Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

My albo oni

My albo oni

09.12.2013
Czyta się kilka minut
Prof. Lavinia Stan: Rumuński przykład pokazuje, że żądanie radykalnych rozliczeń może doprowadzić do tego, że rozliczeń nie będzie prawie wcale.
Lavinia Stan podczas tegorocznych „Genealogii pamięci” Fot. Piotr Drańko / NCK
A

ANDRZEJ STANKIEWICZ: Czym jest sprawiedliwość transformacyjna, zwłaszcza w naszej części Europy?
LAVINIA STAN: To próby rozliczenia spuścizny po mrocznej historii. Kraje naszej części Europy mają trudną przeszłość: nazistowską, komunistyczną; w przypadku Rumunii – zbrodni popełnionych podczas rewolucji, zaś w byłej Jugosławii – w czasie wojny domowej.
Ale to zupełnie inne losy, inny rodzaj mroku. Czy jest zatem jakiś wspólny mianownik w rozliczaniu przeszłości?
Są praktyki i procesy wspólne dla niemal wszystkich krajów regionu. Czy to jest rezultat przepływu idei, czy też zostały one ukształtowane niezależnie – to inna sprawa. Te wspólne obszary dotyczą polityki, debaty publicznej oraz sytuacji prawnej. W większości krajów w ramach rozliczeń odbywały się sprawy sądowe. Otwarty został dostęp do dokumentów bezpieki. Pojawiła się kwestia zwrotu majątków odebranych niezgodnie z prawem – choć czasem niewiele z tego wynika, tak jak w Polsce.
Specyfiką naszego regionu jest lustracja jako jedno z najbardziej kontrowersyjnych narzędzi sprawiedliwości okresu transformacji. Jest jeszcze jedno ważne zjawisko, czyli upamiętnianie przez burzenie jednych pomników, by wznieść drugie, zmiana symboli i nazw ulic.
Bada Pani wpływ społeczeństwa obywatelskiego na rozliczenie z systemami totalitarnymi. Opiera się Pani na spojrzeniu trzech grup: ofiar, elit intelektualnych, nomenklatury.
Niemal każdy chce się czuć ofiarą dawnego systemu. Ale nie wszyscy byliśmy ofiarami. Większość ludzi poprzez swą bierność popierała dyktaturę. Ilu ludzi z mojego pokolenia się do tego przyzna?
Każda z tych grup – prawdziwe ofiary, dygnitarze systemu i intelektualiści – rozumie sprawiedliwość okresu transformacji inaczej. Weźmy przypadek Rumunii. Ofiary domagały się radykalnej lustracji – postawienia tajnych współpracowników Securitate przed sądami, wyrzucania ich z pracy. Dla poszkodowanych przez reżim przepisy lustracyjne nigdy nie były wystarczające. Chcieli całkowicie wyeliminować ludzi dawnego systemu z życia publicznego. Ukaranie kolaborantów to był dla nich symbol sprawiedliwości. Takie postulaty pojawiły się bardzo szybko po upadku dyktatury Nicolae Ceauşescu – w tzw. Proklamacji z Timișoary z marca 1990 r. Oczywiście, nigdy nie zostały zrealizowane przez klasę polityczną, która w Rumunii w dużej części wywodziła się z dawnej partii komunistycznej.
W Polsce dawna opozycja demokratyczna była bardziej podzielona. Część polityków prawicowych domagała się lustracji, politycy centrolewicowi byli jej przeciwni.
W Rumunii tak ostra retoryka ofiar reżimu była konsekwencją sposobu obalenia dyktatury – czyli krwawej rewolucji. Zabrakło nam rozmów „Okrągłego Stołu”. Rozlew krwi doprowadził do tego, że ofiary reżimu nie chciały dialogu z dawnymi oprawcami. „My albo oni”. Jednocześnie rumuński przykład pokazuje, że żądanie radykalnych rozliczeń może doprowadzić do tego, że rozliczeń nie będzie prawie wcale.
Intelektualistom przypisuje Pani niezbyt chwalebną rolę, zarzucając, że co prawda zgodzili się na pewne rozliczenia, ale blokowali prawdziwy rozrachunek z dyktaturą.
W Rumunii intelektualiści odgrywali znaczącą rolę, bo część z nich była dysydentami – a ­takich w naszym kraju było niewielu. My nie mamy społeczeństwa obywatelskiego, dlatego w Rumunii nigdy nie powstała Solidarność. Po rewolucji intelektualiści stali się bardzo wpływowi. To oni wprowadzili do opinii publicznej postulaty, na których oparły się rozliczenia. Tyle że pamiętając o ofiarach, intelektualiści zawsze łagodzili ich postulaty.
 Potem okazało się, że część z nich ma niechlubną przeszłość, bo współpracowała z reżimem. Intelektualiści doprowadzili do upolitycznienia rozliczeń i zmniejszenia poparcia w społeczeństwie dla procesów solidarności transformacyjnej.
Trzecia grupa to partyjna nomenklatura, ludzie służb specjalnych oraz inni beneficjenci dawnego systemu. W większości krajów regionu przez lata zachowali duży wpływ na życie publiczne i polityczne.
Kiedy zajęłam się sprawiedliwością transformacyjną, badania skupiały się na grupach ludzi popierających rozliczenia. Tyle że w Rumunii na własne oczy widziałam inną sytuację.
Jedną z najgłośniejszych grup stanowili lokatorzy zajmujący nieruchomości odebrane niezgodnie z prawem dawnym właścicielom. Dla jasności – to nie byli ubodzy robotnicy, szarzy wyrobnicy socjalizmu. To byli ludzie dawnej nomenklatury. Zorganizowali się bardzo szybko i działali bardzo efektywnie. Zablokowali proces zwrotu nieruchomości spadkobiercom dawnych właścicieli.
Przekonali polityków do zabezpieczenia prawnego swych interesów, w tym prawa do dalszego zamieszkiwania w skonfiskowanych za czasów komunizmu mieszkaniach oraz ich wykupu w razie braku spadkobierców dawnych właścicieli.
To może są kraje w naszym regionie, gdzie sprawiedliwość transformacyjna jest tylko pozorem?
Nawet w Rumunii, która w wielu obszarach zrobiła mniej niż kraje Europy Środkowej, jest wyraźny postęp w kwestii sprawiedliwości transformacyjnej. Mimo wszystko część nieruchomości jest zwracana – na pewno jest to proces bardziej zaawansowany niż w Polsce. Postępuje zwrot majątku największemu Kościołowi – prawosławnemu, a także Kościołowi greckokatolickiemu.
Który z krajów jest najbardziej zaawansowany na ścieżce rozliczeń?
Czechy, Słowacja, Polska, Węgry oraz kraje bałtyckie zrobiły najwięcej, aby rozliczyć się z przeszłością. W Rumunii i Bułgarii istnieją przepisy umożliwiające rozliczenia, ale życie jest życiem – w obu krajach wciąż wiele trzeba zmienić. Najmniej zrobiły Albania i postradzieckie kraje Azji Centralnej.
A Rosja?
Rosja się cofa w porównaniu z czasami Gorbaczowa.
Kiedy wymierzanie sprawiedliwości transformacyjnej w naszej części Europy zostanie zakończone?
Tak długo, jak będą zgłaszane przez znaczącą część społeczeństwa roszczenia, których władza nie jest w stanie zaspokoić, wymierzanie sprawiedliwości transformacyjnej się nie zakończy. W przypadku Polski – musi zostać rozwiązana kwestia zwrotu majątków. Ta sprawa ma daleko idące konsekwencje prawne i finansowe, dlatego też nie da się zamknąć rozliczeń po komunizmie bez jej załatwienia. W Rumunii wciąż problemem jest brak prawdziwej lustracji. Aż do 2006 r. tajne akta były pod kontrolą nowych służb specjalnych, które składały się w większości z dawnych funkcjonariuszy Securitate, jako że w Rumunii nie było żadnej weryfikacji służb specjalnych. Dziś wciąż dostęp do nich jest ograniczony. Proszę nie pytać, czy tak późne przeprowadzenie lustracji ma sens – to zupełnie inna kwestia. Ofiarom chodzi o symbol.
Popiera Pani rozliczanie dawnych liderów partii komunistycznych przed sądami?
Wiem, że toczy się dyskusja – także w Polsce – czy to, że dyktator pokojowo oddał władzę, wymazuje jego przeszłe winy. Ja uważam, że dyktatorów należy sądzić, jeśli są dowody na to, że łamali prawo.  

Prof. LAVINIA STAN jest Rumunką, autorką książek i artykułów politologicznych. Pracuje w Centrum Studiów nad Postkomunizmem na St. Francis Xavier University w Kanadzie. Rok temu wraz z dr Nadyą Nedelsky wydała „Encyklopedię sprawiedliwości transformacyjnej”, pierwszą kompleksową publikację dotyczącą rozliczeń z reżimami.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Laureat wielu konkursów dziennikarskich, w tym zdobywca nagrody głównej SDP (2003 r.). W 2011...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]