Na Bliskim Wschodzie bez zmian

Uprowadzenie (jak chcą Izraelczycy) bądź wzięcie do niewoli (jak uważają Palestyńczycy) dziewiętnastoletniego izraelskiego kaprala stało się początkiem ciągu zdarzeń po raz kolejny ukazującego beznadziejność konfliktu, w którym każda strona pielęgnuje swoje racje, odmawiając wyjścia naprzeciw argumentom przeciwnika. Po tym, jak w 2005 r. Izrael jednostronnie wycofał się z Gazy, budując "mur bezpieczeństwa" wzdłuż (przyszłej) granicy, i po tym, jak w styczniu wybory parlamentarne w Autonomii wygrał Hamas (argumentowano, że nałożenie odpowiedzialności politycznej zmityguje radykałów), wydawało się, że mimo stanu quasi-wojny uda się - drogą faktów dokonanych, a nie negocjacji - doprowadzić do zaistnienia obok siebie dwóch akceptujących się państw: Izraela i Palestyny. Nic z tego: Hamas nie złagodniał, nie ustały ataki, a Izrael nie zaakceptował demokratycznego, było nie było, wyboru dokonanego przez Palestyńczyków, powtarzając, że Autonomią nie włada rząd (Hamasu), ale "banda morderców".
Czyta się kilka minut

I tak jest od lat: każda strona ma swoje racje i nie chce ustąpić o krok. Ma je Izrael, gdy przypomina, że ostatni atak na posterunek, podczas którego Palestyńczycy zabili dwóch żołnierzy i porwali 19-latka, planowano od miesięcy (napastnicy przeszli pod "murem" tunelem długości 600 metrów głęboko na teren Izraela i zaskoczyli żołnierzy) i że tolerować tego nie można. Niemniej racje mają też Palestyńczycy, gdy dowodzą, że izraelska odpowiedź - operacja w Gazie, naloty na mosty i elektrownie, aresztowanie kilkudziesięciu polityków Hamasu (w tym ministrów i posłów) - jest nieadekwatna, a napad był pretekstem do uderzenia w rząd Hamasu, także przez niszczenie palestyńskiej infrastruktury.

Pozostaje wniosek banalny: niewiele zmienią działania jednostronne z jednej czy drugiej strony, jeśli Izraelczycy i Palestyńczycy nie zaczną rozmawiać i nie pójdą na ustępstwa. Ale tego nie chcą ani jedni, ani drudzy. I tak to się toczy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2006