Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Moi mistrzowie – Joanna Bator

Moi mistrzowie – Joanna Bator

16.09.2013
Czyta się kilka minut
Spędziłam lato miłości z Jaumem Cabré, dla którego zdradziłam Nabokova i Murakamiego. Każda poważna, czyli nieograniczająca się do konsumpcji słów czytelniczka zgodzi się, że początkom lektury „Wyznaję” Cabré towarzyszy szereg obaw.
P

Po pierwsze, mamy do czynienia z ponad 750-stronicowym dziełem; po drugie, podejrzliwość budzi zapowiadanie go jako „przełomowego”; po trzecie jego autor jest akademikiem.
W miarę wgłębiania się w tekst te obawy pierzchają. To literatura, a nie ćwiczenia z teorii literatury. Tytuł powieści Cabrégo nawiązuje choćby do św. Augustyna i Rousseau, ale nie chodzi o mocniejsze eksponowanie „ja”. Przeciwnie. Zdania w pierwszej osobie liczby pojedynczej płynnie przechodzą w pisane w osobie trzeciej. Przejście od upodmiotowienia do uprzedmiotowienia wzmacnia siłę refleksji, a ta koncentruje się na problemie zła w jego wymiarze psychicznym, społecznym i historycznym. Usprawiedliwia to na przykład przekształcanie się w jednej narracyjnej sekwencji Rudolfa Hössa w średniowiecznego inkwizytora. „Wyznaję” należy do dzieł, które powstały po Auschwitz i wciąż o niego pytają. Przebija to przez wątek sensacyjny powieści, jak i erotyczny. Ten drugi układa się w hymn na cześć miłości, nie traktując jej wcale jako przeciwwagi dla zła, ani jako środka zaradczego. W pesymistycznym obrazie świata, jaki zarysowuje Cabré, stanowi ona jasny, choć zawsze chybotliwy punkt. Jedynie i aż tyle.

JOANNA BATOR (ur. 1968) opublikowała ostatnio pracę „Japoński wachlarz. Powroty” oraz powieść „Ciemno, prawie noc”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]