Reklama

Nieco optymizmu

Nieco optymizmu

11.03.2009
Czyta się kilka minut
Docierają do nas ponure i złowieszcze informacje, że żyjemy w kulturze obrazkowej i epoce wyjątkowo skrótowych komunikatów językowych. Amerykańscy analitycy z przerażeniem odnotowują coraz mniejszą długość zdania w wiadomościach telewizyjnych, co wiążą z rosnącym brakiem kompetencji językowej odbiorców. Wspominam o tym, gdyż pesymistyczne prognozy o stopniowym zaniku czytania wśród Polaków jednak się nie sprawdzają.
C

Co więcej, okazuje się, że nie mają racji ci, którzy zapowiadają rychły kres książki tradycyjnej. Podobno ma ją zastąpić książka elektroniczna - sterylna, czysta i znacznie tańsza. Może rzeczywiście z czasem tak się stanie, ale dla wielu z nas będzie to prawdziwy koniec świata. E-book nie zapewnia bowiem wyjątkowych przyjemności, jakie wiążą się z sięganiem po książkę klasyczną. Nie skłania do odtwarzania doskonale znanego nam rytuału: parzenia herbaty na sposób chiński, nalewania szklaneczki whisky (stajemy zawsze przed dylematem, jaki rodzaj tego szlachetnego trunku wybrać), zaparzania ziółek łagodzących niedomagania organizmu zniszczonego toksycznością socjalizmu realnego, ustawiania światła naszej ukochanej lampki, podrzucenia drewna do kominka (czytanie w warunkach luksusowych) i wielu, wielu innych powtarzalnych czynności, które towarzyszą pięknemu czytelniczemu zapomnieniu.

Książka jeszcze nie umarła! Co więcej, ma się zupełnie dobrze. W pierwszą sobotę lutego pojawiła się w "Rzeczpospolitej" lista bestsellerów roku 2008. Jak zwykle daleka od doskonałości, gdyż opisująca tylko dane tzw. rynku otwartego, bez sprzedaży klubowej i prasowej. Do wysokości sprzedaży klubowej można dotrzeć, ale wydawnictwa prasowe bronią danych o sprzedaży książek prawie jak niepodległości. Wartości korporacyjne są dla nich jednak ważniejsze od wspólnotowych, mimo rozmaitych patetycznych deklaracji. Kiedy egoizm zwycięża, lista musi być niepełna.

Niezwykły sukces odniosła Małgorzata Kalicińska i jej "rozlewiskowa trylogia" ("Dom nad rozlewiskiem", "Powroty nad rozlewiskiem", "Miłość nad rozlewiskiem"). Przekroczenie progu sprzedaży 350 000 książek na polskim, ciągle trudnym - również do analizy - rynku wydaje się czymś wyjątkowym. Ten wynik kolejny raz potwierdza tezę, że polskie czytelniczki nie tylko rozpoznają dobrze rynek, ale potrafią znaleźć na nim odpowiadające im książki. Książki Kalicińskiej poruszają w ludziach jakiś głęboko tkwiący emocjonalny obszar: może przypomnienie młodzieńczej miłości, pierwszego pocałunku i świata, który bezpowrotnie przeminął. Fascynacja nimi pokazuje, jak ważne są w naszym życiu emocje.

O ważności emocji świadczy także sukces powieści Katarzyny Grocholi. Nie tylko zwycięstwo "Trzepotu skrzydeł" (161 484 egz.) w zestawieniu literatury polskiej, ale także powodzenie wielu jej innych książek. Łączna sprzedaż ponad 250 000 egzemplarzy najlepiej o tym świadczy. Wiele razy pisałem o socjologicznym fenomenie jej twórczości, ale nie doczekałem się niestety większego zainteresowania. Podsuwam zatem kolegom kilka hipotez.

Grochola intuicyjnie rozumie psychiczne potrzeby swoich czytelniczek i potrafi w sposób nieomalże doskonały budować światy, które są im bliskie. Ta czytelnicza komitywa trwa od wielu lat, a nazwisko pisarki stało się symbolem sposobu kobiecego radzenia sobie ze światem. W tym zdaniu mieści się podziw dla cudownej odmienności innej (niestety tylko drugiej) płci, a nie seksistowskie przekonanie o doskonałości mężczyzny. Pisarka swoją niezwykłą energię stara się przekazać czytelniczkom, a one z wdzięcznością ten psychoterapeutyczny zabieg przyjmują. Szkoda, że mężczyźni rzadko po te powieści sięgają, gdyż mogliby się sporo z nich nauczyć Nie tylko o sobie, lecz także o dziwnych mechanizmach rządzących naszym społecznym światem. Niestety, nie tylko w Polsce można obserwować niezwykle sztywny podział na literaturę męską i kobiecą. Powielanie tego stereotypu widać w wielu księgarniach, gdzie część kobieca i męska jest wyraźnie oddzielona. Rzecz tym dziwniejsza, że w polskich mieszkaniach króluje zazwyczaj wielkie i wspólne łóżko małżeńskie. Nocą dwie płcie co pewien czas się spotykają, chociaż przed snem kobiety czytają Grocholę lub Kalicińską, a mężczyźni Cobena bądź Grishama.

Jest jednak pisarz, który łączy obie płcie: Carlos Ruiz Zafón. Od kilku lat niezwykłym powodzeniem cieszyła się w Polsce jego powieść "Cień wiatru". Długo oczekiwana "Gra anioła" była jak tornado. Dynamika sprzedaży prawie dorównała niesamowitemu powodzeniu kolejnych części sagi o Harrym Potterze, a to już rynkowy komplement najwyższej rangi. W ciągu niecałych dwóch miesięcy (książka pojawiła się 14 listopada) sprzedano ponad 170 000 egz. Zafón ogromną popularność w Polsce zawdzięcza, moim zdaniem, zarówno literackim wartościom swoich dzieł, jak i marketingowi szeptanemu. Pozytywne opinie o ciekawych książkach przekazywane są niezwykle szybko - a ten autor z pewnością na nie zasługuje.

Rok 2008 w czytelnictwie był jednak rokiem pamięci o nieodżałowanym Ryszardzie Kapuścińskim, mimo że żadna z jego sławnych pozycji nie pojawiła się na listach bestsellerów. Z moich szacunków wynika, że sprzedano ponad 800 000 egzemplarzy jego książek, a pojawiły się szacunki wyższe, sięgające 900 000 egz.! Ponad 700 000 sprzedano najpewniej w cenionej serii "Gazety Wyborczej", resztę zawdzięczmy aktywności Czytelnika i wydawnictwa Znak. Po raz kolejny okazuje się, że potrafimy bardzo pięknie opłakiwać swoich sławnych zmarłych.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]