Nie tak bardzo poszukiwany człowiek

Sprawa Ahmeda Zakajewa, podobnie jak czerwcowe zamieszanie z domniemanym agentem Mossadu Urim Brodskym czy kwestia lotów CIA do Polski dowodzą, że już nie możemy mawiać: nasza chata z kraja.
Czyta się kilka minut

Polska, przystępując do NATO czy UE, decydując się na udział w zagranicznych operacjach wojskowych, stała się uczestnikiem procesów i miejscem zdarzeń, o jakich dawniej czytaliśmy na światowych stronach gazet. Na razie trafiają nam się "odpryski" z międzynarodowych zawirowań, ale trzeba mieć świadomość, że to się będzie nasilać.

Ahmed Zakajew, czeczeński polityk na uchodźstwie, był szczęśliwie przypadkiem prostym. Mogliśmy się odwołać do postawy Brytyjczyków (dali mu azyl) i Duńczyków (zwolnili po zatrzymaniu). Rosjanie nie przedstawili przekonujących dowodów, by Czeczena aresztować. Co więcej: polityka samej Rosji i obecnych władz Czeczenii wobec Zakajewa jest niekonsekwentna. To zasiada się z nim do rokowań, obiecuje posady i amnestię, to ogłasza terrorystą. Trudno więc, by Moskwa miała prawo do ostrzejszej reakcji poza pomrukiem niezadowolenia z decyzji polskiego sądu.

Konflikt na Kaukazie nie jest jednak sprawą jednoznaczną. Polska będzie musiała wybierać, czy uważać Rosję za ciemiężyciela narodów, czy partnera w wojnie z terroryzmem (inna sprawa, jak ta wojna jest prowadzona i czy wszystkie chwyty są w niej dozwolone - ale to dotyczy też naszych sojuszników). To nie jest abstrakcyjny dylemat, biorąc pod uwagę liczbę czeczeńskich uchodźców w Polsce, których przeszłości nie znamy. Przed laty w ich zrywie przeciw imperium, niedawno uciskającym i nas, widzieliśmy walkę dumnego narodu. Jego cząstką jest Ahmed Zakajew.

Dziś trochę inne siły są tam obecne - m.in. radykalny islam sponsorowany przez arabskie organizacje. Nie wiemy, czy i ile Zakajew, choć należy do umiarkowanych, ma z tym światem wspólnego. Pewne jest tylko, że wydanie go Rosjanom tej wiedzy by nam nie dało.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2010