Nie sądźcie!

„Nie sądźcie, abyś­cie nie byli sądzeni! Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” – to pouczenie Jezusowe (zob. Mt 7, 1-2) przypomniała nam niedawno Liturgia.
Czyta się kilka minut

Stało się to akurat w dniu, w którym Kościół na całym świecie wspomina św. Tomasza More’a, i to wspomnienie wywołało z mojej pamięci szczególny komentarz do słów Pana. Jezusowe „nie sądźcie!” Tomasz wypełnił w sposób radykalny i, co więcej, pozytywny. Nie tylko jako rezygnację z (najczęściej zbyt łatwego) oceniania i etykietowania innych, ale jako afirmację wolności sumienia drugiego człowieka.

A oto, jak mi się wydaje, najmocniejszy przykład owego radykalizmu: siedząc w Tower (przez 16 miesięcy) i oczekując na wyrok (a następnie egzekucję), Tomasz napisał dwa listy do spowiednika i kapelana króla Henryka VIII, ks. Mikołaja Wilsona. Ksiądz Wilson, podobnie jak Tomasz, odmówił złożenia przysięgi uznającej króla głową Kościoła w Anglii (z listów wynika zresztą, że wielokrotnie, jeszcze na wolności, o tej kwestii dyskutowali) i – konsekwentnie, tak samo jak Tomasz – również został uwięziony w Tower. W więzieniu wszakże – w przeciwieństwie do Morusa – załamał się i postanowił złożyć żądaną przysięgę.

Tomasz napisał do niego: „Dochodzi do mnie różnymi drogami, że obiecałeś złożyć przysięgę, błagam zatem naszego Pana, by ci w tym poszczęścił. Nigdy w swoim życiu nie radziłem żadnemu człowiekowi czegoś przeciwnego, ani nigdy nie używałem żadnych sposobów, żeby obudzić w sumieniu innych ludzi skrupuły dotyczące tej sprawy. Domyślam się, że byłbyś zadowolony wiedząc, co ja zamierzam uczynić, ale wiesz dobrze, co ci powiedziałem, kiedy byliśmy obaj na wolności, że nie będę dowiadywał się o twoją opinię ani o opinię żadnego innego człowieka: ani też ty, ani nikt inny nie będzie znał mojej… ale pozostawiając każdego innego człowieka jego własnemu sumieniu, sam chcę z łaską Bożą iść za swoim” – to z pierwszego listu. I jeszcze fragment drugiego: „Nie jestem tak zuchwały czy zarozumiały, by ganić lub potępiać sumienie innych ludzi, ich szczerość albo wiedzę: nie mieszam się do niczyich spraw z wyjątkiem własnych, nie będę wdzierał się do sumienia żadnego innego człowieka oprócz własnego. A w nim (błagam Boga o litość) dość jest spraw mego własnego życia, by o nich myśleć (…). Błagam Go [Boga] serdecznie, żeby dał twojemu sercu spokój i uciszenie zgodnie ze swą wolą i ku wiecznemu szczęściu twojej duszy; ufam, zaprawdę, że to wkrótce uczyni”.

Taki właśnie radykalizm „nie sądźcie!” nieomylną decyzją Piusa XI Kościół kanonizował w roku 1935. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2020