Nie chcę, ale muszę

26. niedziela zwykła
Czyta się kilka minut

W przypowieści o gospodarzu, który miał dwóch synów, nie chodzi o posłuszeństwo, które winne są dzieci rodzicom, ani tym bardziej o podpieranie ich autorytetu autorytetem Boga. Nie chodzi też o zwykłą grzeczność, ale o sprawę wagi zasadniczej - o życie i śmierć. Praca w winnicy nie jest takim sobie zajęciem jak wiele innych, gdyż od niej zależy los całej rodziny. Brak plonów to wyrok jeśli nie śmierci, to nędznej wegetacji. Dlatego tak ważna jest decyzja synów gospodarza co do podjęcia lub niepodjęcia pracy w owej winnicy. Można więc ową winnicę rozmieć szerzej, jako tę cząstkę ziemi, którą zamieszkujemy, a obecnie jeszcze szerzej, jako kosmos. Mówiąc najprościej, chodzi o tę tutaj rzeczywistość, w której żyjemy.

Mając to na uwadze, trudno się dziwić jednemu z synów, że na prośbę ojca odpowiada - nie! Z własnego doświadczenia wiemy, że zadania, jakie stawia przed nami życie, bywają ponad nasze siły. Przerażają nas tak, że aby przed nimi uciec, gotowi jesteśmy skryć się nawet w mysiej jamce. Reakcja drugiego syna na ojcowską propozycję też nie jest nam obca. Tak, chętnie, już biegnę, natychmiast się za to zabiorę - i na tym koniec. Słomiany zapał? Owszem, ale nie tylko. Częściej jest to skutek przecenienia własnych możliwości. Niestety, bywa jeszcze inaczej, to znaczy gorzej, znacznie gorzej, kiedy już nie o taką czy inną słabość chodzi, ale o świadome korzystanie z kłamstwa.

Niektórym sobie współczesnym - a więc i nam dzisiaj, bo dla Jezusa wszyscy jesteśmy współcześni - Jezus stawia zarzut nieliczenia się z rzeczywistością. Człowiek własne przekonania, w tym przypadku religijne, wyżej stawia od tego, co wprost narzucają mu wydarzenia, teraźniejszość. Jezus mówi: "Zaprawdę powiadam wam: celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć".

Pouczając innych, stawiając propozycję, Jezus jednak traktuje innych tak samo jak siebie. Pamiętamy ostatni wieczór w Ogrodzie Oliwnym. Jezus świadom, że praca w winnicy Ojca prowadzi Go prosto na szubienicę, świadom tego, co Go czeka, prosi Ojca, by Ten zmienił ów bieg rzeczy. Chwila słabości? Nie - nieludzkiej, nadludzkiej odwagi. Wycofanie się oznaczałoby sprzeniewierzenie się zarówno Ojcu, jak i ludziom. A przecież praca Jezusa polegała, i nadal polega, na przekonywaniu, że Bóg jest miłością.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2011