wyjścia z tego kryzysu? Czy też raczej – gdy jesteśmy przy temacie małżeństwa i rodziny – odpowiedzią nie jest raczej pogłębione duszpasterstwo, stawiające na radość z wiary, pokorę w obliczu własnych niedoskonałości i zaufanie do Boga?

Powstaje tu również pytanie o kondycję duchownego i duchowego przywództwa, jak pokazuje także oświadczenie ZdK. Tak więc i Kościół w Niemczech, i Synod Biskupów w Rzymie stoją przed ogromnymi zadaniami. ©

Przełożył WP

Autor był w latach 2004-11 dyrektorem biura Fundacji Adenauera w Warszawie, obecnie jest pełnomocnikiem tej fundacji w landzie Brandenburgia. Tekst ukazuje się w wersji rozszerzonej także w Niemczech, w dominikańskim piśmie „Die Neue Ordnung”.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2015