Reklama

Mordor to stan umysłu

13.02.2017
Czyta się kilka minut
Największe zagłębie biurowe w Polsce ma złą opinię – przestrzeni jałowej i bezdusznej. Ktoś nawet zaproponował, żeby oficjalnie uznać jego żartobliwą nazwę i postawić na koszt miasta figury orków.
Biurowce „Mordoru” na Służewcu przed północą. Warszawa, grudzień 2015 r. Fot. Piotr Tracz / REPORTER
3

325 hektarów, 1,03 mln metrów sześciennych biur w blisko 80 biurowcach, 83 tys. ludzi i co najmniej 30 tys. samochodów dziennie – tak wygląda dziś rejon, który jeszcze w latach 90. nie istniał na mentalnej mapie Warszawy. Przeciętny warszawiak nie zapuszczał się tutaj, chyba że z ciekawości, co też kryje się za takimi nazwami ulic jak Racjonalizacji, Postępu, Cybernetyki lub Suwak. Wyobraźnia mogła podsuwać obraz dzielnicy jak ze snów Le Corbusiera, z ulicami biegnącymi pod kątem prostym i z nowoczesnymi domami. Lecz okazywało się, że na miejscu hula jedynie wiatr, odbijając się od ścian zapuszczonych hal, magazynów i ponurych budynków typu „Lipsk”. To w nich właśnie lokowano naprędce pierwsze biura, gdy zagraniczne firmy odkryły Warszawę, zakładając swoje filie, zaś powierzchni w bardziej centralnych lokalizacjach brakowało lub była zbyt kosztowna. Popularność Służewca Przemysłowego...

19166

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]