Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

NASA: nowe tropy marsjańskiego życia?

Czerwona Planeta stała się właśnie o wiele ciekawszym miejscem. I, potencjalnie, o wiele bardziej żywym. NASA ogłosiła odkrycie ogromnych złóż cząsteczek organicznych. Których - jak do niedawna...

Reklama

NASA: nowe tropy marsjańskiego życia?

NASA: nowe tropy marsjańskiego życia?

07.06.2018
Czyta się kilka minut
Czerwona Planeta stała się właśnie o wiele ciekawszym miejscem. I, potencjalnie, o wiele bardziej żywym. NASA ogłosiła odkrycie ogromnych złóż cząsteczek organicznych. Których - jak do niedawna sądziliśmy - nie powinno tam w ogóle być.
Marsjański łazik Curiosity wykrył związki organiczne w skałach sprzed miliardów lat / ryc. Goddard Space Flight Center / NASA
Marsjański łazik Curiosity wykrył związki organiczne w skałach sprzed miliardów lat / ryc. Goddard Space Flight Center / NASA
N

Najnowsze badania, opublikowane w magazynie "Science", pokazują, że u podnóża Aeolis Mons - pięciokilometrowej góry wyrastającej z krateru Gale, w którym wylądował łazik Curiosity - znajdują się takie związki organiczne jak benzen i propan. Odkryto je w skałach, które miliardy lat temu uformowały się z osadów na dnie jeziora wypełniającego krater.

W tym samym miejscu naukowcy zarejestrowali zwiększone stężenie metanu w atmosferze. W sumie cząsteczek organicznych jest tutaj o sto razy więcej, niż w jakimkolwiek innym przebadanym punkcie Marsa.

Skąd ten metan

Oba te znaleziska są niezwykle ekscytujące, bo dotychczas myśleliśmy, że powierzchnia Marsa jest dla cząsteczek organicznych niezwykle niegościnnym miejscem. Bardzo intensywne promieniowanie ultrafioletowe przenikające cieniutką marsjańską atmosferę, jak i powszechne w marsjańskiej glebie nadchlorany, powinny szybko - w ciągu kilku, najwyżej kilkuset lat - rozłożyć związki organiczne na ich elementy składowe. Oznaczałoby to, że praktycznie nie ma szans na znalezienie na powierzchni Marsa żadnych biomarkerów - czyli cząstek świadczących, że na Czerwonej Planecie coś kiedyś żyło.

Teraz już wiadomo, że - przynajmniej teoretycznie - jest to możliwe.


Czytaj także: Oddech Czerwonej Planety


Musimy jednak pamiętać, że obecność związków organicznych nie musi wcale oznaczać obecności życia. Na przykład pełno jest ich w niektórych typach meteorytów, mimo że wiemy na pewno, iż żadnej formy życia w nich nigdy nie było.

W przypadku metanu promieniowanie ultrafioletowe niszczy jego cząsteczki po najwyżej kilkuset latach. Ich obecność na Marsie oznacza więc, że wskutek jakiegoś procesu produkowane są na bieżąco. Naukowcy odkryli, że metan nie tylko ma się w marsjańskiej atmosferze dobrze - to, że tam jest, wiedzieliśmy już od 2003 roku - ale że jego stężenie waha się w zależności od pory roku.

W marsjańskie lato jest go aż trzykrotnie więcej niż zimą!

Sezonowe wahania poziomu metanu w marsjańskim kraterze Gale zarejestrowane przez łazik Curiosity / NASA / JPL-Caltech
Sezonowe wahania poziomu metanu w marsjańskim kraterze Gale zarejestrowane przez łazik Curiosity. Na osi pionowej - stężenie w cząsteczkach na milion, na osi pionowej: wiosna, lato, jesień i zima. Kolory kropek oznaczają kolejne lata / NASA / JPL-Caltech

Dwa wytłumaczenia, które się wysuwa, są obiecujące dla poszukiwań marsjańskiego życia: albo latem aktywują się żyjące pod ziemią mikroorganizmy, których dziś nie jesteśmy w stanie bezpośrednio wykryć, i produkują metan, albo w ciepłe, letnie, marsjańskie dni topnieje skryty pod ziemią lód, uwalniając bąbelki metanu związane tam od milionów lat. Ale ten metan musiał się skądś wziąć: czy mogły go wyprodukować starożytne mikroby?

Na Ziemi ponad 90 procent obecnego w atmosferze metanu (który stanowi ok. 0,044% jej składu) jest produktem metabolizmu żywych istot. W kopalniach złota południowoafrykańskiego masywu Witwatersrand bakterie odnajdywano nawet trzy kilometry pod powierzchnią. Podobne organizmy mogłyby potencjalnie ukrywać się pod wieczną zmarzliną Marsa. Ale biologiczne pochodzenie metanu wcale nie musi oznaczać, że na Marsie jeszcze coś żyje: gaz ten może być ostatnią pamiątką po dawno wymarłych mikrobach, uwalnianą stopniowo z lodowców ukrytych pod powierzchnią planety.

Metan może również powstawać w procesach niezwiązanych z życiem. Jest on produktem ubocznym procesów wulkanicznych, choć ostatni wulkan na Marsie wygasł prawdopodobnie około 50 milionów lat temu. Może także powstawać na skutek reakcji oliwinu - minerału bardzo powszechnie występującego na Ziemi i na Marsie - z ciekłą wodą w obecności dwutlenku węgla i katalizatorów.

Wiele mówiące izotopy

Fantastycznym zbiegiem okoliczności lada dzień możemy poznać odpowiedź na tę zagadkę. Dosłownie kilka tygodni temu pracę na orbicie Czerwonej Planety zaczął europejski Trace Gas Orbiter, który ma szukać źródeł tamtejszego metanu. Sonda zbada, jakie jeszcze gazy mu towarzyszą. Jeśli pojawia się on w towarzystwie innych złożonych węglowodorów, takich jak etan czy propan, będzie to mocna wskazówka, że ma on pochodzenie biologiczne.


Czytaj także: Obce globy


Dodatkowo instrument NOMAD na pokładzie sondy zmierzy, jakie izotopy węgla i wodoru składają się na marsjański metan. Życie na Ziemi częściej korzysta z lżejszych izotopów, takich jak węgiel 12C, które łatwiej łączą się z innymi atomami. Jeśli związki organiczne na Marsie również będą wykazywały przewagę lekkich izotopów, będzie to także świadczyć, że marsjański metan może mieć pochodzenie biologiczne.  

Z drugiej strony, jeśli metanowi będą towarzyszyły gazy takie, jak dwutlenek siarki, które na Ziemi są zwykle produktem aktywności wulkanicznej, można będzie podejrzewać, że powstał on za sprawą geologii, a nie biologii.

Doskonały punkt

Po raz pierwszy metan wykryto w atmosferze Marsa już w 2003 roku. Jego wysokie stężenia zaobserwowano w trzech regionach planety: Terra Sabae, Nili Fossae i Syrtis Major. We wszystkich trzech w przeszłości występowała ciekła woda. Za dwa lata na powierzchni Czerwonej Planety wyląduje pierwszy europejski lądownik: drugi - po Trace Gas Orbiter - element projektu ExoMars. Ma on się wwiercić o wiele głębiej pod marsjańską powierzchnię. Tam, gdzie na pewno nie dociera sterylizujące promieniowanie UV.


Czytaj także: Woda dla marsjańskiej misji


Będzie też pierwszym etapem najtrudniejszej operacji w historii bezzałogowych badań kosmosu: przygotuje trzydzieści próbek, które w kolejnych latach mogą zostać przywiezione na Ziemię. Operacja będzie wymagała zaangażowania co najmniej trzech bezzałogowych pojazdów: łazika, lądownika z małą rakietą, która wyniesie próbki na orbitę, i sondy, która wróci z nimi na Ziemię. Ale to nasza najlepsza szansa na to, żeby na własne oczy, pod mikroskopem, zobaczyć, co kryje marsjański grunt. I czy mamy tam - mikroskopijnych - krewniaków.

Jennifer Eigenbrode, biochemik z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda NASA, która kierowała opublikowanymi w Science badaniami, podsumowuje: “Jesteśmy w doskonałym punkcie do poszukiwania śladów marsjańskiego życia”.

Panorama marsjańskiego krateru Gale, gdzie łazik Curiosity wykrył związki organiczne w skałach sprzed miliardów lat / fot. Curiosity / NASA
Panorama marsjańskiego krateru Gale, gdzie łazik Curiosity wykrył związki organiczne w skałach sprzed miliardów lat / fot. Curiosity / NASA

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz naukowy, reporter Polsat News, gdzie prowadzi autorski program popularnonaukowy „Horyzont zdarzeń”. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Pasjonat wszystkiego, co lata...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Teolodzy już powinni zacząć pracować nad nowymi rozdziałami swych baśni, tym razem o aktywności PB na Marsie i w okolicach.

sedno… acz spokojnie, 2 część Biblii zapewne jest już redagowana na (i tę) okoliczność. Nie teiści zwyczajnie nie rozumieją przesłania części pierwszej, Ziemskiej ;)

teologia i nauka zdradzają iście bliźniacze podobieństwo. Tylko w tym przypadku nauka nie poszukuje wyjaśnień nowych odkryć, nie pasujących do starych teorii, czy też niepokojących konsekwencji samych teorii - tak jak paradoksy klasycznej elektrodynamiki i termodynamiki "wymusiły" narodziny teorii względności i teorii kwantowej - lecz tylko i wyłącznie podąża za przemożnym, acz irracjonalnym pragnieniem, żeby "tam" było raczej "coś" niż nic. Stąd entuzjazm dla rzekomych odkryć (kanały Schiaparellego, ślady bakterii w jakimś meteorycie itp.), wyciąganie daleko idących wniosków z bardzo skromnych przesłanek (ileż to już "nowych Ziemi" wypatrzono w dalekich układach? w jednym nawet siedem naraz!) oraz argumenty logiczne, jako żywo przypominające słynne dowody św. Tomasza. A czy projekt SETI w samym swoim założeniu nie przypomina praktyk buddyjskiego i chrześcijańskiego monastycyzmu, dzięki którym lata cierpliwego wsłuchiwania się w milczącą pustkę mają zostać nagrodzone nagłym oświeceniem? Czy wędrowcy Kosmosu z literatury s-f nie przypominają Odyseusza przemierzającego zaświaty i tajemnicze a odległe wyspy, zaludnione boginkami i potworami? Czy wreszcie schodząc na poziom religijności ludowej nie znajdziemy podobieństwa pomiędzy objawieniami prywatnymi a rewelacjami o UFO? Wczorajsza wiadomość z "Science" o "organicznym" znalezisku na Marsie praktycznie już wylądowała w lamusie naukowych faktów, które niestety znaczą mniej niżby się chciało, a konkurencyjny i równie naukowy oraz prestiżowy portal "Nature" nawet o niej nie wspomniał. Zamieścił za to rozmowę z lingwistką Sheri Wells-Jensen, specjalistką od komunikacji z istotami pozaziemskimi. Tak jak w przypadku perspektyw życia pozagrobowego, mamy pewne wyobrażenia i nadzieje na temat czegoś, czego długo, a być może nigdy nie poznamy. Dlatego chyba się domyślam, co zrobiłby kościół wobec na bank potwierdzonego odkrycia obcej cywilizacji. Po prostu papież przyjąłby kosmitów w Watykanie, a na pożegnanie sprezentował Księgę w tłumaczeniu na ich język ;)

jakby na miarę, pod Franciszka skrojona?... ale cóż, Franciszek [nie dość, że stareńki i na pewno nie doczeka] nawet do LGBT nie może swych biskupów przekonać, w najprostszych doktrynalnych sprawach sobie z klerem nie radzi a co dopiero z kosmitami - o wiele bardziej prawdopodobne jest, iżby ich Najpobożniejsi z Pobożnych z pomocą Prawdziwych Obrońców Prawdziwej Wiary - najzwyczajniej z a d z i o b a l i, niedobitki przebrali w mundurki i posłali do szkółki niedzielnej na rekolekcje i reedukację - ten schemat kościół ma opanowany
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]