Reklama

Na całej połaci

Na całej połaci

25.01.2021
Czyta się kilka minut
C

Chytra Baba z Radomia, czy ktoś ją jeszcze pamięta? Sięgająca kiedyś gospodarnie poprzez wigilijny stół, by przejąć pozbawiony wyraźnego właściciela napój słodzony, dziś jest już chyba całkowitym pramemem; masową wyobraźnią zawładnęła w ostatnim tygodniu Harda Baba z Hipotermią. Wspinająca się podczas uderzenia zimy na Babią Górę w staniku i szortach śmiałkini (takie określenie musimy w pośpiechu dla niej doprokurować, ponieważ polszczyzna nie przewiduje możliwości wystąpienia w przyrodzie „bardzo odważnego człowieka” płci żeńskiej) naprawdę rozbiła bank zadziwienia. Ale pośród wszystkich utyskiwań i jadowitych krytyk tego nie do końca rozsądnego przedsięwzięcia przyznajmy, że jest w jej niespełnionym wyczynie coś oszałamiającego. Jakaś radykalna niezgoda na nudę istnienia. Poza tym umemicznia też ona ostatni fenomen: modę na zimno. Ta trwa już ładnych parę lat, ale dopiero w...

4701

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Śmiałkini? Łatwiej byłoby uzasadnić "śmiałkę". Ale po co wymyślać neologizmy, skoro mamy całkiem tutaj adekwatne słowo "kretynka"?

"Śmiałkini" to moim zdaniem dobry wybór feminatywu.

@iwmich w czwartek, 28.01.2021, 21:41. Jasne, slowotwórstwo jest w większym stopniu dziedziną swobodnej twórczości niż gramatyka, a kryteria wyboru jednej z możliwych form przeważnie są natury pozajęzykowej. Przed wojną proponowano posłankę obok posełki i poślini i z oczywistych przyczyn ostała się tylko pierwsza. Reżyserkę i realizatorkę (na wzór konduktorki) przyjmujemy bez oporu, w przeciwieństwie do profesorki i ministerki - tu lansuje się formy tchnące godnością: profesora, ministra. Krawcowa to nie żona krawca, choć szewcowa to żona szewca, itd. itp. Co przeszkadza mi w śmiałkini? Rzadkość tego formantu: bogini, członkini, Łemkini, monarchini, prorokini, skoczkini - i to chyba wszystko. Dużo więcej jest -yń, w większości od rzeczowników męskich kończących się na -ca lub -rz. "Śmiałka" byłaby słowotwórczo równie dobra jak "śmiałkini", a jest prostsza i nie budzi niepożądanych skojarzeń. Ale, tak naprawdę, czy nie możemy bez niej żyć, tak jak żyjemy bez żeńskich odpowiedników głupka, dupka i durnia? Czy może tu by się jakieś feminatywy przydały? A, właśnie sobie przypomniałem: jest przecież junaczka! Wprawdzie w słowniku Doroszewskiego odnotowana tylko jako członkini organizacji młodzieżowej "Służba Polsce", ale już junak to "odważny, dziarski, pełen fantazji młody mężczyzna; chwat, zuch, śmiałek, zawadiaka". Zrecyklujmy historyczną junaczkę z SP - ekologicznie, etymologicznie i w ogóle logicznie, a nadto bez cudaczenia. PS. Felieton mi się podobał.

Tak sobie myślę, że kobieta, która zdobędzie tytuł profesora nie musi czuć się upokorzona. Rzecz całą można rozumieć jako wielki sukces polegający na odbiciu miejsca, które wcześniej było zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Mamy tu wyraźny walor edukacyjny i pozytywne przesłanie. Aby to dostrzec wystarczy jedynie nie być oszołomem na gwałt poszukującym feminatywów.

Śmiałka. Piękne.

Pyszne w czytaniu. Ja też napawałem się tą jasnością i chrzęstem pod nogami.

Wspaniały felieton! Jakie to przykre, że nie potrafimy doceniać w tej powszechnej globalizacji tego co mamy na wyciągnięcie ręki.

Wspaniały felieton. Refleksja do zatrzymania się na chwilę.

Pięknie napisane. Spieszę potwierdzić, że tęsknota za zimową zimą to takie samo silne oczekiwanie jak na krótkie piękno złotej polskiej jesieni. Corocznie bezwzględne. Ojczysty, polski krajobraz bez białości jest do dupy.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]