Nadzieja niniwian

Ulitował się Bóg nad niedolą mieszkańców Niniwy, mówi Pismo. Nad niedolą? Czyżby? Przecież niniwianie nagrzeszyli co niemiara, a właściwą reakcją na grzech powinien być gniew, potępienie i oczywiście kara, czyli pokuta. Nad czym więc Bóg się lituje?
Czyta się kilka minut

Na pewno nie nad grzechem. Autor Księgi proroka Jonasza mówi, że Bóg ulitował się nad niedolą niniwian. Jeśli tak, to wynika z tego, że pomiędzy grzechem i niedolą zachodzi jakiś związek.

Jak pogodzić sprawiedliwość z miłosierdziem w odniesieniu do Boga, który przecież, jeśli chce być wieczny, nie może być zmienny, bo zmiennością cechuje się to wszystko, co czasowe, nietrwałe? Dzisiaj takimi dylematami głowy sobie już nie zaprzątamy, a przynajmniej mniej nas to obchodzi niż chrześcijan żyjących w złotym okresie rozwoju scholastycznej teologii, czyli w XIII i XIV stuleciu.

Zmagali się z tą kwestią zawodowi, akademiccy teologowie, ale nie tylko. Na przykład Juliana z Norwich zawodowym teologiem nie była, ale amatorem wyśmienitym. Nie była też zakonnicą, choć pustelnicą, i to w środku miasta. Potwierdza to opinia wystawiona jej twórczości przez Tomasza Mertona, który postawił ją na równi z Katarzyną ze Sieny i Brygidą Szwedzką. Tyle tylko że Juliana, jak pozostałe kobiety, uprawiała teologię mistyczną, o której cokolwiek by się nie powiedziało, jedno zawsze będzie prawdą – jest bliższa życiu od każdej innej.

Juliana mówi tak: „Wówczas ujrzałam, jak Chrystus odczuwa współczucie dla nas z powodu grzechów. I tak jak przedtem wypełniło mnie cierpienie i współczucie z powodu Męki Chrystusa, tak teraz wypełniło mnie po części współczucie dla moich sióstr i braci chrześcijan, gdyż tymi mocno ukochanymi ludźmi, którzy będą zbawieni, a mianowicie sługami Boga, Świętym Kościołem wstrząsną w tym świecie smutki, udręki i utrapienia, tak jak ludzie trzepią sukno na wietrze. A na to Bóg odpowiedział w ten sposób: »Uczynię z tego wielkie rzeczy w niebie, coś, co posiada wartość przez całe wieki, i coś, co bez końca pełne jest radości«”. Trochę przydługi ten cytat, ale na zimowe wieczory w sam raz. Zwłaszcza gdy zasnąć trudno i zaczynają do nas z przeszłości wracać ludzie i sprawy, o których wolelibyśmy nie pamiętać. Ogarnia nas wstyd, a i strach – bo jeśli Bóg istnieje...

A jeśli Bóg istnieje, to dobrze, nie wszystko stracone, i na wstydzie i lęku, a tym bardziej na zapominaniu nie musimy poprzestawać. Bóg, według Juliany, nie reaguje na grzech gniewem, ale współczuciem, a to znaczy, że nie obmyśla kary, czy nawet zemsty, a przeciwnie, spieszy na ratunek. Dalej Juliana twierdzi, że grzech jest złudzeniem, właściwie nie istnieje, a więc jest mamidłem, które niestety trudno odróżnić od realnej rzeczywistości.

Dlatego Bóg tak nas skonstruował, iż grzech złączył z cierpieniem. Wniosek z tego można wysnuć taki – gdy zaczyna w naszym sumieniu coś szwankować, a nawet wyć, to znak, że i nas dotknęło nieszczęście niniwian. A to znaczy, że ratunek jest blisko, na wyciągnięcie ręki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2012