Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Największy wróg Donalda Trumpa

Największy wróg Donalda Trumpa

22.05.2017
Czyta się kilka minut
Od zaprzysiężenia Donalda ­Trumpa na 45. prezydenta USA nie minęło jeszcze pół roku. To za krótko, aby wyciągać fundamentalne wnioski. Ale wystarczająco długo dla oceny trendu.
Kongresmeni Adam Schiff (członek komisji ds. służb specjalnych Kongresu USA) i Joe Crowley przed zdjęciem ze spotkania prezydenta Donalda Trumpa i ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa. Kapitol, Waszyngton, 17 maja 2017 r. / Fot. Alex Brandon / AP / EAST NEWS
G
Głównym spostrzeżeniem jest to, że mimo upływu czasu nie mija zdziwienie stylem sprawowania władzy przez prezydenta. Mówiąc wprost: największym wrogiem prezydenta Trumpa wydaje się być sam Trump. Jego komunikacja ze światem zewnętrznym nadal zdradza przewagę emocji nad chłodną analizą, choć kampania wyborcza dawno się skończyła. Problemem jest nie tyle pomijanie dziennikarzy (których Trump nie poważa) czy używanie prywatnego konta w mediach społecznościowych, co brak spójnej polityki informacyjnej. To zaś wynika z braku spójności myślenia i działania Trumpa w ogóle. Ostatnim tego przykładem były motywy odwołania szefa FBI Jamesa Comeya i ujawnienie rosyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych Siergiejowi Ławrowowi tajnych informacji wywiadowczych. W obu wypadkach sposób i styl tłumaczenia się Donalda Trumpa – przez niewybredny atak na wszystko i na wszystkich, którzy kwestionują jego decyzje – tylko pogłębia wrażenie jego politycznej niedojrzałości.

Po drugie Trump nadal nie potrafi określić swojego stosunku do instytucji państwa. Kluczowy, a zarazem miarodajny jest tu stosunek do wspólnoty wywiadowczej, którą Trump traktuje raz jak wroga – gdy jest ona źródłem informacji o powiązaniach jego otoczenia z Rosją – raz jak partnera, gdy dostarcza mu informacje, którymi dzieli się z wysłannikiem Kremla. W wysoce zinstytucjonalizowanym i zarazem upolitycznionym systemie zarządzania państwem takie niezdecydowanie zdradza słabość. Jeśli więc Trump nie będzie potrafił uwiarygodnić się jako „szef wszystkich szefów”, to zostaną mu prywatne tweety w kontrze do ustaleń komisji kongresowych, badających jego powiązania z Rosją. Wówczas słowo impeachment zacznie robić karierę równie zawrotną co dokonania biznesowe Trumpa. Establishment amerykański jest bowiem w stanie znieść wiele, ale nie prezydenta, który nie wie, czego chce, lub nie potrafi tego zrealizować, chowając się za publicznym oskarżaniem wszystkich o knowania i spiski.

Splot opisanych zachowań przekłada się na zdolność Ameryki do prowadzenia spójnej i długofalowej polityki. Nie chodzi nawet o strategię, która jest zawsze wynikiem pierwszych porażek i sukcesów (i pojawia się zwykle po około roku ścierania się różnych opinii), lecz o sprawność administracji. Niechęć do biurokratów i brak zaufania do instytucji skutkuje bardzo powolnym tempem obsadzania stanowisk. Mikrozarządzanie powoduje, że nawet niskie w hierarchii stanowiska są przedmiotem zainteresowania Białego Domu, co paraliżuje pracę całej administracji. O ile Pentagon wyróżnia się na tym tle pozytywnie (choć dopiero przyszłe decyzje budżetowe pokażą, czy i na ile czeka nas kontynuacja zaangażowania armii USA w  naszym regionie), to już Departament Stanu jest w proszku, o czym otwarcie mówią dyplomaci wielu państw, bezskutecznie próbujący wpiąć się w myślenie i działanie nowej ekipy waszyngtońskiej.

Historia zna wiele przypadków liderów, których osobowości odcisnęły się w zły czy dobry sposób na politykach państw i narodów. Aby zrozumieć politykę amerykańską, trzeba zawsze zrozumieć jej głównego sternika. Jak na razie zrozumienie Donalda Trumpa wydaje się jednak zadaniem przekraczającym zwykłą analizę polityczną. Pozostaje on zagadką. Ale taką, która bardziej irytuje niż ciekawi.            ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

>>"NYT": To największa klęska wywiadu USA w ostatnich dekadach<<... A nie, przepraszam, to o likwidacji 20 amerykańskich szpiegów w Chinach w latach 2010-2012. To może dzisiaj: >> Ziemia otworzyła się przed rezydencją Donalda Trumpa. "To wejście do piekła"<< Dobre, co nie?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]