Mundurki

Zdjęcie w gazecie: łysi młodzieńcy w charakterystycznych kurtkach i bluzach, w ciężkich butach - "glanach", z wpuszczonymi weń nogawkami. To Obóz Narodowo-Radykalny demonstruje za przywróceniem kary śmierci. Stoją... pod gdańskim gimnazjum, gdzie rozegrał się dramat 14-letniej Ani.
Czyta się kilka minut

W wyborczych reklamach Romana Giertycha, który kilka dni temu poinformował, że Rada Ministrów zgodziła się m.in. na obowiązkowe szkolne mundurki, brama szkoły zatrzaskuje się przed grupą punków. To nieagresywna i przeważnie nieszkodliwa, a popularna np. w liceach subkultura. Tyle że ich stroje i kolczyki są dziwniejsze niż łyse głowy członków radykalnych organizacji nawołujących do wytępienia Żydów, czarnoskórych, homoseksualistów - wszystkich, którzy wyglądają czy zachowują się inaczej. W tym kontekście hasło "zero tolerancji" brzmi - choć nie o to w nim chodzi - złowieszczo. Ale to przecież sojusznicy Młodzieży Wszechpolskiej, choć ona sama, odkąd zaczęła awansować na salony, deklaruje, że jest inaczej. By się przekonać, ile warte są te deklaracje, wystarczy przypomnieć sobie którąś z parad równości.

Nie znaczy to, że wszystkie dyscyplinujące uczniów propozycje MEN są pozbawione sensu. Ogromne jest jednak ryzyko, że minister, a po nim dyrektorzy utopią je w najprostszych, powierzchownych rozwiązaniach, wskazujących na fałszywe źródła przemocy. Goły brzuch nie wystarczy, by doprowadzić do gwałtu. Kolczyk oznacza bunt, ale nie agresję. Nawołujący do wytępienia odmiennych albo choćby kibiców przeciwnej drużyny nie noszą kolczyków. Oni w gruncie rzeczy wyglądają nawet schludnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2006