Myślenie sekciarskie

Dziś prawdziwy „okruszek” (co do rozmiarów, ale nie co do znaczenia), wzięty tym razem ze Starego Testamentu. Chodzi o zakończenie trzeciej mowy Mojżesza zapisanej w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 30, 15-20).
Czyta się kilka minut
 /
/

Mojżesz wypowiada ją na progu Kanaanu. Izrael ma właśnie wejść do Ziemi Obiecanej, po długiej wędrówce z ziemi niewoli – Egiptu. W nowej Ziemi – w Ziemi płynącej mlekiem i miodem, w Ziemi obietnic Boga – nie czeka go jednak „automatyczne” szczęście i bezwarunkowe bezpieczeństwo... Mojżesz mówi: „Kładę dziś przed Tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego (...), abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił. Ale jeśli serce swe odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz, i będziesz oddawał pokłon cudzym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie (...). Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (...), bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”.

Czy „Ziemia Święta” może okazać się dla człowieka przekleństwem? Czy w Ziemi Boga można się okazać bałwochwalcą? Mojżesz przestrzega, że można. Co więcej, nie wszystkie z tych form bałwochwalstwa są równie łatwo uchwytne. Widać to szczególnie w ostatnim zdaniu. W naszym przekładzie brzmi ono: „bo TU jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim”. Najnowszy Żydowski przekład Tory (Tora Pardes Lauder) czyta tutaj: „bo ON [tzn. Pan] jest twoim życiem i długim trwaniem twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim”. Tak samo tłumaczy np. angielska King’s James Version.

Można być „tu” – i nie być w komunii z Nim. A to On, nie jakiekolwiek „miejsce”, jest źródłem i trwaniem naszego życia. Szukanie gwarancji bezpieczeństwa na poziomie bycia „tu”, a nie „w Nim”, kryje w sobie wszystkie mechanizmy myślenia sekciarskiego (gwarancja zbawienia z racji na samą przynależność) i bałwochwalczego: pierwszeństwo rzeczy (nawet „świętych”) przed osobowym Bogiem. Czy to możliwe i dziś?

Słyszałem ostatnio na jednym z wykładów z socjologii religii o obserwowanym obecnie w naszym społeczeństwie odwróceniu postawy opisywanej 20 lat temu zdaniem: „Chrystus – tak; Kościół – nie”. Wykładowczyni mówiła o wcale nie marginalnej dziś postawie: „Kościół – tak; Chrystus – nie”.

To znaczy: przynależność (formalna i deklaratywna) do Kościoła – tak! Powoływanie się na nią w różnych celach, nierzadko również politycznych; forsowanie wielu własnych idei (albo zwalczanie przeciwnych) „w imię” obrony Kościoła, jego pozycji, praw etc. – tak! Ale myślenie kategoriami Jezusowymi? Ale przyjęcie Ewangelii z całym jej radykalizmem? Bez łagodzących albo wręcz obezwładniających Ją komentarzy? Ale komunia z Panem – w Słowie, w Sakramencie i w Kościele? Ale wybór ubogich i wybór ubóstwa? Ale – choćby w ostatnich kontekstach – troska najpierw o ofiary, a nie o bezpieczeństwo „instytucji”?

Jezus jest źródłem i trwaniem życia. Również naszego życia i trwania w Kościele. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2019