Czy na japońskich wyspach religią nadal rządzą kobiety

Od dawna słynęły z matriarchalnej religii. Czy to jest jeszcze aktualne?
z Okinawy (Japonia)

27.09.2023

Czyta się kilka minut

Te, które chronią mężczyzn
Kobiety modlą się w gaju Suimui Utaki podczas rytuału „Momoso Omono Mairi”. Riukiu, 24 listopada 2018 r. / THE ASAHI SHIMBUN / GETTY IMAGES

Przywiódł tu ciebie głos z nieba – przewodniczka w zamku Nakijin w północnej Okinawie postanowiła powitać mnie takimi słowami. Była to jej reakcja na moje pytanie, czy ktoś tu jeszcze wyznaje tradycyjną religię archipelagu Riukiu (którego Okinawa jest największą wyspą).

Przed wyjazdem zdawałem sobie sprawę, że religijność Japończyków, podobnie jak inne aspekty kultury japońskiej, wydaje się mocno zmitologizowana i orientalizowana. W mediach społecznościowych (których algorytm wiedział, że wyjeżdżam, jeszcze zanim kupiłem bilet) wyświetlały mi się liczne filmiki o tym, że Japonia „żyje już w 2100 r.” lub że jest technologicznym imperium. W Japonii – według krążących stereotypów – ludzie raczej są agnostykami i nie przejmują się tak przebrzmiałymi kwestiami jak religia (mają co najwyżej zen). Co do samej Okinawy, to słynie ona nie tylko z bitwy z czasów II wojny światowej, ale z dość popularnego mitu o długowieczności mieszkańców wyspy (choć w praktyce średnia długość życia jest poniżej średniej japońskiej i regularnie spada).

Dobra energia

Świadom tych stereotypów uznałem, że małe śledztwo dotyczące kwestii w Polsce słabo rozpoznanej – religii wysp Riukiu – będzie dobrym kluczem do zaplanowania podróży. Stąd kierunek: północna część Okinawy, jak również niewielkie wyspy należące do archipelagu (m.in. Kudaka czy Miyako), które „są znane z tego, że mieszkająca tam ludność zachowała pierwotne praktyki i tradycje religijne”. Tak poradził mi wykładowca uniwersytetu w Jokohamie, Kan Yagishita, znawca Okinawy. – Nie nazywałbym tego jednak religią, co najwyżej duchowością – dodał.

Pobieżne informacje dotyczące religii Riukiu wskazują na to, że jest to system wierzeń „szamanistycznych” i „matriarchalnych”. Popularne źródła internetowe wskazują również, że opiera się ona na „kulcie przodków, bóstw lokalnych i wyższych” oraz mabui, czyli przenikającej wszystko energii. Głosem, który wybrzmiał we mnie najbardziej, było hasło „matriarchat”, który – według popularnych źródeł – ma funkcjonować na wyspach od pokoleń.

I rzeczywiście, Riukiańczycy żyją według systemu onarigami, uznając, że to kobiety mają lepszy kontakt z zaświatami i bóstwami. To sprawia, że stają się one właściwymi kierowniczkami życia duchowego. Przez stulecia to one były kapłankami (noro), prowadząc rytuały, wróżąc czy pilnując świętego ognia domowego. Do niedawna tylko one miały też wyłączny wstęp do świętych miejsc, utaki, nasyconych energią mabui. Czy jednak wystarczy to, by mówić o niezwykłym połączeniu mocno rozwiniętego technologicznie społeczeństwa z pierwotnym, matriarchalnym szamanizmem? I czy tradycyjna religia Riukiu wpływa na pozycję kobiet w lokalnym społeczeństwie? Czy nadal odgrywają one rolę kierowniczek w kolonizowanych i japonizowanych od końca XIX wieku wyspach?

– Kobiety w tradycyjnych środowiskach w Japonii są traktowane jako drugie po mężczyznach. Kapłankom musi być łatwiej w Ameryce czy Europie – mówi Akari, buddyjska kapłanka reprezentująca denominację Soto-Syu. Niestety Japonia zajmuje dopiero 125. (na 146) miejsce w Gender Gap Index 2023. Na wielu poziomach Japonki są traktowane gorzej lub znacznie gorzej niż Japończycy.

– Gdy zapytasz pięć osób o religię Riukiu, otrzymasz pięć różnych opinii – stwierdził przewodnik po Nakijin, Ichio Oshiro. Sam był wychowywany na północy wyspy przez mamę pochodzącą właśnie stamtąd i ojca z Japonii. Podobnie jak zdecydowana większość moich japońskich rozmówców, nie do końca widzi sens w pytaniu o religię własną.

– Tu wszystko się od wieków miesza. Buddyzm, szinto i duchowość Riukiu nie mają sztywnych granic. Od niedawna mamy też wiele wpływów z USA, przede wszystkim chrześcijańskich – mówi Oshiro.

Wielu mieszkańców archipelagu nie widzi różnicy w tym, skąd czerpie dobrą energię – czy ze świętego gaju utaki, czy z buddyjskiej lub katolickiej świątyni.

To podejście, być może wynikające z szintoistycznego poglądu o uniwersalizmie rozmaitych religii i wierzeń, jest szeroko rozpowszechnione wśród mieszkańców Okinawy. – Najważniejsza jest rodzina i kult przodków – mówi Oshiro.

Jest to zresztą wspólne dla całej Japonii. – Mało ludzi przeżywa religijność świadomie – tłumaczy Akari. – Większość z nich nie potrzebuje religii na co dzień, szczególnie dotyczy to młodych. Ale świadomość przychodzi po śmierci kogoś bliskiego lub podczas buddyjskiego święta Obon, kiedy wspominamy zmarłych.

Jak podkreśla, wiele japońskich domów czci zmarłych poprzez ustawienie małego ołtarzyka dla przodków.

Kapłanki

Choć duchowość Riukiu ma wiele wspólnego z szintoizmem i buddyzmem (jak choćby to, że o wiele bardziej liczy się życie i praktyka wdrażająca nauki i zasady płynące z wiary niż formalna przynależność do wspólnoty), to główną różnicą jest, że tradycyjne wierzenia Riukiu są całkowicie pozbawione struktur. Bardzo często na terenie Okinawy można odnaleźć miejsca uznane za święte, gdzie mieszkańcy zostawiają różne przedmioty lub jedzenie (dla uspokojenia lub pozyskania duchów miejsca), ale poza tym nie ma żadnej informacji lub znaku, że to święte miejsce. Riukiańczycy nie budowali i nie budują świątyń – Sefa Utaki (jedno z najważniejszych miejsc kultu uznawane tradycyjnie za miejsce, gdzie na ziemi pojawiła się Amamiko, bogini, która stworzyła ziemię i ludzi) to po prostu szereg nietypowych jaskiń, półek i formacji skalnych na wschodnim wybrzeżu Okinawy.

Nie jest jednak tak, że formalne struktury religijne nigdy nie istniały. – Oficjalnie już ich nie ma, dlatego trudno jest wskazać spadkobierców ortodoksyjnej religii Riukiu po tym, jak upadł system noro, kapłanek – tłumaczy Kan Yagishita.

Znawca Okinawy podkreśla, że w czasie istnienia królestwa Riukiu (od początku XV wieku do 1879 r., kiedy Japonia anektowała wyspy) prawdopodobnie pod wpływem kontaktów z przedstawicielami buddyzmu lub szintoizmu powstała instytucja noro – kapłanek, które pełniły również rolę administratorek w osadach i wysepkach, które podlegały królom z Okinawy. To noro były odpowiedzialne za organizację oficjalnych rytuałów, podejmowanie rozmaitych decyzji, a zarazem tworzyły sieć przepływu informacji między społecznościami. Noro pełniły więc kluczową rolę w zarządzaniu państwem i stanowiły źródło wiedzy i autorytetu, który był przekazywany z matki na córkę. Z drugiej strony wydaje się, że osadzenie ich w roli religijnej było metodą na częściowe pozbawienie kobiet realnej władzy politycznej, pozwolenie, by delikatnie „stąpały” po patriarchacie, ale nie naruszały jego rdzenia. Mężczyźni zachowywali bowiem pełnię władzy politycznej.

Historycznie o częściowym matriarchacie możemy mówić wyłącznie w przypadku kikoe-ogimi, królewskich kapłanek (najczęściej żon lub sióstr z ­rodziny ­królewskiej). Oprócz tego, że dzięki ­bliskości monarchy mogły mieć duży wpływ na decyzje polityczne, brały również udział w kampaniach wojennych czy „pacyfikacji” niepokornych wysp. Ze względu na wiarę w ich relacje z bóstwami, kikoe-ogimi mogły formalnie stać na czele armii i w rytualny sposób przyciągać dobrą energię w stronę żołnierzy. Ostatecznie jednak rola kapłanek spadła pod koniec XVI wieku, gdy coraz większą rolę w polityce wewnętrznej Riukiu zaczęli odgrywać Chińczycy i Japończycy. Kikoe-ogimi zostały sprowadzone do roli kapłanek odprawiających nabożeństwa.

Amulety z włosów

Do dzisiaj jednak słowo kobiety (jako niewiążącej porady lub wróżby) ma na Riukiu duże znaczenie. – Kobieta jest osobą chroniącą swojego męża i braci. Dawniej istniał zwyczaj zabierania ze sobą włosów i innych rzeczy należących do matek czy sióstr jako amuletów chroniących podczas drogi – mówi Kan Yagishita.

Co więcej, niektóre wioski nadal utrzymują nieformalną instytucję noro, a autorytet kobiet pełniących tę rolę nadal jest uznawany przez lokalnych mieszkańców. Oprócz tego kwestia ta jest coraz bardziej popularna wśród turystów, którzy niejako wymuszają na lokalnej społeczności, by zaczęła formalizować sprawy dotyczące wierzeń. Przy utaki zaczynają pojawiać się tabliczki, a wróżby lokalnych szamanek – często odpowiednio przebieranych do tej roli – mogą przecież przynieść dobry zarobek społeczności.

Jak jednak doszło do tego, że to kobiety otrzymały takie możliwości w regionie geograficznym, który wykształcił silnie patriarchalne struktury społeczne? Według Ichio Oshiro wynika to z jednej strony z izolacji geograficznej Riukiu od innych ośrodków kultury, a z drugiej – z wysokiej śmiertelności noworodków. Uznawanie przodków i zmarłych za źródło wiedzy o świecie, a zarazem umiejętność kontaktu z nimi jest typową cechą zdecydowanej większości religii pierwotnych. W tradycji riukiańskiej siedem pokoleń po śmierci zmarły dołącza do panteonu bóstw, stąd tak ważna jest pamięć o własnym rodzie i kontakt z tymi, którzy odeszli. – A kto ma najlepszy kontakt ze zmarłymi? Jeśli na wyspach umierało tak dużo dzieci, naturalnie uznano, że to kobiety mają z nimi lepszy kontakt, nawet po ich śmierci – tłumaczy Oshiro.

Izolacja społeczności wyspiarskich sprzyjała niezależności niewielkich osad oraz konieczności bezprzemocowego rozwiązywania trudnych spraw. – W tym też lepsze są kobiety – mówi z uśmiechem Oshiro. – Ale mężczyźni i tak nie zostawili im przestrzeni w polityce – dodaje.

Czy mężczyźni z Riukiu nie mieli kontaktu ze zmarłymi? Sporadycznie zdarzali się mężczyźni pełniący role rytualne, ale musieli dużo mocniej dowodzić swojego połączenia ze światem duchów niż kobiety. Istniały również zarezerwowane dla mężczyzn rytuały (np. ubój zwierząt).

Żywioły natury i polityka

Dlaczego tradycyjne wierzenia Riukiu nadal pełnią ważną rolę w lokalnej społeczności? Po pierwsze, są sposobem na symboliczne okiełznanie natury bardzo silnie oddziałującej na codzienne życie – trzęsienia ziemi, tajfuny, tsunami, jadowite węże, dżungla, meduzy, ogromna wilgoć i typowe dla subtropikalnego klimatu temperatury. Mieszkanki i mieszkańcy Okinawy muszą nie tylko realnie i symbolicznie oswoić powyższą listę niebezpieczeństw. Po drugie, wynika to z demografii. 1,5 miliona osób mieszka na wyspie o powierzchni 1,2 tys. kilometrów kwadratowych, z czego 20 proc. zajmują amerykańskie bazy wojskowe, a 12 proc. – park narodowy i rezerwaty przyrody. Dla mieszkańców nie zostaje wiele. Dlatego tradycyjna religia jest sposobem na celebrowanie lokalności i tradycyjnej tożsamości.

Niestety od czasu aneksji w 1879 r. japońskie rządy nie uznają Riukiańczyków za odrębną grupę etniczną, nie wspierają też dążeń wyspiarzy do zachowania języka (w przeciwieństwie do dotacji na zachowanie architektury czy promocji lokalnego tańca czy sportu, jakim jest karate, co przynosi jednak zyski w postaci turystyki). Taro Aso, wicepremier i minister finansów, a wcześniej premier Japonii, stwierdził w styczniu 2020 r., że „żaden kraj na świecie nie przetrwał 2 tysięcy lat z jednym językiem, jedną grupą etniczną i jedną dynastią”. Polityk wywołał ogromny opór społeczny wśród działaczy z wysp Riukiu.

Sprawa nie ma wyłącznie wymiaru retorycznego – prefektura Okinawa jest przedostatnią pod względem PKB na mieszkańca prowincją Japonii (w 2018 r. PKB było tu niemal trzykrotnie niższe niż w stolicy, Tokio), a zarazem najbardziej dotowaną, zarówno przez japoński, jak i amerykański rząd. Wielu lokalnych aktywistów wskazuje jednak, że prefektura pomijana jest w przypadku wielu strategicznych decyzji, a region liczy się wyłącznie z powodu geograficznego położenia i wartości militarnej.

Wyspy Riukiu od wieków stanowią też obiekt zainteresowania Pekinu – Okinawa leży niemal pośrodku między wybrzeżami Japonii i Chin. Jak mówił ostatni król Riukiu, chcąc w ten sposób uzasadnić konieczność pozostania w związku z Chinami (wbrew władzom Japonii), „moje królestwo ma dwójkę rodziców: matkę-Chiny i ojca-Japonię”. Obecnie Pekin prowadzi aktywną politykę mającą na celu wspieranie wszelkich dążeń mogących prowadzić do oderwania Riukiu od Japonii – szczególnie jest to widoczne w przypadku spornych, bezludnych wysp Senkaku, ale również w publicznych oskarżeniach o działanie na rzecz Pekinu wobec riukiańskich aktywistów.

Trudno powiedzieć, czy w rozgrywkach politycznych na niskim i wysokim szczeblu tradycyjne wierzenia religijne wyspiarzy odegrają jakąkolwiek rolę. Z pewnością jednak mogą być źródłem dla dających do myślenia „głosów z nieba”. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2023