Reklama

Nie tylko Girzyński, nie tylko UMK

Nie tylko Girzyński, nie tylko UMK

28.01.2021
Czyta się kilka minut
Ujawniamy, jak doszło do szczepień pracowników uczelni niemedycznych.
Warszawa, 25 stycznia 2021 r. / Fot. Jakub Kaminski/East News
O

Okazuje się, że niedawna afera ze szczepieniami na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym była jedynie – wyjątkowo efektownym, bo dotyczącym biznesmenów i aktorów – początkiem nieprawidłowości w Narodowym Programie Szczepień. Teraz przyszła kolej na Uniwersytet Mikołaja Kopernika, a według naszych informacji problem dotyczy również Uniwersytetu Jagiellońskiego. Można przypuszczać, że przed seniorami zaszczepili się też pracownicy innych uczelni. 

Tylko że to nie rektorzy i nie zaszczepieni są głównymi odpowiedzialnymi. Winni są twórcy chaotycznych przepisów: premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski.

Możliwość objęcia

We wtorkowy wieczór media obiegła informacja z toruńskich „Nowości” o szczepieniu posła Zbigniewa Girzyńskiego, który jeszcze tego samego dnia został zawieszony w prawach członka PiS. Girzyński nie jest ani medykiem, ani seniorem, ale jest pracownikiem UMK. Przekonanym, że szczepionka mu się po prostu należała. W nocy wydał oświadczenie: „Postępowałem, jak inni pracownicy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, zgodnie z informacjami przekazywanymi przez mojego pracodawcę jakim jest Uniwersytet, oraz zgodnie z wytycznymi z Ministerstwa Zdrowia przekazywanymi mi (podobnie jak innym) za pośrednictwem portalu: pacjent.gov.pl na moje internetowe konto pacjenta. Tam otrzymałem stosowne skierowanie oraz termin i miejsce szczepienia wystawione przez MINISTERSTWO ZDROWIA. Nikogo o żadne pierwszeństwo w kolejce nie prosiłem i w żadnym wypadku nie zaszczepiłem się poza kolejnością”.


CZYTAJ WIĘCEJ: AKTUALIZOWANY SERWIS SPECJALNY O KORONAWIRUSIE I COVID-19 >>>


Minister zdrowia Adam Niedzielski ma jednak inne zdanie: na zwołanej w środę konferencji prasowej powiedział, że postawa posła Girzyńskiego „zasługuje na potępienie” i „nie ma dla niej akceptacji”. Szczepienia pracowników niemedycznych nazwał „niezachowaniem standardów i sytuacją niedopuszczalną”. Zapowiedział, że na uczelni zostaną przeprowadzone kontrole Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Edukacji i Nauki. Niedługo później głos zabrał minister nauki Przemysław Czarnek: „Wystosowałem pismo do rektora UMK, żeby w ciągu trzech dni złożył wyjaśnienia, jak doszło do szczepień pracowników niezwiązanych ze specjalizacjami medycznymi”.

Oto kolejność wydarzeń, na podstawie Dziennika Ustaw i uczelnianej korespondencji, do której dotarliśmy. 22 grudnia 2020 r. pracownicy UMK dostają e-mail od rektora, prof. Andrzeja Sokali: 

„W związku z możliwością objęcia pracowników Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu szczepieniami przeciwko COVID-19 osoby zainteresowane mogą zgłosić chęć zaszczepienia się za pośrednictwem formularza w terminie do 23 grudnia 2020 r. do godziny 13:00. Osoby, które nie posiadają konta dla pracowników na serwerze UMK, mogą zgłosić chęć zaszczepienia się do Działu Spraw Pracowniczych na adres dzsprac@umk.pl. W treści wiadomości należy podać swoje imię, nazwisko i jednostkę zatrudnienia na UMK. Uwaga! W tym samym terminie, tj. do 23 grudnia 2020 r. do godziny 13:00 należy dostarczyć do portierni Rektoratu wydrukowane i podpisane oświadczenie o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych. Dotyczy to wszystkich zainteresowanych szczepieniem”.

W ciągu tych kilkunastu godzin do szczepień zgłasza się 1,2 tys. z 4 tys. pracowników UMK. 

31 grudnia 2020 r. w Dzienniku Ustaw pojawia się dotyczące szczepień rozporządzenie ministra zdrowia, które „wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia, z mocą od dnia 27 grudnia 2020 r.”. Czyli – reguluje odbywające się od 27 grudnia szczepienia. To krótki i ogólnikowy tekst, w którym nie ma jeszcze informacji o podziale na grupy ani o kolejności szczepień. Jest tylko paragraf 2, brzmiący: „Szczepieniami są objęte osoby, które najpóźniej w dniu przeprowadzenia szczepienia ukończyły 18. rok życia, nieszczepione lub niemające udokumentowanego zakończonego szczepienia”.

Uprawnione do poddania się

Na początku roku uczelnia organizuje drugą turę zapisów. 14 stycznia 2020 r. ukazuje się podpisane przez Mateusza Morawieckiego rozporządzenie Rady Ministrów „zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”. Podano w nim kolejność szczepień dla grupy 0 i grupy I: nauczyciele akademiccy z uczelni niemedycznych zajmują pozycję 11. w grupie I, po innych nauczycielach. Jednocześnie paragraf 2 rozporządzenia stanowi: „Osoby, którym przed dniem wejścia w życie niniejszego rozporządzenia zostało wystawione skierowanie na szczepienie ochronne przeciwko COVID-19, są uprawnione, w okresie ważności tego skierowania, do poddania się temu szczepieniu” (ten zapis nie został zmieniony w nowelizacji rozporządzenia z 22 stycznia).

14 stycznia rektor UMK wysyła do pracowników kolejnego maila: 

„W związku ze zmianą stanowiska Ministerstwa Zdrowia w sprawie szczepień przeciw Covid-19 pracowników uczelni w tzw. grupie 0 z przykrością informuję, że szczepienia pracowników toruńskiej części Uniwersytetu w ramach tej grupy nie są możliwe. Dlatego też deklaracje udziału w szczepieniu złożone przez pracowników w drugim terminie (do 12 stycznia) nie zostaną zgłoszone do realizacji. W sprawie pracowników, którzy zadeklarowali chęć zaszczepienia się w pierwszym terminie (do 23 grudnia) i otrzymali skierowania elektroniczne w systemie e-pacjent, zwróciłem się do Ministerstwa Zdrowia z pytaniem o możliwość ich wykorzystania w grupie 1. Szanowni Państwo, wyrażam ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Działaliśmy w dobrej wierze, na podstawie wówczas dostępnych informacji. Niezwłocznie poinformuję Państwa o decyzji Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie”.

20 stycznia rektor przekazuje pracownikom odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia. Najważniejszy jej fragment brzmi: 

„Do szczepień na etapie I uprawnieni są nauczyciele akademiccy zatrudnieni w uczelni innej niż określono powyżej oraz inne osoby prowadzące w uczelni zajęcia ze studentami lub doktorantami zgodnie z programem odpowiednio studiów albo kształcenia. Wystawione e-Skierowanie jest ważne przez 60 dni. Oznacza to, że w ciągu 60-ciu dni od wystawienia e-Skierowania można poddać się szczepieniu. Jeśli z różnych przyczyn, dana osoba nie może zostać poddana szczepieniu w ciągu 60 dni od wystawienia e-Skierowania, wówczas może ponownie wystąpić o jego wystawienie”. 

Od siebie rektor dodaje: 

„chciałbym przypomnieć, że Uniwersytet nie jest organizatorem szczepień przeciw Covid-19, jednak w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo członków naszej społeczności, jesteśmy w stałym kontakcie z resortami zdrowia oraz edukacji i nauki. Na bieżąco będziemy przekazywać Państwu wszystkie otrzymane informacje. Niestety z uwagi na zmieniające się przepisy i ich interpretacje oraz ograniczenia w kontaktach z osobami podejmującymi decyzje, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie pojawiające się pytania i wątpliwości. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zostaną zaszczepieni wszyscy chętni pracownicy naszego Uniwersytetu”.

I weź tu decyduj

Wykładowczyni UMK, która woli pozostać anonimowa, mówi nam: – Dziekan mojego wydziału na pytania dotyczące szczepień pracowników niemedycznych odpowiedział, że jak ktoś ma skierowanie w systemie i chce się zaszczepić, to nikt mu nie zabroni. I że niby rektor uważa, że tak można, bo nikt tych skierowań nie będzie cofał. Czyli każdy ma sam zdecydować. Niektórzy moi znajomi z pracy już się zaszczepili. Ja się nie zgłaszałam, ale gdybym nawet miała skierowanie, nie skorzystałabym z niego.

Dostajemy też sygnał od wykładowcy z UJ (również nie chce ujawniać nazwiska): – Uczelnie w grudniu zgłaszały chętnych do szczepień, żeby chronić kadry. Na UJ pracownicy niemedyczni też dostali skierowania, a potem sygnał, że będą anulowane, i komunikat, żeby nie korzystać. Później wyszło rozporządzenie, że skierowania są nadal ważne. I weź tu decyduj. 

Nasz rozmówca zwraca uwagę na dylemat, jaki mają pracownicy cierpiący na przewlekłe choroby, które sytuują ich w grupie podwyższonego ryzyka: mają ważne skierowania, ale czy powinni ich użyć, skoro inni chorzy nie dostali jeszcze takiej szansy?

6 stycznia kanclerz UJ Monika Harpula wysłała do pracowników e-mail: 

„z dużą przykrością informuję, że nasze starania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu i w dniu 8 stycznia br. Ministerstwo Zdrowia podjęło ostateczną decyzję, iż Pracownicy UJ (z wyłączeniem Pracowników 3 wydziałów medycznych UJ) nie mogą zostać potraktowani jako pracownicy uczelni medycznej i tym samym nie mają prawa skorzystać ze szczepień przeciw COVID-19 w ramach tzw. grupy 0. Wszyscy Ci z Państwa, którzy zgłosili swą chęć zaszczepienia się w pierwszej turze przyjmowania zgłoszeń, tj. w dniach 18-19 grudnia 2020 r. i otrzymali już na swe indywidulane konta na portalu Pacjent.pl skierowania na szczepienia w grupie 0 (co było zgodne z pierwotną interpretacją MZ) nie mogą umówić się na wizytę szczepienną, gdyż ich skierowania zostaną dezaktywowane przez Ministerstwo Zdrowia. Zgłoszenia osób z późniejszych terminów nie zostały jeszcze wysłane do Ministerstwa Zdrowia i dlatego należy traktować je jako niebyłe. Zgodnie z informacją podaną na stronie Ministerstwa Edukacji i Nauki nauczyciele akademiccy zatrudnieni w uczelniach innych niż medyczne będą mogli skorzystać ze szczepień w etapie I, do którego rejestracja rozpocznie się 15 stycznia 2021 r.”

Skierowania nie zostały jednak „dezaktywowane” – ukazało się przecież rozporządzenie, które mówi, że zachowują ważność. Kiedy 15 stycznia pracownicy UJ zalogowali się do systemu e-pacjent, wyświetliła im się informacja, że mogą umówić się na szczepienie.

Rzecznik UMK Marcin Czyżniewski potwierdza nasze informacje: „Rektor UMK na początku stycznia poprosił ministerstwo o jasną interpretację dotyczącą możliwości zapisywania się na szczepienia nauczycieli akademickich niebędących lekarzami – to pismo wynikało z informacji, którą otrzymaliśmy z UJ będącego w tej samej sytuacji. Ministerstwo poinformowało, że w grupie zero mogą szczepić się tylko nauczyciele akademiccy z kierunków lekarskich i rektor natychmiast przekazał tę informację naszym pracownikom. Jednak na drugi dzień ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów, w którym wszyscy nauczyciele akademiccy zostali włączeni do grupy pierwszej, a ponadto znalazł się w nim przepis mówiący, że każdy nauczyciel, który otrzymał skierowanie, niezależnie od tego czy należy do personelu medycznego czy nie, ma prawo z tego skierowania skorzystać”.

Rzecznikowi UJ Adrianowi Ochalikowi zadajemy następujące pytania: „Kto i na jakiej podstawie podjął decyzję o prowadzeniu zapisów? Czy uczelnia była informowana przez NFZ lub rząd, że wykładowcy akademiccy mają być szczepieni w grupie 0 lub 1? Ilu pracowników UJ spoza Collegium Medicum zgłosiło się na szczepienia i ilu zostało zaszczepionych?”. Obszerną odpowiedź publikujemy w całości: 

„17 grudnia 2020 r. na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia pojawił się komunikat dotyczący szczepień personelu medycznego i niemedycznego przeciw COVID-19 w szpitalach węzłowych, z którego wynikało, iż zgodnie z Narodowym Programem Szczepień w tzw. ETAPIE 0 zaszczepieni mogą zostać m.in. pracownicy uczelni medycznych i studenci kierunków medycznych. 18 grudnia 2020 r. kanclerz UJ wysłała do wszystkich pracowników UJ maila z informacją o podjęciu starań, by UJ został uznany za uczelnię medyczną i prośbą o zgłaszanie się osób zainteresowanych szczepieniem. Podczas zbierania deklaracji chęci uczestnictwa informowaliśmy, że zgłoszenia nie gwarantują Pracownikom automatycznego zapisania na szczepienia. Działanie takie było podyktowane sformułowaniem pracownicy uczelni medycznych, co jasno sugerowało, że chodzi o wszystkich pracowników uczelni. UJ posiada 3 wydziały medyczne, zwane zwyczajowo Collegium Medicum, przy czym Collegium Medicum nie jest odrębną uczelnią, a jedynie częścią Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dodatkowo użycie określenia pracownicy uczelni medycznej sugerowało interpretację rozszerzającą, gdyż można było zapisać pracownicy wydziałów medycznych, a tak się nie stało. Zostało w tej kwestii również skierowane zapytanie do Ministerstwa Zdrowia, które ostatecznie w dniu 8 stycznia br. poinformowało, że Pracownicy UJ zatrudnieni poza Collegium Medicum nie mają prawa szczepić się w ramach grupy 0. 9 stycznia br. kanclerz UJ poinformowała wszystkich Pracowników UJ o decyzji MZ i braku możliwości zaszczepienia się w ramach grupy 0. UJ nie posiada wiedzy na temat ilości zaszczepionych pracowników, gdyż nie uczestniczy na żadnym etapie w organizacji szczepień, które odbywają się zgodnie z Narodowym Programem Szczepień”.

Czyli: nieprecyzyjnie sformułowany komunikat ministerstwa sprawił, że UJ zaczął się starać o uznanie za uczelnię medyczną i zgłosił do szczepień wszystkich chętnych pracowników.

Na szereg naszych pytań Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało; odpowiedziało natomiast na pytanie, którego nie zadaliśmy: „NFZ rozpoczął kontrolę w Wojskowym Szpitalu Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnym w Ciechocinku, czyli podmiocie medycznym realizującym szczepienia przeciwko COVID-19, natomiast kontrolę na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu przeprowadzi MEN”.

Pilnowanie pewnego porządku

Wracając do posła Girzyńskiego: wszystko wskazuje na to, że zachował się nieszlachetnie, ale zgodnie z prawem. Skorzystał z możliwości, jaką dał mu pracodawca, a ten pracodawca – z furtki, jaką uchylił przed nim rząd. Teraz ten sam rząd potępia i wzywa do wyjaśnień, tak posła-akademika Girzyńskiego, jak i rektora Sokalę.

Nie będzie żadnym odkryciem stwierdzenie, że polskie państwo nie potrafi wypracować spójnej i przejrzystej strategii walki z epidemią, w tym szczepień. Więcej: obecny rząd specjalizuje się w tworzeniu chaosu – w różnych dziedzinach. Od reformy edukacji, przez negocjacje unijnego budżetu, po strategię energetyczną, polska polityka ostatnich lat składa się z serii sprzecznych komunikatów i działań, nagłych zmian zdania, szumnych zapowiedzi i wycofywania się z nich po cichu. A wszystko to odbija się w jakości tworzonego prawa: wystarczy spojrzeć do Dziennika Ustaw, żeby dostać zawrotu głowy od publikowanych w zagadkowej kolejności rozporządzeń, ustaw i nowelizacji, które w dodatku mają obowiązywać od jutra lub od wczoraj.

Na środowej konferencji Adam Niedzielski zaznaczył: „Moją rolą, jako ministra zdrowia, jest pilnowanie pewnego porządku”. Jeśli tak rzeczywiście uważa, powinien podać się do dymisji – w kwestii szczepień nie tylko nie dopilnował porządku, ale stworzył absolutny bałagan.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Widzę usprawiedliwienie do wydających rozporządzenia rządzących - działają w pośpiechu. To są tylko ludzie dla nich może "pracownicy uczelni medycznych" było sformułowaniem w porządku, może zabrakło kogoś kto by powiedział że lepiej byłoby ująć to pracownicy wydziałów medycznych. Jeśli jednak uczelnia korzysta z "możliwości" rozszerzającej to jest to po prostu nieuczciwe. Pracownicy przedszkoli pracują z dziećmi, a wykładowcy zdalnie.

z ekstra w bonusie biskupim błogosławieństwem

Jej koszarowy język daje nadzieję na prawdziwy porządek.

To nie uczelnia zachowała się nieodpowiednio. Jako odpowiedzialni za swoich pracowników dołożyli wszelkich starań, aby ich podwładnym było jak najlepiej. To znowu radosna twórczość ( na ostatnią chwilę) panów "z jedynie słusznej partii" doprowadziła do tego bałaganu.

Jaaasne. Władza mogła doprecyzować, co znaczy zapis o uczelniach medycznych i jak należy go nie interpretować. Mogła, gdyby chciała potraktować rektorów jak idiotów lub niepełnoletnich na rozumie. Ale potraktowała ich zwyczajnie, jako dorosłych, racjonalnych i naturalnie ogarniających kontekst. A ze rektorzy dbają o swoich podwładnych, postanowili więc wykorzystać tę "lukę" zbytniego przeszacowania praktycznego poczucia ich rektorskiej godności, w której tak dobrze się pan Figurski odnajduje - tak przy okazji.

naukowymi postarali się uwiarygodnić przekaz prezesa o elitach III. RP dowartościowujący hołotę, dzięki głosom której, zdobył władzę

do starej bramy - takiej w poniemieckiej kamienicy na Dolnym Ślasku, zamieszkiwanej przez trzy pokolenia przez polski małomiasteczkowy proletariat. Można więc sobie wyobrazić, jak uroczej przed kosztowną renowacją, che..che...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]