Nie oddam marzeń kibolom

Mariusz Walter, właściciel Legii, tylko dla Tygodnika Powszechnego o przyszłości klubu, walce z kibolami, błędach transferowych i spełnieniu marzenia.
Czyta się kilka minut

Cierpliwość ITI się wyczerpała - wynika z obszernego wywiadu Mariusza Waltera dla "Tygodnika Powszechnego", w którym mowa m.in. o wojnie z kibolami, polityce transferowej Legii i przyszłości Macieja Skorży w roli trenera. W rozmowie z Michałem Okońskim współwłaściciel koncernu ITI i przewodniczący rady nadzorczej Legii mówi m.in.:

O POLITYKACH:

Widzę, że nadeszła kolejna fala zainteresowania problemem kibolstwa. Kiedy władze światowej piłki wyraziły obawę, jak przebiegną przyszłoroczne mistrzostwa Europy, rząd zadeklarował ofensywę ustawodawczą, a CBŚ zatrzymało członków zorganizowanej grupy przestępczej rekrutującej także, jak się dowiedzieliśmy, wśród kiboli Legii. Na co dzień jednak kluby zostają z problemem same. Politycy, którzy teraz tak dramatycznie mówią o zagrożeniu stadionowym chuligaństwem, 10 miesięcy temu wysłali do nas list otwarty z silną sugestią podarowania kibolom wszystkich kar i przewin. Pamiętam poczucie, że zarząd Legii właściwie nie ma w tej sprawie żadnego pola manewru, bo list najpierw opublikowano w internecie, a potem dopiero przesłano do klubu - i działo się to tuż przed wyborami samorządowymi.

O KIBOLACH:

Ciągle wierzę, że rzeczy prawnie niedozwolone znajdą swój koniec. Podobnie jak udział w chamskich przyśpiewkach i okrzykach czy posłuch dla zapiewajły wulgarnych tekstów. To musi zniknąć, z tym właściciele nie pogodzą się nigdy.

O WYKURZANIU ITI Z LEGII:

Daliśmy i dajemy wiele dowodów, że to nie jest możliwe. Jeśli istnieje jakaś wojna psychologiczna "kto kogo", to mogę mówić i za właścicieli, i za zarząd: my nie chcemy nikogo wykurzyć, my chcemy przyciągnąć. I nie chodzi tylko o prostą zasadę, że bilety to część naszych przychodów, ale że odżyło coś, czego przez trzy lata szalenie brakowało.

O PIŁKARZACH:

Uważam, że ktoś, kto nie wie, co to jest Powiśle, co to jest Bemowo i Praga, nie będzie też wiedział, jaką wartość dla setek tysięcy warszawiaków ma jego praca, a w ślad za tym pozycja Legii w lidze (a liczy się tylko zwycięstwo). Coś takiego trudno zrozumieć Brazylijczykowi, dla którego nieudany rok w Polsce to po prostu przykry epizod, do poprawienia gdzie indziej. (…) Problem w tym, że pracodawca nie jest chroniony: nie może zwolnić pracownika-piłkarza, jeśli ten gorzej wykonuje swoją pracę. A konkurencja - w kraju i za granicą - winduje wynagrodzenia.

O TRENERZE SKORŻY:

Kiedy patrzę z perspektywy na odejście pana Urbana, właśnie po długiej serii porażek, mam poczucie, że w analogicznej sytuacji z panem Skorżą jesteśmy ciut mądrzejsi. Ale zawsze jest gdzieś granica. Jeśli w telewizji próby wprowadzenia jakiegoś programu nie odpowiadają widzowi, trudno prace nad nim kontynuować w nieskończoność.

O NAPIĘCIACH NA LINII TRENER-DYREKTOR SPORTOWY:

Nie widzę konieczności zajmowania się tym, aby stosunki między trenerem a człowiekiem odpowiedzialnym za transfery były jak najlepsze. To ich sprawa i ich obowiązek. Gdybym miał pracować tylko z tymi, których lubię, pewnie mielibyśmy jeden słabiutki kanalik.

O TRANSFERACH:

Ten rok jest obarczony tak wieloma błędami w kwestii transferów, że wyczerpał naszą tolerancję wobec nietrafnych decyzji. (…) Cierpliwie czekamy na całkowity rozruch biznesowych możliwości nowego stadionu. W końcu maja uruchomimy ostatnie ogniwo: trybunę zachodnią. Nie mogą się nam już więcej zdarzać kosztowne błędy transferowe, ale oprócz cierpliwości i zgody na rozsądne ryzyko sportowe jesteśmy odpowiedzialni wobec ITI, która od sześciu lat dofinansowuje Legię. Te pieniądze muszą wrócić do pożyczkodawcy.

Przeczytaj całą rozmowę z Mariuszem Walterem >>

CZYTAJ TAKŻE:

Zamknąć stadiony! - postuluje Michał Olszewski >>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2011