Coraz więcej osób odmawia szczepienia dzieci. Informatyzacja sanepidu ma zapewnić skuteczniejszą kontrolę

Spadający poziom wyszczepienia  sprawia, że ostatnio coraz częściej słyszymy o powrocie „starych” chorób. Szef GIS dr Paweł Grzesiowski zapowiada unowocześnienie działań Inspektoratu Sanitarnego, a eksperci wskazują, że takie decyzje powinny zapaść wiele lat temu.
Czyta się kilka minut
Xavier Lorenzo / Shutterstock
Fot. Xavier Lorenzo / Shutterstock

„System nadzoru jest przestarzały” – uznał szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego dr Paweł Grzesiowski podczas briefingu 17 grudnia. Zwołał go, wywołany do tablicy przez listopadowy raport Najwyższej Izby Kontroli na temat coraz gorszego stanu wyszczepienia polskiego społeczeństwa. Grzesiowski zapowiedział informatyzację Inspektoratu w celu skutecznej kontroli wypełniania obowiązku szczepień.

NIK w raporcie o szczepieniach punktuje nieskuteczność akcji szczepień

Kontrola NIK objęła sam Główny Inspektorat Sanitarny, 10 podległych mu powiatowych stacji sanepidu oraz 20 gabinetów lekarzy POZ (podstawowej opieki zdrowotnej) z kilku województw. Jak podsumowali autorzy raportu, „w latach 2021–2023 skontrolowane podmioty nie realizowały należycie zadań w celu przeprowadzenia obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci i młodzieży oraz niewłaściwie reagowały, gdy uchylano się od tego obowiązku”.

Obowiązek szczepień ochronnych obejmuje – według danych GUS – ok. 7,5 mln dzieci i młodzieży. W ostatnich latach wzrosła liczba odmów zaszczepienia dziecka: z ok. 40 tys. w 2018 r. do ponad 87 tys. w 2023 r. Dalszy wzrost „może doprowadzić do wybuchu epidemii groźnych dla życia chorób” – przestrzega NIK. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyszczepienie 90-95 proc. populacji, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się chorób (dotyczy to m.in. odry, świnki, różyczki, błonicy, tężca, krztuśca, chorób pneumokokowych, polio). Jak punktuje NIK, „w jednej ze skontrolowanych jednostek POZ stwierdzono zaledwie 17-proc. poziom wyszczepienia”.

Spadający poziom wyszczepienia sprawia, że ostatnio coraz częściej słyszymy o powrocie „starych” chorób, jak odra czy krztusiec. Od początku 2024 r. w Polsce odnotowano znaczny wzrost zachorowań na krztusiec (którego przebieg może być groźny dla niemowląt i małych dzieci): już ponad 30 tys. przypadków, w ostatnich dwóch tygodniach: 1,5 tys. W całym roku 2023 odnotowano 927 przypadków.

NIK krytykuje brak kroków administracyjnych wobec osób uchylających się od szczepień

Według raportu NIK stacje sanepidu „mimo posiadania informacji o osobach uchylających się od szczepień, nie podejmowały kroków administracyjnych w celu ich wyegzekwowania”, z kolei GIS „nie podejmował działań dyscyplinujących wobec podległych jednostek”. Wiele nieprawidłowości, błędów i nieścisłości znaleziono w sprawozdaniach nt. szczepień, inspektorzy m.in. ustalili, że gabinety POZ nie przekazały do stacji sanepidu informacji o 469 niezaszczepionych dzieciach. W gabinetach brakowało też dokładnych danych „o liczbie osób, które powinny być zaszczepione, ilu osobom wykonano szczepienia, ani o liczbie odmów”.

Odłogiem leży też kwestia edukacji zdrowotnej: ograniczała się na ogół do rozwieszania plakatów na temat szczepień w poczekalniach albo umieszczania tam ulotek.

Co grozi za niezaszczepienie dziecka

Jak można przeczytać na stronach GIS-u, „obowiązek rodziców poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom jest w Polsce obowiązkiem prawnym. Zwolnić z tego obowiązku mogą jedynie konkretne przeciwwskazania lekarskie do szczepienia dziecka”. Lekarz ani żadne państwowe służby nie mają jednak prawa zastosowania środków przymusu bezpośredniego

Co się dzieje w przypadku odmowy wykonania szczepienia? W teorii wygląda to tak: rodzice otrzymują od sanepidu upomnienie i wezwanie do wypełnienia obowiązku. Kolejny krok to skierowanie sprawy do wojewody, który może nałożyć grzywnę: pierwszą wysokości 500 zł, a kolejne wyższe. Grzywna nie może w sumie przekroczyć 50 tys. na jednego rodzica.

To wszystko jednak teoria: przepływ papierów i tempo wydawania decyzji bywają tak powolne, że wymierzanie kary administracyjnej rozkłada się na lata, a potem można się od niej odwoływać.

Grzesiowski: czas na unowocześnienie sanepidu

Podczas briefingu 17 grudnia szef GIS Paweł Grzesiowski przyznał, że obecny system kontroli szczepień, oparty na dokumentacji papierowej, jest niewydolny. Nie da się np. sprawdzić w czasie rzeczywistym, które dziecko otrzymało jakie szczepienia. „Nie mamy też możliwości określenia, które z niezaszczepionych dzieci mają przeciwwskazania medyczne, a ile nie zgłasza się na szczepienia z powodu odmowy rodziców” – mówił szef GIS-u.

Ocenił, że rozwiązanie może przynieść wprowadzenie elektronicznej Karty Szczepień Obowiązkowych, która „zapewni bieżący dostęp do danych o stanie zaszczepienia i przyczynach nieszczepienia” oraz „pozwoli szybko reagować na opóźnienia szczepień u poszczególnych pacjentów”. W pierwszych miesiącach nowego roku pracownicy sanepidów mają przygotować wyjściową bazę danych potrzebną do uruchomienia takiej e-Karty Szczepień.

Grzesiowski – który jako pediatra i specjalista w dziedzinie profilaktyki zakażeń ma ogromne doświadczenie w przeprowadzaniu akcji szczepień – ocenił, że „wiele osób nieszczepiących dzieci to nie są zdeklarowani przeciwnicy szczepień, ale osoby, które straciły zaufanie do szczepień pod wpływem krążących w przestrzeni publicznej nierzetelnych informacji. Dlatego jednym z naszych priorytetów będzie promocja zdrowia i edukacja zdrowotna”.

Sanepid: jak to wygląda od środka

– Kierunek zmian zaproponowany przez GIS jest bardzo zasadny, ale radykalna elektronizacja sanepidu jest spóźniona już o cztery lata – podkreśla w komentarzu dla „Tygodnika” epidemiolog i specjalista zdrowia publicznego dr Rafał Halik. – To powinna być jedna z pierwszych decyzji po wybuchu pandemii, zwłaszcza że, z tego co wiem, byli informatycy-ochotnicy, którzy chcieli przeprowadzić zmiany systemowe.

Dr Halik wskazuje, że jeszcze przed pandemią sanepid dusił się w papierowym obiegu dokumentów. O tym, w jak wielkim stopniu uniemożliwia to skuteczne działanie, przekonał się, pracując podczas pandemii jako ochotnik w jednej z powiatowych stacji. – Papierowe zgłoszenia zachorowań do wypełnienia, papierowy druk zgłoszenia zgonu z powodu choroby zakaźnej, papierowe wywiady epidemiologiczne z osobami, które zachorowały i zetknęły się z  zarazkami, decyzje o izolacji i o skierowaniu na test często w trybie administracyjnym – wymienia. – Zadaniem pracownika sanepidu jest analiza sytuacji: identyfikowanie źródła zarazka, określenie jego dróg szerzenia, działania mające na celu przecinanie dróg szerzenia się choroby. Jednak aby przeprowadzić śledztwo epidemiologiczne, powiązać przypadki, trzeba przekopać się przez setki stron dokumentów, wywiadów, pootwierać dziesiątki segregatorów pogrupować wywiady, wyniki badań. To jest fizycznie niemożliwe, nikt na to nie ma czasu. Dlatego działa się z rutyny.

Epidemiolog o konieczności informatyzacji sanepidu

– Gdyby te dane były dostępne w elektronicznej chmurze – ciągnie dr Halik – algorytmy pomagałyby wskazywać ogniska choroby, drogi szerzenia zakażeń itd. To byłby ogromny postęp.

Cyfryzacja działań sanepidu byłaby kolejnym etapem informatyzacji ochrony zdrowia (jego najbardziej widocznymi dla pacjentów elementami są e-recepty, e-skierowania albo elektroniczna weryfikacja uprawnienia do korzystania z usług finansowanych przez NFZ). Musi być przeprowadzona w harmonii z całością systemu. Dr Halik mówi o konieczności powstania całościowej rządowej strategii. – Dane dotyczące sytuacji zdrowotnej powinny być zintegrowane z instytucjami zajmującymi się np. ubezpieczeniami społecznymi, pomocą socjalną itd. System informatyczny GIS musi być kompatybilny z systemami obiegu dokumentów elektronicznych w jednostkach leczniczych. Jeśli np. w szpitalu pojawi się ognisko jakiejś choroby, to wszelka dokumentacja w sposób zuniformizowany powinna płynąć do jednostki sanepidu. Moim zdaniem GIS musi tutaj działać w partnerstwie z Ministerstwem Cyfryzacji. To jest ogrom pracy organizacyjnej i rozwiązań prawnych.

Pozostaje jeszcze, na razie zapowiedziana hasłowo, konieczność edukacji publicznej w kwestii szczepień. Oby państwo sfinansowało środki skuteczniejsze niż plakaty i ulotki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”