Reklama

Nie jestem kamikadze

Nie jestem kamikadze

04.05.2020
Czyta się kilka minut
Kard. Konrad Krajewski: Robimy to, co mówi Ewangelia. Pomagamy nawet przestępcom: na święta wysłaliśmy do więzienia Rebibbia 3 tys. ciast wielkanocnych. A przecież to mordercy, prostytutki i gwałciciele. Gdy nie wiemy, co robić, pytamy, co zrobiłby Jezus. Odpowiedź przychodzi natychmiast.
Kard. Konrad Krajewski, jałmużnik papieski, podczas rozładunku żywności dla biednych, Rzym, 7 kwietnia 2020 r. / MEGA / The Mega Agency / Forum
E

Edward Augustyn: W czasach pandemii przybyło papieskiemu jałmużnikowi pracy? 

Kard. Konrad Krajewski: Przede wszystkim przybyło osób potrzebujących. Do tych, którym zawsze pomagaliśmy – bezdomnych i imigrantów – dołączają ci, którzy stracili pracę. A że często była to praca na czarno albo na tzw. umowach śmieciowych, tym ludziom nie przysługuje bonus państwowy. Zwykle pukają do drzwi parafii, ale tam też skończyły się pieniądze. Od dwóch miesięcy we Włoszech nie odprawia się mszy, nawet z okazji pogrzebu. Proboszczowie piszą więc do biura papieskiego jałmużnika. 

Tak jak proboszcz z Torvaianica pod Rzymem, do którego zgłosiła się grupa transseksualnych prostytutek? Nie odmówił im Ksiądz Kardynał pomocy.

Nie ma w tym żadnej sensacji. To normalna rzecz. Robimy to, co mówi Ewangelia. Pomagamy nawet przestępcom: na święta wysłaliśmy do więzienia Rebibbia 3 tys. ciast wielkanocnych. A przecież to mordercy, prostytutki i gwałciciele. Gdy nie wiemy, co robić, pytamy, co zrobiłby Jezus. Odpowiedź przychodzi natychmiast. I nie ma znaczenia, czy to osoba transseksualna czy inna, chrześcijanin czy muzułmanin.


CZYTAJ TAKŻE: Kościół wobec epidemii >>>


Sporządziłem sobie listę działań Księdza Kardynała z ostatnich tygodni: zakup respiratorów dla szpitali we Włoszech, Hiszpanii, Rumunii, Syrii, w Strefie Gazy i na Madagaskarze. Zawiezienie żywności do zakonnic w kwarantannie – w Rzymie i poza stolicą. Pomoc dla domów opieki – żywność, maseczki, fartuchy, środki dezynfekcyjne. Jedzenie i środki higieny dla różnych grup zmarginalizowanych. 100 tys. euro dla włoskiego Caritasu. 20 tys. euro dla społeczności włosko-afrykańskiej w Castel Volturno. A to przecież nie wszystko. Ile pieniędzy wydaje papieski jałmużnik?

Nie wiem. Nie mam statystyk z ostatnich dwóch miesięcy. W ub. roku wydaliśmy 4,5 mln euro. W tym roku na pewno tę kwotę podwoimy. A pewnie wydamy jeszcze więcej, bo respiratory są drogie. Ale jak je kupujemy, to najczęściej dostajemy więcej, niż zamawiamy. Płacimy za 10, dostajemy 13, bo firmy chcą zrobić taki dar od siebie. Papież ciągle nam powtarza, że konto ma być puste, magazyny też.

Apelował Ksiądz do kardynałów, biskupów i prałatów Domu Papieskiego, by przekazali jedną pensję na ubogich. Słyszałem, że odzew był słaby. 

Nieprawda. Dziennikarze chcieliby, żeby efekty było widać już następnego dnia. A przecież były święta, banki nie działały. Pieniądze zaczęły wpływać później. 

Wszyscy wpłacili? 

Powiem tak: na pewno wpłaty przekroczyły sumę pensji tych 250 osób, do których apelowałem. Niektórzy wpłacili nawet podwójne wynagrodzenie. Kanonicy z Bazyliki św. Piotra dali 60 tys. euro, dołączyli też niektórzy nuncjusze, choć ich nie było na liście.

A co z apelem do księży, by wyszli na ulice do biednych. Był odzew?

Tak. I również duży. Na początku epidemii było źle. Proszę pamiętać, że tu był naprawdę wielki strach przed koronawirusem, wręcz terror. We Włoszech zmarło 28 tys. osób. Dlatego przez pierwsze dwa tygodnie wszystko było pozamykane. Nasi bezdomni autentycznie głodowali. Pomyślałem wtedy, że skoro księża nie odprawiają mszy, to niech umywają nogi ubogim, jak w Ewangelii św. Jana. I tak, powoli, parafie i klasztory zaczęły się otwierać. Przy kościołach powstały centra dla biednych, otwarto plebanie, udostępniono prysznice. Dziś w samym Rzymie mamy 130 takich punktów. Niektóre wydają po 500 obiadów, więc nikt nie głoduje.

Ksiądz też jeździ codziennie do szpitali, domów opieki, ludzi w kwarantannie. Nie boi się Ksiądz, że się zarazi? 

Moje życie zależy od Pana Boga, nie od wirusa.

Ale może Ksiądz zarazić innych.

Przestrzegam wszystkich zasad. Zakładam maskę, rękawiczki, zachowuję odległość. Nikogo nie chcę narażać. Sam też nie jestem kamikadze. Nie szukam śmierci. Jeśli będziemy przestrzegać zasad, o których mówią służby sanitarne, unikniemy zakażenia.  

Miał Ksiądz robione testy? 

Tak. Poprosili mnie o to moi pracownicy. W biurze pracuje 30 osób. Nie wychodzą na ulice z pomocą, nie jeżdżą do szpitali, gdzie są zarażeni. Ja to robię. Oni mają w domach dzieci, starszych rodziców, dziadków. Testy zrobiłem ze względu na nich. Miłość bliźniego polega i na tym, żeby go nie narażać. 

2 maja 2020 r.


CZYTAJ WIĘCEJ: AKTUALIZOWANY SERWIS SPECJALNY O KORONAWIRUSIE I COVID-19 >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Nie ma w tym żadnej sensacji. To normalna rzecz. Robimy to, co mówi Ewangelia". Po pierwsze, kardynał kłamie - moim zdaniem. Mamy do czynienia z dużą sensacją, jest to rzecz która wykracza poza dotychczasowe, praktykowane normy. Kardynał tak udaje, bo chce wykazać, że w świetle Ewangelii takie uczynki to powinność, którą się ignorowało i dopiero teraz ją odkrywamy. Zrównania tego postępku z Ewangelią nawet nie chce mi się komentować - na to jest odpowiednie przykazanie... Dedykować je można orędownikom tzw. Czystej Ewangelii

I Ja cię nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej". Robertowi Forysiakowi do sztambucha.

"Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jako ten celnik!"

sądzę, że niezbyt często Pan studiuje i rozważa Pismo Święte, a historię z cytowanego fragmentu ma Pan słabo przeanalizowaną, skoro w sposób tak przeciętny, jeśli by nie powiedzieć - popularny, ją Pan przywołuje. Jak Pan chce, możemy wątek z cudzołożnicą przeanalizować krok po kroku i zastanowić się nad analogiami naszego życia.

czy to prawdziwa osoba, czy Redakcja sobie takiego wymyśliła. Bo poglądy, no....

skromność nazywamy kłamstwem? Co zrobił Sz.P. w tej sprawie? Mam nadzieję, że równie wiele. Serdecznie pozdrawiam.

by dochodzić sensu Twoich pytań. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego.

Bo pytanie kłopotliwe.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]