W zero-jedynkowym świecie współczesnej polityki każdy problem staje się szybko aferą. W odniesieniu do informacji o możliwych nieprawidłowościach w wydatkowaniu pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy można w tej chwili odpowiedzialnie powiedzieć tylko tyle, że część rzeczywiście wydano w głupi sposób. E-platforma do nauki brydża sportowego w restauracji? Zakup jachtu w celu wzmocnienia odporności spółki na przyszłe szoki popytowe? Nie, tego się po prostu nie da obronić.
Co kupili przedsiębiorcy
Przypomnijmy: właściciele firm z branży hotelarskiej i gastronomicznej ze środków europejskich mieli kupować jachty, ekspresy do kawy, sauny i maszyny do lodów. Pieniądze, które w założeniu miały zwiększyć odporność polskiej gospodarki na przyszłe kryzysy, w części rozeszły się więc na błyskotki. Nadzór nad dotacjami sprawowała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, której szefową, Katarzynę Duber-Stachurską, odwołano bez podania powodów jeszcze pod koniec lipca.
W niektórych przypadkach być może doszło do wyłudzenia funduszy. Możliwe, że także we współpracy z decydującymi o przyznaniu dotacji urzędnikami. To wymaga po prostu sprawdzenia. Sęk w tym, że lektura listy beneficjentów KPO z sektora hotelowo-restauracyjnego i ich wniosków uświadamia przede wszystkim, jak krótkowzroczne i banalne są biznesplany naszych przedsiębiorców i jak krótkie nóżki ma polska polityka gospodarcza z jej nadrzędnym celem, którym od lat pozostaje wydanie jak najwięcej funduszy unijnych.
Jak mogło dojść do decyzji o przyznaniu dotacji
Nie szukając sensacyjnych wytłumaczeń, można bowiem całą tę historię rozpisać w banalnym scenariuszu. 1. Rząd Tuska doprowadza do odblokowania pieniędzy z KPO. 2. Aby sukces był pełny, rządzący nakazują podległym instytucjom wydać je jak najsprawniej, żeby na koniec roku móc pochwalić się realizacją 99,99 proc. planu i nie oberwać od opozycji zarzutem gnuśności. 3. PARP i inne agencje oddelegowane do tego zadania przyjmują więc wnioski jak leci. 4. Czy można mieć pretensje do właściciela solarium, że dywersyfikacja działalności kojarzy mu się z dobudowaniem sauny? Nie. Ale to też nie powód, by dawać mu na to publiczną dotację.
Hołownia będzie miał kłopoty
Pierwsze reakcje Donalda Tuska na wzburzenie wywołane informacjami o możliwych nieprawidłowościach każą przypuszczać, że premier swoim zwyczajem nie dopuści, by odpryski tej afery schlapały jego wizerunek. Rachunek w całości zapłacić ma ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i jej ugrupowanie, czyli Polska 2050.
Lider partii, marszałek Szymon Hołownia, będzie w niezwykle trudnej sytuacji. Do drobnych w sumie zarzutów o obsadzenie swoimi ludźmi podległego resortowi Pełczyńskiej-Nałęcz Krajowego Zasobu Nieruchomości dojdą teraz pytania o intencje, które towarzyszyły Hołowni, kiedy przed kilkoma miesiącami walczył jak lew o obniżenie składki zdrowotnej dla samozatrudnionych.
Przewodnim motywem tamtej debaty były zapewnienia lidera Polski 2050, że drobni polscy przedsiębiorcy to ludzie, którym warto dołożyć pieniędzy, bo zainwestują je umiejętnie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















