Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Mundial 2018: zanim upolujemy czarownice

Mundial 2018: zanim upolujemy czarownice

24.06.2018
Czyta się kilka minut
Polska odpada z turnieju i nikt nie będzie po niej płakał. Prostych odpowiedzi o przyczynę klęski się jednak nie spodziewajcie.
Maciej Rybus i Michał Pazdan podczas meczu z Kolumbią, 24 czerwca 2018 r. / Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter / East News
Maciej Rybus i Michał Pazdan podczas meczu z Kolumbią, 24 czerwca 2018 r. / Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter / East News
A

A kiedy już ucichnie rechot i umilkną narzekania, kiedy ze ścian naszych domów i z telewizyjnych ekranów znikną reklamy z udziałem polskich reprezentantów, kiedy grono Całkiem Niezłych Dawnych Piłkarzy i Wielce Zasłużonych Trenerów (tych samych, którzy przekonywali, że jedziemy po medal, a przynajmniej po awans do ćwierćfinału) wyliczy wszystkie przyczyny polskiej klęski, kiedy przestaniemy stosować do niej wielkie kwantyfikatory i odczytywać przez jej pryzmat wszystkie przywary Umiłowanej Ojczyzny Naszej, może znajdzie się czas na to, żeby poczuć zwyczajny żal. W moim przypadku: żal piłkarzy, którzy pełni nadziei jechali na najważniejszą imprezę sportową w życiu, którzy drugi raz takiej szansy już nie otrzymają, i którzy ponieśli klęskę porównywalną, o ile nie większą z tymi, które spotykały ich poprzedników w 2002 czy 2006 roku.

Oczywiście bardzo chciałbym wiedzieć, dlaczego tak się stało. Zgrupowania trwały za długo? Kontuzja Glika naruszyła delikatną równowagę w drużynie? Zawodnicy, którzy pojechali do Rosji z poczuciem, że i tak nie zagrają ani minuty, zasiali w zespole atmosferę rozprężenia? Przy ustalaniu taktyki na Senegal trenera zawiódł, przyznajmy to po raz ostatni przed dymisją: nos na ogół tak niezawodny? Liczba zmian w składzie przed drugim meczem, niewątpliwa próba ratowania tego turnieju, okazała się jednak zbyt wielka? Plotek płynących ze zgrupowania płynie co niemiara, nie ma sensu ich tutaj przytaczać, niejedną pewnie przeczytacie w najbliższych dniach w miejscach z pewnością o wiele lepiej wyspecjalizowanych w plotkach niż „Tygodnik Powszechny”.

Ja, przywiązany jednak do poglądu, że futbol jest grą opinii i organicznie niechętny szukaniu kozłów ofiarnych, chciałbym mimo wszystko pobronić decyzji selekcjonera – zarówno o wyjściu na Senegal w ustawieniu o wiele bardziej ofensywnym niż dotychczas przećwiczone (indywidualne błędy przy obu bramkach nie były przecież efektem doboru taktyki, a pretensje, jakie mieliśmy po meczu polegały przede wszystkim na niepodjęciu ryzyka i wybieraniu wyłącznie bezpiecznych rozwiązań), jak zwłaszcza o daleko idących zmianach w składzie i ustawieniu przed drugim meczem na turnieju. Decyzja o posadzeniu na ławce Milika była przecież oczywistością, a Błaszczykowski po spotkaniu z Senegalem nie wydawał się zdolny do gry przez dziewięćdziesiąt minut. Nieobecność Grosickiego? Przy przejściu na grę trójką z tyłu również miała sens, a samo przejście na tę trójkę i dołożenie Góralskiego w środku pola przy pressingu Kolumbijczyków brzmiało sensownie, pozwalało też uwolnić Zielińskiego od konieczności cofania się zbyt głęboko w poszukiwaniu piłki. Ryzyko było oczywiście na skrzydłach, ale po to też była dwójka defensywnych pomocników, żeby asekurować zapędzających się do przodu wahadłowych. Reprezentacja ćwiczyła grę w ten sposób, poszczególni piłkarze grali w ten sposób w klubach, nie mówimy tutaj o odkrywaniu piłkarskiej Ameryki.

Przyznajmy: w pierwszej fazie meczu wszystko działało. Była agresja w walce o piłkę, był pressing, było wygrywanie drugich piłek, a nawet odbiór na połowie rywala (stąd szansa Zielińskiego w 18. minucie), a przede wszystkim była asekuracja i naprawianie błędów – jak przy pierwszej groźnej kontrze Kolumbii w 21. minucie, albo przy akcji Ariasa minutę później. Albo jak w 24. minucie, kiedy Piszczek wybijał piłkę spod nóg Jamesa po tym, jak Pazdan wcześniej źle ocenił jej lot.

Do czasu jednak. Z każdą kolejną minutą Polacy ruszali się coraz mniej, Quintero znajdował miejsce między ich liniami, Cuadrado zaczął wygrywać pojedynki z osamotnionym już w tej fazie na lewej stronie Rybusem. Bramka po pierwszym celnym strzale Kolumbijczyków była efektem niezablokowanego dośrodkowania i zgubienia krycia przez środkowych obrońców. W tym miejscu selekcjonera faktycznie bronić nie potrafię: wygląda na to, że kondycyjnie reprezentacja nie była przygotowana do turnieju równie dobrze jak dwa lata temu na Euro.

Druga połowa przypominała już czasy legendarnych podsumowań, wygłaszanych swego czasu przez Dariusza Szpakowskiego gdzieś około sześćdziesiątej minuty meczu. Hektary wolnego miejsca przed Cuadrado, jego dogrania do Falcao czy Jamesa – i szczęście Polaków, bo Kolumbijczycy (przypomnijmy na wszelki wypadek: gwiazdy światowego futbolu, porównywalne czy przerastające nasze, prowadzone przez szkoleniowca z ogromnym doświadczeniem - także uczącego się na własnych błędach, popełnionych podczas mundialu z Argentyną) nie wykorzystywali dogodnych sytuacji. Struktura, która istniała w ciągu pierwszych minut meczu, była już tylko wspomnieniem.


Czytaj także: MIchał Okoński: Kompletna i nie tak znów krótka metafizyka piłki nożnej


Już słyszę te ataki. Ich pierwszym celem będzie oczywiście Adam Nawałka, krytykowany tym ostrzej, im bardziej malowniczo kreowano jego wizerunek hiperprofesjonalisty, przygotowanego w każdym calu na każdy możliwy rozwój wypadków. Drugim – niewidoczny podczas tego turnieju, dziś głównie przewracający się na murawę przy starciach z obrońcami Robert Lewandowski, zatrzymany przez Ospinę i w sytuacji sam na sam po długiej piłce od Krychowiaka, i po strzale z dystansu. Trzecim – okrzyknięty przez „Guardiana” polskim Kevinem de Bruyne inteligentny rozgrywający Napoli Piotr Zieliński. Czwartym – niewątpliwie zbyt elegancki jak na przeciętny gust przywiślański Grzegorz Krychowiak.

Wszystko się we mnie wzdraga przed dołączeniem do tego chóru. Przez długie miesiące i tygodnie przed turniejem z ust jego koryfeuszy nie słyszeliśmy, jeśli się nie mylę, przekonujących kontrpropozycji. Peszko miał grać? Kontuzjowany Glik? 4-4-2 miało być, żeby przez środek pola Kolumbijczycy przedostawali się równie łatwo jak Senegal?

Owszem, ja też mam pretensje do Adama Nawałki. Polegają na tym, że zbyt długo pozwolił nam żyć pięknym marzeniem. Przebudzenie było, nie powiem, przykre. Jest mi, nie powiem, żal. Wyrażenie wdzięczności za postęp, jaki ta reprezentacja zrobiła od czasu poprzednika zakrawa już na ułańską szarżę, więc w tym miejscu postawię kropkę. Kompanów do polowania na czarownice szukajcie gdzie indziej.

POLECAMY: MUNDIAL 2018 W SPECJALNYM SERWISIE "TYGODNIKA POWSZECHNEGO"

PODYSKUTUJ Z AUTOREM NA BLOGU "FUTBOL JEST OKRUTNY"

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych: „Kanon - Sztuka rozmowy", „Kanon - Rozmowy na temat” oraz „Do Betlejem!”. Publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ja mam żal o to, że nie walczyli. Kondycja zawodnika zależy chyba również od niego samego, chyba każdy profesjonalistą powinien umieć ocenić swoje możliwości.

Cała dyskusja wokół przegranego meczu jest kuriozalna. Sport zespołowy wymaga świetnych zawodników i zgrania. To jak gospodarka i społeczeństwo wymagają kapitału ludzkiego i społecznego. Nie ma winnego, można szukać powodów. Zrzucanie winy na konkretną osobę, to tak na prawdę oszukiwanie siebie i brak analitycznego podejścia i szukania co nie zadziałało, jakich procesów brakło, które elementy nie zagrały. To smutne, to szukanie kozłów ofiarnych, które powtarzamy jak naród kolejny i kolejny już raz. Do tego, musimy pamiętać, że w sporcie jak i w życiu, są czasami po prostu lepsi :)

Współczuję... Moje komentarze poniżej. Ale... któż z Was będzie je czytał? Proszę: nie twórzcie w "TP" pola dla alternatywnej religii, konkurencyjnego kultu; nie zajmujcie przestrzeni szpalt, przestrzeni "internetowej" kultem złotych cielców - bo tym jest w istocie suto opłacany sport zawodowy; w szczególności piłka nożna, prawdziwy bóg naszych czasów, powodujący pustki na ulicach, skorumpowany do cna, napędzany dopingiem. Michale Szanowny! Człowiek inteligentny powinien w końcu zrozumieć, co znaczy podtytuł "Tygodnika P." ("Pismo społeczno-kulturalne"; nie: "...społeczno-sportowe").

Przeczytałem komentarz ten i poniższe. Mogę obiecać, że wrócę do tematu z pełną świadomością takich zarzutów - i pewnie jakoś się do nich odniosę.

i może jeszcze coś napisze w związku z wydarzeniem przyciągającym uwagę światowych mediów i setek milionów ludzi, i chociażby z tego względu godnym refleksji. Nie-kibice (sam się do nich zaliczam) nie będą oczywiście debatować nad zmarnowanymi szansami lepszego rozstawienia graczy, bo bardziej będzie interesować ich polityczna, socjologiczna czy kulturowa strona zjawiska zwanego światowym futbolem. Można nawet podyskutować o tym, czy nie jesteśmy świadkami końca tego sportu, którego fundament, czyli rywalizację, podmywa niekontrolowany napływ pieniędzy nie mających już nic wspólnego z komercyjną wartością klubów i piłkarzy (vide Neymar i jego transfery) oraz kwitnący dzięki Internetowi nielegalny biznes bukmacherski. Najpierw jednak trzeba zrozumieć emocje, dzięki którym futbol jest wciąż tym, czym jest. I Pan w tym pomaga przynajmniej części czytelników. Przed nimi (to jest nami) nie musi Pan składać samokrytyki.

Wyszedłem z psem na spacer, trwa mecz. Obserwacja: wymarły kraj, w którym prawdziwym bogiem jest niejaki futbol. Wracam, spoglądam z ciekawości w telewizor: nasi półbogowie, herosi, otoczeni prawdziwym kultem, przegrywają (za nasze pieniądze!) kolejny meczyk... Ale prawdziwa miłość wszystko wybaczy!! Półbogowie i tak dostaną ciężkie pieniądze, bo po coś w tę piłkę grają. Trzymam kciuki za Kolumbijczyków!!! A Peterka pozdrawia najwyższego arcykapłana, Pana Trenera: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2493975183953367&set=a.1998129256871298.1073741827.100000227282452&type=3&theater

Te rozmowy mogły być podobne - czy to z satrapą Senegalu, czy to z szefem kartelu z Medellin. Pewnie było tak: "Panowie Polacy! Mam na tajnym koncie na Kajmanach jakieś 2 czy 3 miliardy dolarów. To co? Po trzy miliony na łeb i meczyk wygrywamy? Po co się macie męczyć, narażać na kontuzje itd.?" "Jasne, widzimy, że jest Pan poważnym człowiekiem, propozycja przyjęta!" Che, che, che!! Bardzo jestem usatysfakcjonowany wynikiem. Bom jest żyd, antypatriota, sprzedawczyk, totalna opozycja, ulica i zagranica!!! Tylko biedna Peterka musi się teraz ukrywać, bo ma pana zaprzańca, drugiego sortu obywatela kraju dumnego, kraju dobrej zmiany, wstającego z kolan: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2494051277279091&set=a.1998129256871298.1073741827.100000227282452&type=3&theater

...w roku 2013 komentował na TT tak: "Stan polskiego sportu, zwłaszcza gier zespołowych, jest smutnym odzwierciedleniem stanu polskiego państwa :("

Ma facet rację!!! :))))

jak najcięższego kaca życzę - NALEŻY się wam

Poziom sportowca w Polsce jest odwrotnie-proporcjonalny do jego częstotliwości występowania w reklamach. Sport to jednak nie tylko sportowcy, to także cały sztab szkoleniowo medyczny. Potencjał mamy taki sobie, możemy coś ugrać tylko przy pełnej konsolidacji i skupieniu wszystkich grup składowych. Jak każdy zaczyna na boku coś kręcić, to katastrofa była murowana.

Michale, Szanowny, Drogi Przyjacielu... Moim zdaniem służysz mamonie pisząc o potężnym, prywatnym biznesie zwanym futbolem - chętnie podzielę się z Tobą przykładami (zasłyszanymi od naocznych świadków!) tego, jak się "ustawia" mecze na poziomie nawet światowym. Proszę więc: na łamach "TP" nie chcę już więcej czytać o sporcie zawodowym tak "wprost". Okładka z Leo Messim ("Ecce homo") jest co najmniej niestosowna - Piotrowi chyba jednak to powiem, bo trudno mi uwierzyć by to (jako naczelny) zaakceptował. Adam nie odniósł się we "wstępniaku" do awizowanego na okładce tematu... Zaś treść tego numeru ("Moc czytania: ponad 130 stron") powodowała u mnie odruch nieczytania, bowiem tym razem nic nowego - odkrywczego - nie było... Wszystko (zapewne) podały już Polsat i TVN.

jak na nieinteresujący temat.

Zgodziłabym się z Panem, gdyby nie fakt, ze jesteśmy w mniejszości. Żyjemy niestety w społeczeństwie niebezpiecznie ocierającym się o kompletne wymóżdżenie. Na dowód tego, co piszę, prosze spojrzeć holistycznie: 40% respondentów wspiera obecna władzę, z wydarzen kulturalnych największym wzięciem ciesza się występy disco-polowców i seriale telewizyjne bazujące na kompletnym braku wymagań, maturzyści nie wiedza, jak miał na imię Tadeusz Soplica, a 90% najpierw dmucha w balon triumfalizmu i twierdzi, ze polscy piłkarze zdobędą mistrzostwo swiata, a potem odsadza ich od czci i wiary

Pani kalino, Szanowna, naszym, narodowym zwyczajem, nikt nie będzie ich odsądzał od czci i wiary. Na lotnisku kibice zaśpiewają im " Polacy, nic się nie stało, Polacy", pan prezydent wręczy im medale, a propaganda rządowa zacznie udowadniać, że na dobrą sprawę, to było zwycięstwo, a jeśli nie to spisek uknuty przez wrogie siły. Przecież pamięta Pani wynik 27:1? I jakie owacje dostałą zwyciężczyni. Sam prezes się pofatygował, pomimo kolana zagrażającego życiu.

Manueli Gretkowskiej: "Życzliwi donieśli, że zostałam wrogiem narodu w Wiadomościach. Obejrzałam to w necie. Nie było o mnie, tylko o Krystynie Jandzie nie zainteresowanej mundialem i Stuhrach. Przewinęłam się jako dodatek do tej zdegenerowanej pseudoelity. Na oczach motłochu degradowano najsłynniejszą polską aktorkę, honorowaną Cezarem, polskimi nagrodami, symbolicznym tytułem Człowieka Wolności. Janda ani kultura nie mają szans z propagandą. Ani z emerytowanym piłkarzem spod bramki, trzymającym się w Wiadomościach flagi jak dziecko kocyka, by powiedzieć gramatycznym złamasem: "Nazwisko o tej pani zapomnimy". 0 panie Tomaszewski, zero. Telewizyjna szczujnia udaje kaplicę. Polscy piłkarze będą świętymi, jeżeli przegrają - męczennikami, bo TVP wykupiło transmisję mundialu. W tym samym klipie o Jandzie, Gmoch podrywa do boju powstańca i husarię. Rekrutujemy już z ławki cmentarnej? Umysłowe zombi komentuje to zza ekranu: " Piłka nożna, wspaniały sport, w którym manifestuje się miłość do Polski i przywiązanie do naszej tradycji, RELIGII i historii". Mamy 11 apostołów w majtkach, a kibole są najwyższym stadium Polaka: patrioci wierzący w kopanie, najlepiej leżących na chodniku kobiet." === https://www.facebook.com/gretkowska.manuela/photos/a.1163853090373912.1073741830.1131545936937961/1798558840236664/?type=3

Skoro Was pilka nozna nie interesuje to dlaczego o tym czytacie? Pan Michal pisze bardzo dobre teksty, w wiekszosci sie z Nim zgadzam i milo poczytac tak celne i wywazone opinie. Bo mnie pilka ciagle interesuje. Jesli kogos nie to nie rozumiem po co o tym czyta i do tego komentuje.

skoro kogoś piłka nożna nie interesuje to już o niej czytać nie powinien? nie daj boże pisać?? jak się nie interesuje piłką to nie wolno mu także czytaniem??? do tego wszystkiego zwracam Sz. P. uwagę, że w zalewie tsunami piłkarskiej głupawki i epidemii narodowo-patriotyczno-piłkarskich konwulsji w tym kraju niestety niemożliwe było przez ostatnie kilka miesięcy uniknięcie ich wpływu - także dla przestrogi na przyszłość, proszę Pieńka, warto o tym napisać
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]